QuarkXPress kontra InDesign: wielka debata


Rozszerzalna architektura InDesigna rewolucjonizuje rynek i na dłuższą metę pomoże pokonać XPressa

Deke:

Nigdy jeszcze na tych stronach nie napisano prawdziwszych słów! Dzisiejsze programy DTP były rozwijane niezwykle powoli, jeśli chodzi o reakcję na zapotrzebowanie rynku. Kierownicy projektów szukają nowych pomysłów wśród użytkowników, otrzymują całe kontenery podpowiedzi - a potem zamykają się w swoich biurach tylko po to, aby po 18 miesiącach, lub wręcz po paru latach, pojawić się z produktem, który w pewnym sensie jest od początku przestarzały. Spełnia on oczekiwania - ale wczorajsze, nie dzisiejsze.

Tytułem kontrastu, rozszerzalna architektura InDesigna pozwala szybciej zareagować na potrzeby użytkowników. Adobe wprowadza właśnie na rynek program InCopy, oddzielny produkt, który ma ściśle współpracować z InDesignem. Będzie on służył redaktorom do poprawek i komponowania tekstu na stronach, z możliwością obejrzenia efektu ich pracy na prawdziwej stronie. Tymczasem krążą plotki, że Adobe już pracuje nad kolejną wersją InDesigna, która powinna uwzględnić zastrzeżenia wielu obecnych użytkowników. Nie powiem, że XPress nie nadąży za tym tempem - jeśli nadąży, tym lepiej dla nas - ale Quark tym razem trochę zaspał.

David:

Przykro mi, Deke, ale nie mogę się z tym zgodzić. Oczywiście, InDesign został od początku napisany w ten sposób, aby dało się go łatwo rozszerzyć przez dodawanie lub wymianę modułów, i owszem, to jest bardzo fajne. Ale jeśli mam ocenić wpływ tej cechy na postępowanie klientów, nie jestem już tak bardzo podniecony.

Dziś mamy ponad 350 różnych rozszerzeń (XTensions) do XPressa, i nadal jedynie niewielki procent użytkowników z nich korzysta (a powinni). Nie widzę firmy, która by powiedziała: "O rany, mamy już InDesigna, zacznijmy kupować rozszerzenia".

Podobnie, mimo iż architektura InDesigna pozwoli na łatwiejsze i częstsze aktualizacje, nie sądzę, aby ułatwiło to życie normalnym użytkownikom. Będzie to oznaczać więcej uaktualnień, nad którymi trzeba zapanować (i zapłacić za nie), więcej rzeczy do nauki, więcej szans na problemy przy pracy grupowej, i tak dalej.

A zatem, który z tych programów kupilibyście, jeśli trzeba byłoby zrobić to dziś?

David:

To pytanie z cyklu: "Co jest lepsze, TIFF czy EPS?" Odpowiedź brzmi: żaden program nie jest zdecydowanie lepszy; powinniście wybrać ten, który oferuje więcej funkcji potrzebnych na co dzień. Mam zamiar tak przygotowywać wszystkie swoje prace, aby dały się zrobić w XPressie. Wiem, że InDesign będzie jeszcze bardziej atrakcyjny wkrótce, gdy pojawi się nowa wersja (w przyszłym roku?). Wiem też, że Quark wiele uczy się od konkurencji (czego od wielu lat w istocie nie robił). Myślę, że wybrałbym QuarkXPressa.

Deke:

Nie ma wątpliwości, że InDesign to najlepsza wiadomość, jaką otrzymali użytkownicy XPressa w ciągu ostatnich dziesięciu lat. W najgorszym przypadku zdarzy się tak, że Quark dostanie wreszcie powód, aby przestać się lenić i zacząć poprawiać jakość swojego programu. W najlepszym zaś razie będziecie mieli prawdziwy wybór. Chociaż nie posunąłbym się tak daleko, aby twierdzić, że InDesign jest najlepszym programem DTP na świecie, to jednak polecam każdemu, kto kiedykolwiek myślał o rezygnacji z XPressa, żeby chociaż spróbował. InDesign robi wystarczająco wiele rzeczy lepiej od Quarka, żeby warto było poćwiczyć pracę z tym programem. Poza tym, kto wie? Jeśli zaczniecie z InDesignem, możecie wkrótce stwierdzić, że łączą was jakieś długofalowe plany - tak jak mnie.

Podsumowanie

Wojna detali: Quarkxpress 4.0 kontra Adobe Indesign 1.0

QuarkXPress kontra InDesign: wielka debata

Dyskusja wskazuje, że wojna firm Adobe i Quark rozgorzeje na dobre. I to chyba jest najlepsza (dla nas, użytkowników) wiadomość. Warto może spojrzeć na cały problem z naszego, europejskiego punktu widzenia.

Od lat przyzwyczailiśmy się, że w każdym studiu graficznym i w każdej redakcji zdjęcia "robi się" w Photoshopie, a strony - w Quarku. Nie zmieniła tego dość nieudana przygoda Quarka z JVC i próba wprowadzenia własnego produktu zamiast Photoshopa - czy ktoś jeszcze pamięta XPosure? Tym razem Adobe postanowiło się zrewanżować i wkroczyć w wyłączne niemal królestwo Quarka (powiedzmy sobie szczerze, że PageMaker i FrameMaker zadomowiły się w wąskich niszach, czego dobitnym świadectwem jest fakt, iż Adobe dziś "celuje" PageMakerem w kierunku użytkowników... MS Office).

Pierwsze opinie i pierwsze prezentacje InDesigna były niezwykle entuzjastyczne. Adobe wiele wysiłku wkłada w przekonanie potencjalnych odbiorców, że cała rodzina ich programów graficznych jest niezwykle spójna i stanowi coś więcej niż tylko "Publishing Collection". Ale nie będzie łatwo przekonać kilkaset tysięcy użytkowników XPressa, aby poświęcili znane nawyki na rzecz nauki całkiem nowych. W Europie sprawa może być nieco bardziej zagmatwana; w wyniku dosyć aroganckiej polityki firmy Quark, jej produkty są uważane za horrendalnie drogie w stosunku do oferowanych funkcji, co mimochodem potwierdza powyższy tekst (Passport jest ponaddwukrotnie droższy od wersji sprzedawanej na rynku amerykańskim). Adobe nie zamierza popełnić tego błędu i cena InDesigna w Europie nie jest istotnie różna od cen amerykańskich. Ta niezbyt pochlebna opinia o firmie Quark nie jest tylko wymysłem niezadowolonego użytkownika - niemal wszyscy dostawcy systemów edycyjnych w Europie postanowili zintegrować InDesigna w swoich rozwiązaniach. Trudno o lepszy dowód.

Jednak cena to tylko jeden element zadowolenia użytkownika. Każdy z nas kupuje produkt w rodzaju InDesigna czy XPressa po to, żeby zarabiać pieniądze. Do tego są potrzebne dobre narzędzia i stabilny produkt. W tej kategorii trudno wskazać zwycięzcę; rację mają obaj dyskutanci, kiedy pokazują słabości konkurencji. Największy zarzut, jaki można rzeczywiście postawić InDesignowi, to bardzo wygórowane wymagania sprzętowe - trzeba poświęcić jeden z najszybszych komputerów w firmie, jeśli zechcemy poćwiczyć trochę z tym programem. Z drugiej strony, XPress 4.0x nie jest wzorem stabilnego programu - znam firmy, które za nic w świecie nie zmienią

Quarka 3.32 na nową wersję. Znam też jednak i takich użytkowników, za którymi XPress 4 na G3 po prostu nie nadąża - ci na pewno nie zechcą spróbować InDesigna, chyba że dostaną tak na oko pięciokrotnie szybsze komputery.

Czy zresztą rzeczywiście przejście z XPressa na InDesigna jest łatwe? I tak, i nie. Z pewnością nie ma racji David Blatner mówiąc, że trudno byłoby zmodyfikować całe "otoczenie": AppleScripty, XTensions itp. Kto z nas - szczerze - korzysta z AppleScriptu? Ilu z nas ma XTensions, bez których nie jest w stanie pracować? (no, z wyjątkiem Pasteboard XTerminatora). Problem, moim zdaniem, leży raczej po stronie mentalnej: bardzo trudno będzie pożegnać się z produktem, który dobrze spełniał nasze wymagania. Nie ulega, według mnie, wątpliwości, że InDesign jest adresowany do nieco innych odbiorców - bardziej kreatorów niż redaktorów. XPress będzie nadal niezastąpiony tam, gdzie liczy się każda chwila; brak hierarchicznych wzorców stron i "dokowalnych" palet w niczym nie przeszkadza, skoro i tak sprawny "łamacz" gazetowy potrafi złożyć całą stronę nie dotykając myszki (zaręczam, że jest to możliwe, i to w czasie poniżej piętnastu minut!).

Jedno jest pewne: zamiast narzekania mamy teraz realny wybór. Wierzę, że konkurencja czyni cuda dla dobra przeciętnych śmiertelników, i mam wrażenie, że wojna Adobe i Quarka przyniesie nam same korzyści - o ile rzecz jasna nie skończy się wypuszczaniem na rynek wersji "95" czy "98" (tyle procent kodu działa poprawnie), po to by wyprzedzić konkurencję. Bądźmy jednak dobrej myśli. Już dawno nie mieliśmy takiej okazji.