QuarkXPress kontra InDesign: wielka debata


InDesign nie nadaje się jeszcze do pracy z akcydensami

David:

Choć InDesign 1.0 z pewnością przyda się niektórym, jest całkiem jasne dla mnie, że minie jeszcze kilka wersji, zanim stanie się on produktem użytecznym dla większości. QuarkXPress spędził kilka lat na dodanie tak podstawowych funkcji jak obsługa długich dokumentów (indeksowanie, praca z książkami) czy teksty wzdłuż krzywych Beziera.

Ponadto, jak już wspomniałem wcześniej, sam produkt nie jest już jedyną rzeczą, którą powinniśmy brać pod uwagę. Ile czasu upłynie, nim studia graficzne, drukarze i programiści (np. narzędzi do zalewkowania i rozstawiania arkuszy) będą gotowi w pełni wykorzystać InDesigna? Wszyscy już znają QuarkXPressa, włącznie z jego błędami, a to oznacza większą wydajność w pracy.

Deke:

Było to bardzo, bardzo dawno temu, gdy pracowałem w studiu graficznym. Mówiąc szczerze, było to tak dawno, że wolałbym się do tego nie przyznawać.

Ale mogę powiedzieć, że w tamtych czasach, jak tylko pojawił się jakiś nowy produkt, wypruwaliśmy sobie żyły, starając się, aby nasi klienci mogli zeń skorzystać. Sądzę, że dziś jest podobnie. Ponadto Adobe jest wystarczająco znaną firmą w branży cyfrowych systemów do prac graficznych, by studia i drukarnie nie przeraziły się tą nowością. Jeśli wejdziesz do nich i poprosisz o wydruk z pliku InDesigna, moim zdaniem, facet z drugiej strony zapyta tylko: "Na kiedy?" Nawet jeśli będzie miał wątpliwości, masz zawsze alternatywy. Do mojej książki, "Photoshop 5 Bible, Gold Edition" przygotowałem 48-stronicową wkładkę o Photoshopie 5.5. Złożyłem ją całkowicie w InDesignie, z pełną świadomością, że drukarnia nie będzie w stanie wydrukować tego z otwartego pliku. Aby mieć pewność, że nie popełnią żadnych błędów, po prostu wyeksportowałem pracę w formacie PDF. Rezultat: 48 stron, dwa kolory dodatkowe, brak kłopotów.

Tworzenie plików PDF jest znacznie trudniejsze w XPressie

Deke:

Portable Document Format firmy Adobe jest dla wielostronicowych dokumentów tym, czym EPS jest dla ilustracji - sposobem wymiany plików nadających się do druku z dowolną inną osobą na kuli ziemskiej, bez konieczności posiadania odpowiedniego programu. Przykro to stwierdzić, ale XPress nie ma żadnych możliwości bezpośredniego eksportu formatu PDF. Zamiast tego musicie wydać dodatkowe pieniądze na Adobe Acrobata, który zapisze wydrukowaną do pliku pracę Quarka w formacie PDF.

W przeciwieństwie do tego, co mówiły wczesne informacje, PDF nie jest natywnym formatem InDesigna. Jednak InDesign rzeczywiście potrafi zapisać pracę w postaci PDF. Jedyna wada to fakt, że InDesign obsługuje wyłącznie PDF w wersji 1.3, który wymaga do czytania Acrobata 4 lub nowszego. Acrobat Reader jest darmowy, więc ta wada nie jest aż tak wielka. Niezależnie od tego, obsługa formatu PDF w InDesignie jest o niebo lepsza od całkowitego braku obsługi w Quarku.

David:

Choć muszę przyznać, że eksport PDF bezpośrednio z InDesigna, bez konieczności uruchamiania Distillera jest bardzo dobrym pomysłem, wierzę że Quark może jeszcze wsadzić nogę w drzwi Adobe. PDF z InDesigna może być odczytany tylko przez Acrobat Readera 4, natomiast PDF "przedestylowany" z XPressa nadaje się do czytania praktycznie w każdej wersji Readera. Nie wszyscy mamy szansę na ściąganie kolejnych, najnowszych wersji programów, nawet jeśli są one za darmo. Co ważniejsze, XPress 4.1 według Quarka (wersja ta powinna się ukazać na rynku na początku roku) będzie automatycznie tworzyć hiperłącza w spisach treści i indeksach. InDesign nie ma żadnej możliwości tworzenia takich hiperłączy.

Eksport HTML jest łatwiejszy z InDesigna

David:

Nie chodzi o to, że InDesign ułatwia programowanie HTML; po prostu ma on silniejsze narzędzia do pracy z HTML. Oczywiście, InDesign eksportuje strony jako kompletnie sformatowane pliki HTML, z łamami, stylami kaskadowymi i ilustracjami, elegancko spakowane jako całość w jednej teczce. QuarkXPress 4.0 sam z siebie nie ma żadnych możliwości eksportu HTML. Możecie co prawda ściągnąć bezpłatne rozszerzenie Quark HTML Text Export XTension (www.quark.com/files), które pozwala eksportować tekst z pojedynczego artykułu. Z drugiej strony, XPress 4.1 będzie miał możliwość importowania tekstu HTML, czego InDesign dziś nie robi. Osobiście wolałbym, aby obie firmy pozostawiły podobne zadania zewnętrznym programistom i ich rozszerzeniom - jak np. Extensis BeyondPress (300 USD; www.extensis.com), a w zamian za to zużyły swoją energię na "podrasowanie" reszty programu.

Deke:

Choć mózg Davida jest delikatnie mówiąc wodnisty i rozmiękczony, w niewytłumaczalny sposób ciągnie mnie, aby zgodzić się z jego ostatnimi myślami - choćby tylko ten raz. InDesign rzeczywiście ma kilka ciekawych funkcji związanych z formatem HTML. Jednak, co smutne, ten program nie potrafi zrobić wielu rzeczy podstawowych, jak na przykład - tragiczny zresztą - stworzyć hiperłącza inne niż proste Next i Previous, które przenoszą czytelnika na kolejne strony. A zatem, chociaż możecie uznać, że InDesign będzie przydatny przy ponownym wykorzystaniu jakiejś publikacji jako strony WWW, bądźcie gotowi na spędzenie jakiegoś czasu nad BBEditem lub innym podobnym narzędziem do edycji kodu HTML. W przeciwnym razie lepiej zrobicie, jeżeli zapiszecie stronę w formacie PDF; będziecie mogli w ten sposób udostępnić swój dokument w Internecie w nienaruszonej postaci (z wyjątkiem, rzecz jasna, hiperłączy).

Aha, i jeszcze jedno: oczywiście żartowałem na temat mózgu Davida. Pomimo wieloletniej ekspozycji na QuarkXPressa jego czaszka pozostaje sztywna i całkowicie wypełniona.