Recenzja Battlefield: Bad Company 2

Ostatnimi czasy do moich rąk trafił egzemplarz Bad Company 2. Jako weteran Modern Warfare 2 uśmiechnąłem się złowieszczo i bez ekscytacji zainstalowałem tę "spóźnioną konkurencję". Później było już tylko kolejne nieprzespane noce...

Battlefield: Bad Company 2 jest kolejną odsłoną znakomitej serii Battlefield i ulepszonym sequelem gry wydanej w 2008. W przeciwieństwie do pierwszej części, tym razem smaku wojny mogą zakosztować nie tylko posiadacze konsol, ale także pomijani ostatnio pecetowcy.

Bad Company 2 ze względu na swój charakter i datę wydania jest bez przerwy porównywana do wielkiego hitu Infinity Ward - Modern Warfare 2. Faktycznie i w jednej i w drugiej grze mamy do czynienia z profesjonalnie zrobionym symulatorem współczesnego pola walki. Obydwa tytuły różnią się jednak od siebie diametralnie, zupełnie inaczej podchodząc do kwestii trybów gry, pola walki, uzbrojenia, a nawet takich szczegółów jak fizyka lotu pocisków.

Krótka kampania

Tak naprawdę jedną z niewielu cech, które łączą MW2 i BC2 jest krótki tryb single player. W dziele Infinity Ward dało się go przejść w 5 do 7 godzin. EA DICE przygotowało natomiast zabawę na około 6 do 8 godzin. Zdaje się, że wielbiciele gier akcji będą musieli przyzwyczaić się do krótkich trybów single player.

W przeciwieństwie do Modern Warfare 2, kampania jednoosobowa Bad Company 2 nie ma atmosfery śmiertelnej powagi. Kierujemy tutaj jednym z członków czteroosobowego zespołu amerykańskich żołnierzy, którzy w przeciwieństwie do większości populacji, wolą zapach prochu od pokoju na świecie. Ich luzackie podejście do nawet najbardziej samobójczych lub kuriozalnych misji jest okraszone długimi i bardzo zabawnymi dialogami. Przerywniki zdarzają się w zupełnie nieoczekiwanych momentach misji, a przez ich charakter atmosfera gry bardziej przypomina dobrą czarną komedię niż dramat sensacyjny.

Twórcy Bad Company 2 nigdy się nie ukrywali, że kampania dla jednej osoby ma stanowić jedynie wprowadzenie do zasadniczej gry, czyli trybu multipayer. Podczas kilkugodzinnej rozgrywki przemierzymy obszary od zimnej północy, przez pustynie, aż do gęstych, południowoamerykańskich dżungli.

Ratując świat gracz będzie mógł zapoznać się z większością pojazdów i ekwipunku dostępnego w trybie wieloosobowym. Dodatkowym atutem jest możliwość indywidualnego doboru sprzętu w wybranych momentach misji. Po prostu musimy podejść do specjalnej skrzyni. W niej znajdziemy większość broni, która choć przez moment przewinęły się przez nasze ręce podczas gry.