Recenzja: World of Warcraft: Wrath of the Lich King - przebój czy porażka?

Wielu czekało na listopadową premierę z utęsknieniem. Inni zdążyli znudzić się tym tytułem i rozpocząć swoją przygodę z produktami konkurencji. Wszyscy jednak zastanawiają się jaki jest drugi dodatek do World of Warcraft. Czy po premierze Wrath of the Lich King najsłynniejszy światowy MMO ciągle jest czegoś wart? Zapraszamy do przeczytania recenzji WotLK.

World of Warcraft już niedługo po premierze został uznany za fenomen branży gier. Blizzard zdecydował się bowiem wypuścić na rynek duży tytuł w postaci niedokończonej, niedopracowanej produkcji za którą jeszcze pobierał abonament. Mimo to gra w tempie światła zyskiwała nowych użytkowników gotowych wydawać co trzydzieści dni 13 Euro na zabawę. Z miesiąca na miesiąc wirtualne miasta zapełniały się coraz większą ilością żądnych przygód podróżników gotowych poświęcać swój czas i pieniądze dla potężnych przedmiotów i sławy.

Działo się to cztery lata temu. W między czasie, po dwóch latach ciągłego patchowania i wprowadzania zmian światło dziennie ujrzał pierwszy dodatek do gry, The Burning Crusade. Był to przełom dla gry, która z gamą nowości przekroczyła barierę 10 milionów aktywnych użytkowników. Rozszerzenie udostępniło wielki kontynent, zwiększyło poziom postaci i dodało nowy sprzęt. To wtedy też powstał system Aren dla graczy PvP oraz dziesięcioosobowe rajdy umożliwiające trudniejszą zabawę także w mniejszym gronie. Możliwość zakupu latających mountów i szybkiego przemieszczania się po kontynencie była natomiast wisienką na torcie.

Parę miesięcy temu rozpoczęły się przygotowania do kolejnego rozszerzenia World of Warcraft. Autorzy gry postanowili rozwinąć fabułę Burning Crusade ujawniając kto tak naprawdę krył się za całą intrygą. Gracze mieli także ułatwiony dostęp do potężniejszych przedmiotów przez co większa ilość osób mogła pozwolić sobie na pokonanie najtrudniejszych bosów i zakończenie fabuły dodatku.

Trzynastego listopada 2008 roku rozpoczął się kolejny etap dla poszukiwaczy przygód ze świata Azeroth (zobacz news: Nocna premiera WoW: Wrath of the Lich King w siedzibie CDP). Premiera Wrath of the Lich King okazała się świętem branży gier PC. Sprzedaż tytułu biła wszelkie rekordy i już było wiadomo, że najnowsze dziecko Blizzarda przynajmniej przez jakiś czas będzie przynosić nie lada zyski (zobacz news: Wrath of the Lich King bije pierwsze rekordy). W grach MMO najważniejszy nie jest pierwszy miesiąc, a następne. Dopiero wtedy firma może odetchnąć z ulgą patrząc się na wpływy osób decydujących się na dalsze opłacanie abonamentu. Pytanie więc - czy WotLK ma szansę zatrzymać graczy przy sobie?

Przebudzenie Króla Lisza

Dodatek rozpoczyna się gdy nowy Lich King zaczyna swój zmasowany atak. Nowy, bowiem postać z jaką zetkną się gracze jest połączeniem uwięzionego wcześniej Króla Lisza z Arthasem Menethilem, księciem Lordaeronu. Lich King po zbudowaniu swojej fortecy w Northrendzie rozpoczął atak na Orgrimmar oraz Stormwind. Po tych wydarzeniach zarówno siły Sojuszu jak i Hordy postanowiły wysłać swoich najlepszych ludzi na zimny, północny kontynent aby raz na zawsze pokonać Króla Lisza.

Gracz będzie właśnie jedną z takich wysoko cenionych osób. Wraz z uzyskaniem wysokiego poziomu (w okolicach 70) będzie on mógł rozpocząć wykonywać zadania dla, często połączonych, sił Hordy i Sojuszu w Northrendzie.

Pobudzanie zmysłów: wersja druga, poprawiona

Pierwsze co rzuca się w oczy po przybyciu na nowy kontynent to jakość jego wykonania. Silnik graficzny na jakim stworzony został World of Warcraft nie był zaawansowany nawet w dniu premiery gry. Programiści Blizzarda wycisnęli teraz z niego siódme poty aby gra ciągle sprawiała wrażenie atrakcyjnej wizualnie i zdaje się, że osiągnęli sukces. Braki w jakości tekstur i zaawansowanych efektach świetlnych zostały wypełnione bardzo dużym (zwłaszzcza jak na MMO) dopracowaniem szczegółów wszystkich nowych, obszernych lokacji. Mimo, że każdy z obszarów jest naprawdę olbrzymi to pełno w nim drzew, budynków, wzniesień i wszelkiego rodzaju miłych dla oka szczegółów, które spowodują, że nawet zaawansowane karty graficzne będą miały co robić.

Tak jak aspektom graficznym można odrobinę zarzucić to dźwięk, jak zawsze, stanowi mocny element gier tworzonych przez Blizzarda. Muzyka w każdej z lokacji to prawdziwy majstersztyk. Klimatyczna, mocna i pełna ekspresji nie nudzi się nawet po wielokrotnym odsłuchaniu.

Dodatek pełen nowości

Znacznie poprawiona oprawa audio-wizualna to tylko wierzchołek zmian jakie czekają na każdego chcącego grać w WotLK. Starzy użytkownicy powracający do gry na pewno zauważą zmiany interfejsu w postaci nowego, wbudowanego kalendarza oraz zegarka z funkcją alarmu i stopera.

Każda z klas doczekała się zmodyfikowania drzewa talentów oraz umiejętności. W niektórych przypadkach, jak np. u hunterów, zmianom uległa spora część całego mechanizmu gry. Prócz tego wprowadzono także nową, heroiczną, klasę. Użytkownik może stworzyć jedną, przypisaną do konta postać Death Knighta. Sługa Króla Lisza zaczyna swoją rozgrywkę na nowym obszarze Eastern Plaugelands jako 55 poziomowiec.

Rycerze Śmierci poprzysięgli wierność Królowi Liszowi w zamian za obietnicę potęgi i nieśmiertelności. Fabuła tej klasy postaci obejmuje między innymi zadania związane z buntem wobec głownego anty-bohatera WotLK oraz przywróceniem wolnej woli. Nieumarli Rycerze korzystają z systemu Run. W zależności które z nich zostaną wybranę, gracz będzie mógł skutecznie operować danymi umiejętnościami ofensywnymi lub związanym z obroną i utrzymaniem na sobie przeciwników. Użycie Runy powoduje, że nie będzie ona mogła zostać wykorzystana ponownie przez określony czas. System ten wydaje się być dobrze zbalansowany, jednak trzeba jeszcze czasu by jednoznacznie określić jak spisuje się w każdej z ról owa klasa.

Nowości jest oczywiście dużo więcej. Zmianom uległy nawet zadania (questy) w dodatku. Teraz duża część z nich jest bardziej dynamiczna i wymaga czegoś więcej niż tylko zabijania setek podobnych potworów. Dużo nowości przyniosły także rajdy, ale o tym w dalszej części recenzji WotLK.

Blizzard wprowadził także nową profesję - tworzenie inskrypcji. Kilka wybranych zwojów gracze będą mogli dodawać do swojej postaci zmieniając niektóre z umiejętności. Inskrypcji można mieć łącznie 6 (trzy duże i tyle samo małych). Ich pokaźna ilość pozwoli każdemu wybrać odpowiednie dla siebie w zależności od preferowanego stylu gry. Indywidualizacja bohaterów może nastąpić także poprzez wizytę u fryzjera i gamę zupełnie nowych wierzchowców. Dodane zostały groźnie wyglądające młode smoki w różnych kolorach oraz potężne mamuty. Do dyspozycji krawców oddano także latające dywany. Inżynierowie natomiast mogą stworzyć bardzo klimatyczne motocykle. Fryzjer natomiast pozwala na długo oczekiwaną zmianę koloru i wyglądu włosów oraz zarostu. Nieumarli mogą także wybrać sobie inny wygląd szczęki.

W ramach zmian w PvP dodano nowy battleground oraz obszar, który w zamierzeniu ma być areną zmagań dowolnej ilości graczy. Zabawa polega na zdobywaniu bądź bronieniu terenu, którego zwieńczeniem jest duża twierdza. Frakcja kontrolująca obszar zyskuje bonusy do zdobywanego doświadczenia i reputacji. Podczas walki gracze mogą korzystać z różnego rodzaju ruchomych maszyn oblężniczych. Można z nich atakować zarówno twierdzę jak i innych graczy zadając dużo większe obrażenia kosztem powolności owych machin. Co charakterystyczne, lokacja ta, jest dostępna cały czas na mapie gry i nie ma ograniczeń co do równowagi liczebnej uczestników.