Red Hat kontra Corel - ciąg dalszy

Spekulacje na temat zakupu kanadyjskiej firmy Corel przez amerykańskiego Red Hata spowodowały gwałtowny wzrost kursów giełdowych obu spółek.

Nie słabną spekulacje na temat przejęcia firmy Corel przez Red Hat. Plotki owocują gwałtownym wzrostem notowań obu firm. Akcje Corela wzrosły do prawie 21 USD, a akcje "Czerwonego Kapturka" dosłownie poszybowały w górę, osiągając wartość ok. 236 USD (wzrost o 95%). Gdy Red Hat wchodził na parkiet w sierpniu br., jego akcje były wyceniane na zaledwie 14 USD. Obecna ich cena daje kapitalizację na kwotę 15 mld USD.

Red Hat nie wydał żadnego, ani zaprzeczającego, ani potwierdzającego, oświadczenia w sprawie przejęcia Corela. Przypomina to działania (a raczej ich brak) poprzedzające przejęcie za 674 mln USD w połowie listopada firmy Cygnus. Operacji tej także towarzyszyło dużo plotek i brak jakichkolwiek wypowiedzi ze strony firmy. Prezes Corela Mike Cowpland zaprzecza jakoby prowadzone były jakiekolwiek rozmowy z firmą Red Hat. "Korzystamy z boomu na Linuxa i czeka nas renesans. Nie potrzebujemy żadnych zewnętrznych pieniędzy" - twierdzi.

Wymienia się trzy powody możliwego przejęcia. Po pierwsze, ma to być pakiet Corela - WordPerfect suite, szczególnie edycja na Linuxa. Pakiet zawiera edytor tekstów WordPerfect 8, arkusz kalkulacyjny Quattro Pro8, i encyklopedię Comptona.

Drugim powodem jest własna dystrybucja Linuxa stworzona przez Corela - Corel Linux, będąca obecnie jednym z najczęściej pobieranym oprogramowaniem z w USA. Do dystrybucji Red Hata należy 68,7% rynku i nie może on pozwolić na to, aby obok wyrósł mu wielki rywal. Ostatnim powodem może być gęsta sieć dystrybucji Corela, której prawie wcale nie ma Red Hat. Jednak w dobie gwałtownie rozwijającej się sprzedaży przez Internet ten argument traci na znaczeniu.

Więcej informacji: www.theregister.co.uk