"Raid Gaza!" - gra w bombardowanie Strefy Gazy

Podczas gdy dzienniki telewizyjne informują o kolejnych zabitych w Strefie Gazy, a organizacje ochrony praw człowieka biją na alarm donosząc o ofiarach wśród dzieci, w Internecie bez skrępowania można wcielić się w rolę dowódcy wojsk Izraela i "dla zabawy" przeprowadzić nalot bombowy lub szturm piechoty na szpital. "Raid Gaza!" to banalna gra strategiczna, której głównym celem jest uzyskanie wysokiego wskaźnika zabitych przeciwników. Autor tłumaczy, że jest to jedynie satyra polityczna. Psycholodzy odpowiadają krótko: to skandal.

W internecie pojawiła się nowa, bardzo kontrowersyjna gra strategiczna w technologii flash. Raid Gaza!, bo taki tytuł nosi owa "produkcja", umożliwia graczom wcielenie się w rolę dowódcy wojsk Izraela.

Głównym celem Raid Gaza! jest powstrzymanie ataku rakietowego Palestyńczyków i zabicie jak największej liczby wrogów. W tym celu możemy przeprowadzić nalot bombowy, atak rakietowy, szturm piechoty lub najazd czołgów. W trudnej sytuacji mamy jeszcze do dyspozycji czerwony telefon, który sprowadzi pomoc militarną naszych sprzymierzeńców. Równie mocno szokują zasady przyznawania punktów. Najwyżej oceniane jest zniszczenie szpitala lub posterunku policji. Poza tym, wynik piętnastu zabitych Palestyńczyków na jednego zabitego Żyda odnotowywany jest jako "słaby". Aby zdobyć uznanie wśród izraelskich polityków ta różnica musi być o wiele wyższa.

Autor Raid Gaza! tłumaczy, że głównym jego celem jest zwrócenie uwagi na nieuczciwą politykę Izraela i ogromną liczbę ofiar, zwłaszcza po stronie Palestyńczyków. Jak twierdzi, ataki Hamasu powinny być tak samo usprawiedliwiane, jak działania zbrojne Izraela. Gra ma skupiać uwagę opinii publicznej na tym problemie.

"Nie można mówić o rozrywce czy satyrze tam gdzie jest prezentowana przemoc. Zwłaszcza w grach, z których głównie korzystają osoby młode. Jest to najprostszy sposób kształtowania postaw obojętności na krzywdę innych ludzi" - mówi dla PC World Mirosław Krzyczkowski, psycholog mediów, autor raportów na temat przemocy w grach komputerowych.

Nieco więcej dystansu do sprawy ma Paweł Lesiak ze stowarzyszenia "Bezpieczna gra". Zapytany o grę powiedział: "Producenci gier mają nieco inne kryterium. Gra ma być popularna, więc często musi być bardzo kontrowersyjna. Jednak to tyczy się głównie gier sezonowych, które mają być głośne przez pewien czas. Po zakończeniu wojny w strefie Gazy wszyscy o niej zapomną."