Rosja cenzuruje Internet. Wszystko w trosce o bezpieczeństwo

Od 1 listopada w Rosji obowiązuje ustawa o suwerennym Internecie. Coś, co w praktyce może okazać się całkowitą cenzurą sieci jest oficjalnie przedstawiane jako ochroną bezpieczeństwa cybernetycznego kraju.

Roskomnadzor to organ, który od kilku dni czuwa nad ochroną rosyjskiego Internetu przez cyberatakami oraz szeroko pojętymi zagrożeniami w sieci. Rządowa organizacja śledzi ruch w sieci i może blokować wybrane przez siebie witryny, jak również odciąć cały rosyjski Internet od reszty świata.

Nowe przepisy wymuszają na dostawcach Internetu instalację specjalnego oprogramowania. Pozwala ono na śledzenie ruchu w sieci. Jeśli dany użytkownik "niepotrzebnie" zostanie przekierowany na zagraniczne serwery, Roskomnadzor będzie o tym poinformowany.

Reuters informuje, że za dostarczenie oprogramowanie odpowiada spółka RDP.ru, która w 15% jest własnością państwa. Na razie jest ono w fazie testów i rosyjskie media donoszą, że jak na razie nie wypada zbyt dobrze. Dotychczasowe próby zakończyły się niepowiedzeniem, bo użytkownicy bez większych problemów omijali aplikacje śledzące. Na odpowiednie dopracowanie mechanizmów jest jeszcze czas, bo ustawa ma w pełni wejść w życie w styczniu 2021 roku.

Choć oczywiście wszystko odbywa się ku chwale bezpieczeństwa, to nie brakuje głosów mówiących, że Rosja za wszelką cenę chce wprowadzić cenzurę Internetu. Rosyjskim władzom najwyraźniej nie wystarcza propaganda rozsiewana na całym świecie np. na temat rzekomej szkodliwości sieci 5G i chce narzucić własne zdanie również w swoim kraju.