Rosja stawia Google ultimatum

Władzom Rosji nie podoba się, że krajowi internauci mają dostęp do treści, które nie są przez nie akceptowane. Ultimatum jest jasne - Google ma 24 godziny na ich usunięcie, albo zapłaci karę.

Decyzję podjął Roskomnadzor, czyli ministerstwo komunikacji, które równocześnie pełni rolę cenzora wszelkich mediów w kraju. Jakież to treści uważa za "nieodpowiednie"? Są to przede wszystkim strony na których znaleźć można materiały nieprzychylne obecnym władzom, jednak oprócz nich na liście znajdują się także witryny z nielegalnymi treściami. Ich liczba wynosi łącznie 26 tysięcy. Jak podają niezależni obserwatorzy, Google nie zdołało zablokować jak dotąd 20-30% linków prowadzących do zakazanych treści, a o których otrzymało informacje od władz i samych internautów. Ponadto Roskomnadzor domaga się również, aby Google odblokowało kanał Sputnik France na YouTube, do którego z kolei Rosjanie dostępu z terenu swojego kraju nie mają.

Jeśli żądania te nie zostaną spełnione, Google będzie musiało zapłacić mandat, który może wynosić od 800 tysięcy do 4 milionów rubli. Jak podaje agencja TASS, ta cenzura bierze się stąd, że Google wspiera aktywistów politycznych w Rosji, nie przestrzegając zasad neutralności i "dając dostęp zakazanych w Rosji stron". Co zabawne, ultimatum pojawiło się dosłownie kilka godzin po tym, gdy... Google złożyło w moskiewskim sądzie pozew przeciwko Roskomnadzorowi, który domagał się usunięcia dwunastu klipów wideo z YouTube. Przedstawiały one nieletnich biorących udział w nielegalnych wyścigach.

Rosja stawia Google ultimatum

Robi się ciekawie, tym bardziej, że nie po raz pierwszy iskrzy na linii Google-Moskwa. Oprócz zablokowania sponsorowanego przez władze Sputnika, Google usunęło także z platformy YouTube materiały wideo zlecone przez Kreml, w których podawano nieprawdziwe informacje dotyczące COVID-19 oraz zablokowało kanał Tsargrad TV. A tymczasem cały czas w tle toczy się śledztwo, w którym rosyjski urząd antymonopolowy bada, czy Google nie wykorzystuje swojej dominującej pozycji na rynku. Z kolei wcześniej producenci sprzętu oraz oprogramowania zostali zmuszeni do preinstalowania rosyjskich przeglądarek i silników wyszukiwania w sprzętach sprzedawanych na terenie Rosji.

Źródło: Neowin, TASSGrafika: Artem Beliaikin/Pexels