Saints Row: The Third - zapowiedź krwawej gry akcji

Saints Row: The Third to trzecia część popularnej serii, która w założeniu konkurować ma kultowym Grand Theft Auto. Czy jednak uczeń jest w stanie choć na wyciągnięcie ręki zbliżyć się do mistrza?

Jedno jest pewne: w Saints Row: The Third zetkniemy się z rzadko spotykanym poziomem absurdu. Niektórym może to pasować, innym niekoniecznie. O tym jednak za chwilę. Najpierw postaram się Wam przedstawić pokrótce wątek fabularny.

W Saints Row: The Third wcielamy się bohatera, którym kierowaliśmy w poprzednich dwóch odsłonach. Tym razem jednak możemy go w dowolny sposób modyfikować (zmieniać jego wygląd), dzięki specjalnemu edytorowi postaci do Saints Row: The Third, o którym pisaliśmy jakiś czas temu.

Saints Row: The Third w pełnej krasie

Saints Row: The Third w pełnej krasie

Nasz heros w przeszłości ostro pracował, by wzmocnić gang Saints. Teraz organizacja ta znów ma kłopoty i ponownie będzie trzeba wkroczyć na wojenną ścieżkę, by rozprawić się z policją oraz konkurencją.

No właśnie, w świecie Saints Row: The Third doszło do prawdziwej rewolucji - o władzę nad Stillwater rywalizuje między sobą pięć gangów: Saints, Syndykat, The Deckers, Morning Star oraz STAG. Jak nie trudno się domyślić zaroi się od przeciwników i niebezpieczeństw - naszym zadaniem natomiast wciąż będzie zabijanie dla Saints.

W Saints Row: The Third nie brakuje absurdalnych scen

W Saints Row: The Third nie brakuje absurdalnych scen

OK, skoro jesteśmy już przy zabijaniu to warto wspomnieć kilka słów o metodach i klimacie walki. To właśnie w tym elemencie dostrzec można najwięcej absurdalnych elementów. Na porządku dziennym jest bowiem okładanie losowych przechodniów pięścią sterowaną przez SI czy... różowym, gumowym penisem - rewelka.

Osobiście przypomina mi to nieco klimat Dead Rising 2. Z tą różnicą, że tam wyglądało to zabawnie - nawet na filmikach publikowanych przed premierą. Tu prezentuje się drętwo i usypiająco. Póki co oczywiście, mam jednak nadzieję, że ulegnie to zmianie.