Reservoir Dogs: Wściekłe Psy - recenzja

Jeśli przeczytasz jeszcze kilka linijek, to wkroczysz w świat, przy którym nocny spacer po warszawskiej Pradze wydaje się być jednym z punktów programu wypoczynkowego dla emerytów. Reservoir Dogs tworzone przez Volatite Games, pod czujnym okiem Eidos, przyprawi o dreszcz emocji, po którym zupełnie inaczej spojrzysz na świat za oknem. W końcu nigdy nie wiesz czy podczas przechadzki lub pracy nagle nie pojawi się pan w czarnym garniturze i ze słowami "tylko spokojnie" przystawi zimną jak śmierć 44' do głowy. Przerażony? Bez nerwów - to dopiero początek...

Reservoir Dogs: Wściekłe Psy - recenzja

Sam pójdź po znaczek skarbowy gnojku!

Opisując Reservoir Dogs ("Wściekłe Psy") nie sposób pominąć postaci Quentina Tarantino. W 1992 roku wyreżyserował film, który na trwale zapisał się w historii kinematografii. Chodzi oczywiście o "Reservoir Dogs" z Michaelem Madsenem, Stevem Buscemim i Harveyem Keitelem w rolach głównych. Trzeba powiedzieć, że opisywane dzieło było jednym z najciekawszych i najbardziej kontrowersyjnych jakie gościły na ekranach kin tamtych lat. Tych, którzy oglądali film nie powinno dziwić, że doczekał się on reaktywacji w formie gry komputerowej. Fabuła pełna jest zawiłych wątków i niedopowiedzeń. Całość cechuje niezwykły klimat. Czy ktoś mógłby oprzeć się możliwości uczestnictwa w takich wydarzeniach? O tym za chwilę.

Sześciu pancernych i skarb

Szóstka zatwardziałych gangsterów postanowiła obrabować sklep jubilerski. Mimo, że ich pseudonimy - Pan Blond, Pan Biały, Pan Pomarańczowy, Pan Brązowy, Pan Różowy i Pan Niebieski - nie brzmią zbyt mrocznie ani groźnie, to bądźcie pewni, że trudno o bardziej zdeprawowanych i bezwzględnych przedstawicieli przestępczego świata.

Wirtualni bohaterowie są łudząco podobni do tych ze srebrnego ekranu - zachowują zarówno wygląd, mimikę jak i specyficzny charakter swoich odpowiedników. Wszystko to tworzy niesamowity, iście gangsterski nastrój rozgrywki. Gracz już po pierwszych minutach zabawy czuje się jak prawdziwy bohater filmowy - jest twardy, zimny, a kolejna grupa przeciwników wywołuje na jego twarzy jedynie lekki ironiczny uśmieszek.

Reservoir Dogs: Wściekłe Psy - recenzja

Za cicho tutaj. Ciekawie co kryje szafa...

Wrażenia potęgują siarczyste przekleństwa jakimi rzucają bohaterowie. Widać, że odznaka policyjna czy znaczek SWAT nie robią na nich żadnego wrażenia. Ta postawa udziela się także użytkownikowi...

Plan rabunku, mimo, że całkiem dobry, pali na panewce. Ktoś zdradził? Jeśli tak - to kto? Nie wiadomo. Mimo obławy policyjnej bohaterom udaje się uciec. Spotykają się w opustoszałym magazynie i zaczynają wymieniać poglądy dotyczące akcji. Scenę ubarwia postać porwanego i torturowanego policjanta...

Fabuła programu bazuje na filmowej, nie jest jednak jej dokładną kopią. Przede wszystkim skupiono się na samym napadzie - gracz kieruje losami wszystkich (anty)bohaterów. Dzięki temu ma możliwość obejrzenia akcji z różnych perspektyw. Wygląda to dość ciekawie - szczególnie wówczas gdy jedną postacią przechodzimy poziom, który wcześniej odwiedziliśmy inną.

Autorzy słusznie postanowili rozwinąć wątki, które w wersji filmowej zostały jedynie zasygnalizowane. Możecie spodziewać się rozwiązania zagadek dotyczących zaginionego łupu, sposobu ucieczki z zasadzki, tego, jak Pan Blond porwał policjanta oraz zamieszania z "miłym gościem Eddiem".

Reservoir Dogs: Wściekłe Psy - recenzja

Że niby mandat za złe parkowanie?!

Dla tych, którzy oglądali film taki zabieg na pewno może wydawać się bardzo interesujący. Fakt, że niektóre rozwiązania wydają się być zbyt proste ("Jak uciekł? Zabił wszystkich i uciekł...") Reszta otrzyma szansę, żeby osobiście wziąć udział w pełnej niespodziewanych zwrotów akcji historii.