QuarkXPress kontra InDesign: wielka debata


Łatwo jest przesiąść się z QuarkXPressa na InDesigna.

David:

Choć mój kolega Deke, zagorzały wielbiciel InDesigna, chciałby, abyście w to uwierzyli, powyższe stwierdzenie nie jest, niestety, prawdziwe. Choć Adobe twierdzi, że InDesign otwiera dokumenty XPressa, program robi to w taki sposób, że rzadko obejdzie się bez poważnego ręcznego "docierania". I choć InDesign ma "stół montażowy" na wzór tego w XPressie, inne jego funkcje zirytują użytkowników Quarka - od sposobu tworzenia i używania kolorów aż po fakt, że interlinia (leading) jest atrybutem znaku zamiast akapitu. Podobnie też style znakowe i oblewanie obiektów tekstem działają zupełnie inaczej w InDesignie, przez co wielu użytkowników QuarkXPressa czeka niemiłe "potknięcie".

Być może jednak bardziej znaczącym elementem jest fakt, że wiele firm zainwestowało znaczne pieniądze i energię w "otoczenie Xpressa": szukanie wiarygodnych konsultantów, zakup rozszerzeń, szkolenie użytkowników, pisanie AppleScriptów, tworzenie kompletnego systemu obiegu informacji. Nie ma co prawda nic niemożliwego w przeniesieniu tego wszystkiego do InDesigna, ale uwzględniając zakres działania z pewnością nie nazwałbym tego przejścia łatwym.

Deke:

Wszystko zależy od tego, w jaki sposób przygotujesz to przejście. Jeśli zdecydujesz się na totalną wojnę z Quarkiem i postanowisz przekonwertować wszystkie archiwalne pliki na InDesigna, będzie to oznaczać mnóstwo kłopotów i ręcznej pracy. Ale jest to mało prawdopodobne i nierealistyczne podejście. Moja rada to przechodzenie stopniowe, zaczynając od nowych dokumentów. InDesign bardzo dobrze radzi sobie z otwieraniem i poprawną interpretacją wzorców stron XPressa. Od tego miejsca już tylko krok do tworzenia nowych dokumentów wyłącznie w InDesignie. Nie tylko jest to podejście bardziej sensowne, ale jednocześnie droga, którą przeszły już tysiące profesjonalistów - zamieniając PageMakera na XPressa.

Warto pamiętać o dwóch sprawach. Biorąc pod uwagę fakt, że Quark nie rozpowszechnia szczegółów, dotyczących formatu plików XPressa, jest zadziwiające, jak dobrze radzi sobie InDesign z czytaniem plików Quarka.

Podziały wyrazów i oblewanie tekstem z pewnością będą wyglądać inaczej, ale wszystkie grafiki, cały tekst i podstawowe atrybuty formatowania pozostaną prawdopodobnie bez zmian. Po drugie, nie można przywiązywać się do programu na zasadzie inercji. Zmiana będzie trudna, ale to cena, którą płaci się za przejście do pracy z nowoczesnym programem DTP.

QuarkXPress jest trudniejszy w użyciu

Deke:

OK, muszę z góry uprzedzić, że moja opinia nie będzie obiektywna. Choć nie przepadam specjalnie za PageMakerem, od dawna uznawałem go za program łatwiejszy w obsłudze niż XPress. Nie oznacza to, że polecenia w Quarku nigdy nie są intuicyjne (choć czasami rzeczywiście nie są); chodzi raczej o fakt, że interfejs XPressa nie jest dobrze przystosowany do "płynnej" pracy - tego marzycielskiego stanu, w którym prześlizgujemy się przez program nie myśląc przy tym niemal wcale, gdzie są narzędzia i jak z nich skorzystać.

Wśród moich zażaleń jest np. skarga na palety narzędziowe - przez ich niezbyt praktyczne rozmiary blokują one widok strony; mamy jedynie ograniczone możliwości wyboru narzędzi za pomocą klawiatury. (Czy żądanie, aby za pomocą skrótu Command-I, albo wręcz naciśnięciem samego klawisza I, dało się wybrać narzędzie Item-"strzałka", jest wygórowane?) W Quarku jest też niewiele menu kontekstowych, a ponadto - co najgorsze - istnieje tylko jeden poziom Undo. Przy okazji, graficy pracujący na dwu platformach muszą żyć z pomieszanymi zmysłami od różnic klawiaturowych: na Macu sprawdzenie pisowni uruchamiają klawiszami Command-L, na PC - Control-W. Czasami klawisz Option z Maca jest zastępowany na PC przez Alt, czasami przez Control - po prostu nie ma w tym prawidłowości.

Choć interfejs InDesigna nie jest perfekcyjny, z pewnością to postęp. Możesz wybrać narzędzie z klawiatury, poruszać się po dokumencie takimi samymi metodami, jak w innych programach Adobe, i mieć pewność, że wyuczone skróty klawiaturowe z Maca zadziałają w spójny sposób na PC. Co prawda, niektóre z nich są niedostępne podczas wpisywania tekstu, ale możliwość cofnięcia do 100 ostatnich operacji z nawiązką wynagradza tę łyżkę dziegciu.

David:

Muszę przyznać, że Deke ma tu czasami rację. Z drugiej strony, jeśli QuarkXPress jest tak trudny w obsłudze, skąd nagle wzięły się dwa miliony jego użytkowników? Nie ma wątpliwości, że interfejs XPressa ma swoje dziwactwa (jak choćby sposób łączenia ramek tekstowych w łańcuch), ale absolutnie nie zgadzam się z opinią, że InDesign jest w jakimkolwiek stopniu łatwiejszy w nauce czy obsłudze.

Oczywiście, bardzo miło pracuje się z programem, który wygląda (i zachowuje się) jak produkt lat dziewięćdziesiątych. XPress ciągle wygląda jak program pisany w roku 1989. Zgoda, InDesign ma wiele poziomów Undo, możliwość minimalizacji palet, odkładania obiektów poza stół montażowy, i naprawdę zrozumiały system łączenia ramek tekstowych.

Z drugiej strony, niektóre cechy tego interfejsu ciągle mnie dziwią - np. konieczność grzebania w trzech różnych paletach, aby stworzyć kolorowe obramowanie obiektu. A jeśli musisz otworzyć paletę, najpierw musisz znaleźć odpowiednie menu - palety nie znajdują się w jednym menu, jak to jest w XPressie lub choćby Photoshopie.

To co mnie najbardziej złości, dotyczy skalowania ramek tekstowych. Wpisz tekst 12-punktowy, a potem powiększ ramkę do 500%. Paleta Character ciągle mówi, że twój tekst ma rozmiar 12 punktów, choć od razu widać, że jest znacznie większy. To nie żadna łatwość użycia, to po prostu wariactwo!