QuarkXPress kontra InDesign: wielka debata


Praca z kolorem w Quarku jest o niebo lepsza niż w InDesignie

David:

Mój mózg może być nieco śliski, ale nadal wiem, że tam, gdzie chodzi o kolor, ani InDesign, ani Quark nie może być uznany za zwycięzcę.

InDesign ma wspaniałe narzędzia do pracy z kolorem... i koszmarny interfejs. Na przykład, możecie w nim korzystać z wszelkich znanych bibliotek kolorów (Pantone, Trumatch, Web itp.), ale nie możecie tego zrobić wprost z okna dialogowego New Color Swatch. Zamiast tego musicie najpierw otworzyć kolejną paletkę, która smętnie zwisa na ekranie, i wskazać na niej jedną z opcji wyskakującej listy. Firma Adobe także zapomniała o możliwości mieszania kolorów dodatkowych - co możecie zrobić w Quarku poleceniem Multi-Ink, a jest to bardzo przydatne przy tworzeniu dokumentów drukowanych np. tylko dwoma lub trzema kolorami. Niezależnie od tego, jeśli mowa o zarządzaniu kolorem, przejściach tonalnych czy nawet użyciu koloru zdefiniowanego jako "Paper", InDesign ma wszystko to, co XPress, a czasami nawet więcej.

Deke:

Ja także nie sądzę, żeby w obu tych programach było coś nadzwyczajnego, gdy chodzi o kolor Đ chyba że ktoś chciałby podzielić się swoimi zgryźliwymi uwagami. InDesign nie ma np. "pipety", użytecznej przy kopiowaniu kolorów pomiędzy obiektami; nie można także przeciągać kolorów z jednej palety do innej. Tworzenie przejść tonalnych z kolorami dodatkowymi przysparza o ból głowy: najpierw musicie przenieść palety z ich domyślnych położeń, aby w ogóle móc coś sensownie zrobić. Również opcje zalewek (Overprint) są bardzo przemyślnie schowane przed niepowołanymi osobami w palecie zwanej Attributes - tak jakby nazwa "atrybut" miała być synonimem dla czegoś, co nie da się wcisnąć nigdzie indziej.

Jeżeli jednak uważacie, że XPress miałby być wzorcem do naśladowania, przemyślcie to jeszcze raz. Tworząc i nazywając kolory, pracujecie w oknie modalnym (uniemożliwiającym przełączenie się na inne okno - JH), przez co nie da się szybko stworzyć nowej definicji koloru w palecie Colors. Możecie co prawda przeciągać definicje kolorów pomiędzy paletami i z palety na obiekt, ale nie działa przy tym funkcja Undo. Przejścia tonalne są ograniczone do dwóch kolorów. Jeśli chodzi o zalewki, QuarkXPress bije InDesigna na głowę, ale InDesign zarabia z kolei punkty za zarządzanie kolorem na poziomie obiektów (np. poszczególnych ilustracji), a nie całego dokumentu. Innymi słowy, jeśli chodzi o kolor, powiedziałbym, że oba te programy są w klinczu.

InDesign jest lepszy od XPressa w imporcie i edycji grafiki

Deke:

Nic dziwnego, że producent programów Adobe Photoshop i Illustrator dołożył do swojego nowego produktu wiele zaawansowanych funkcji graficznych. Możecie podglądać pliki TIFF i EPS w dowolnej rozdzielczości, co jest istotne przy precyzyjnym pozycjonowaniu zaimportowanej ilustracji w stosunku do wiersza tekstu lub innego elementu strony. Dla porównania, podglądy niskiej rozdzielczości oferowane przez XPressa i PageMakera są jakimś niestosownym i niedobrym żartem. InDesign ma też wspaniałą paletę Links do zarządzania dołączonymi ilustracjami. Możecie przejść do obiektu na stronie przez proste podwójne puknięcie z klawiszem Option na odpowiedniej pozycji w tej palecie.

Ponadto, jeśli umieściliście na stronie plik we własnym formacie Illustratora czy Photoshopa, InDesign umie zinterpretować wszystkie warstwy tych dokumentów, a nawet pozwoli na poprawienie tej grafiki w oryginalnym programie.

InDesign potrafi zastosować przejście tonalne do tekstu (cały czas edytowalnego), a nawet umie nałożyć przejście tonalne na obrys liter tekstu. I wreszcie w InDesignie możecie modyfikować prawdziwą ścieżkę wycinającą, zaimportowaną wraz z grafiką. W przeciwieństwie do XPressa 4.0 nie spotkacie się nigdy z ryzykiem użycia jako ścieżki wycinającej czegoś przypadkowego, co żadną miarą nie miało szparować grafiki. (Na szczęście ten problem ma zniknąć w Quarku 4.1). Z drugiej jednak strony, dostępne w InDesignie narzędzia do edycji krzywych Beziera są dość toporne. Na przykład nie można nigdy wybrać więcej niż jednego węzła naraz, przez co trudno jest przemieszczać proste krawędzie lub inne segmenty krzywej, wymagające określonego położenia węzłów względem siebie.

David:

InDesign jest dobry w grafice, ale QuarkXPress jest lepszy. Na przykład XPress pozwala wybrać ścieżkę wycinającą spośród wielu ścieżek zapisanych w pliku TIFF. InDesign może odczytać jedną ścieżkę wycinającą, ale podczas importu musicie ją zamienić na ramkę graficzną.

Zgadzam się z Dekem, że możliwość importu natywnych formatów Photoshopa i Illustratora jest ciekawa (choć sam wolę Macromedia FreeHanda), ale nie sądzę, że w codziennej praktycznej pracy jest to potrzebne. Możecie nazywać mnie staromodnym, ale nadal wolę polegać na formatach TIFF i EPS.