Samiec Alpha

Sony wprowadziło na rynek długo oczekiwane modele amatorskich lustrzanek. Już w pierwszych dniach po premierze A300 i 350 nowe korpusy wzbudziły ogromne zainteresowanie. Nic dziwnego - pod względem funkcjonalności nie mają równych w swojej klasie.


Sony wprowadziło na rynek długo oczekiwane modele amatorskich lustrzanek. Już w pierwszych dniach po premierze A300 i 350 nowe korpusy wzbudziły ogromne zainteresowanie. Nic dziwnego - pod względem funkcjonalności nie mają równych w swojej klasie.

Sony A350

Sony A350

Zaprezentowane w lutym bieżącego roku nowe korpusy opracowano z myślą o średnio zaawansowanych fotoamatorach. Niemniej jednak trzysetki nie są najtańszymi modelami w portfolio producenta - gdybyśmy mieli je porównać do aparatów konkurencji, można by je odnieść do takich produktów, jak Canon EOS 450D czy Nikon D80.

Trudno o nowych Alphach mówić jako o dwóch aparatach - A300 i 350 to takie same korpusy, różniące się rozdzielczością matryc - pierwszy dysponuje dziesięciomilionowym sensorem, drugi wyposażono w przetwornik składający się z przeszło 14 milionów detektorów. Oba sensory to matryce typu CCD o wielkości APS-C.

Do naszego laboratorium trafił model A350, który w swojej klasie pod względem możliwości jest obecnie liderem naszych rankingów. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom naszych czytelników, aparat testowaliśmy ze stałoogniskowym obiektywem Sony 50 mm 1:1,4 (SAL-50F14).

Rekordowa rozdzielczość

Sony A350

Sony A350

Nie da się ukryć, że megapikselowy wyścig trwa i producenci w nowych modelach starają się dodawać kolejne miliony detektorów. Alpha 350 jest tego najlepszym przykładem - konstruktorzy zdecydowali się podzielić matrycę typu APS-C aż na 14 milionów komórek. Taki zabieg ma zarówno zalety (co oczywiste), jak i wady. Zastanawialiśmy się, czy lustrzanka z takim sensorem poradzi sobie z rejestracją obrazów o dużej rozpiętości tonalnej oraz przy dużej czułości. Wątpliwości rozwiał test w studiu fotograficznym. Okazało się, że wypadł całkiem nieźle - dynamikę obrazu, czyli zdolność do rozpoznawania szczegółów w światłach i cieniach, oceniamy podobnie, jak w modelach konkurencyjnych z matrycą 10 Mp (np. Nikon D80, D40x czy Canon 400D), których wyniki testu opublikowaliśmy w lutowym wydaniu PCWK. Zatem brawa dla konstruktorów i twórców oprogramowania nowej Alphy. Podobnie można porównać poziom szumów. Według naszych analiz, wykonanych programem EmZet Macbeth (wer. 2,1), Alpha idzie niemal łeb w łeb z popularną lustrzanką Canona, EOS-em 400D, a nawet trochę go wyprzedza przy niskiej czułości.

Analizie poddaliśmy także inne cechy obrazu rejestrowanego przez A350. Jedną z ważniejszych prób był test ostrości obrazu, przeprowadzony z wyżej wspomnianym obiektywem stałoogniskowym. Przeanalizowaliśmy zdjęcia tablicy ISO 12233, zapisane w pliku RAW. Analizy - zarówno w programie Imatest, jak i organoleptyczna - potwierdziły duże możliwości aparatu rozpoznawania detali.

W pełni funkcjonalne Live view

Na ilustracji widać, jak aparat rejestruje zdjęcia w ciągu pierwszych 10 sekund. Pozostałe 20 wygląda podobnie. Poniżej przedstawiamy dwa fragmenty zdjęć testowych wykonanych podczas prób dynamiki i ostrości.

Na ilustracji widać, jak aparat rejestruje zdjęcia w ciągu pierwszych 10 sekund. Pozostałe 20 wygląda podobnie. Poniżej przedstawiamy dwa fragmenty zdjęć testowych wykonanych podczas prób dynamiki i ostrości.

Gdy po raz pierwszy poinformowano o kolejnym modelu Alphy, zainteresowanie wzbudziła nie tylko duża rozdzielczość matrycy. Wszyscy oczekiwali, że Sony zastosuje w nowej lustrzance podgląd na żywo. I stało się - jako jeden z ostatnich producentów aparatów SLR wprowadził system Live view. Użytkownicy aparatów Alpha (lub Dynax), którym przydałaby się ta modna funkcja, musieli trochę na nią poczekać (z pewnym rozczarowaniem przyjmowany był jej brak w A700). Cierpliwość jednak została nagrodzona i system podglądu, który zaprezentowało Sony, jest zdecydowanie najlepiej dopracowany - chodzi tu o sposób ustawiania ostrości wykorzystywany w czasie kadrowania na LCD. Rozwiązania konkurencji opierają się na dwóch metodach: ustawiania ostrości metodą "lustrzankową" (tzw. detekcja fazy) lub "kompaktową" (detekcja kontrastu). Pierwsza umożliwia szybki pomiar odległości od fotografowanego motywu, ale wymaga chwilowego przymknięcia lustra, druga lustra nie przymyka, ale jest powolna. Rozwiązanie Sony w modelach A300/350, nazwane Quick AF Live View, jest nowatorskie i dzięki niemu ustawianie ostrości w trybie Lv trwa dużo krócej niż u konkurencji.

Jak to działa

Do rejestrowania obrazu służącego do podglądu kadru na LCD w nowych aparatach Sony nie służy, tak jak w konstrukcjach konkurencji, główny sensor CCD lub CMOS. Konstruktorzy z Osaki postanowili zostawić go w spokoju i do trybu Live view zastosowali małą matrycę dodatkową, umieszczoną w okolicy wizjera. Obraz, który "widzi" dodatkowa matryca, dociera do niej tą samą drogą, co do oka fotografującego, przyłożonego do wizjera - jest przekierowany przez lustra aparatu. Dzięki temu podczas szybkiego pomiaru ostrości nie trzeba chwilowo podnosić lustra - szybki autofokus w trybie Live view działa dokładnie tak samo, jak podczas kadrowania przez wizjer. Jedynym mankamentem jest chwilowy zanik obrazu, który następuje dopiero w momencie wykonywania zdjęcia - lustro wówczas musi odsłonić główną matrycę.

Naszym zdaniem, technologia Quick AF Live View jest jednym z najciekawszych i najoryginalniejszych rozwiązań, jakie zastosowano ostatnio w sprzęcie foto. To jedyny system, który w pełni pozwala wykorzystywać potencjał funkcji Live view.

Usprawniona stabilizacja

Sony przejmując po Minolcie system SLR, przejęło także metodę stabilizacji matrycy, dzięki temu użytkownik nie musi kupować droższych obiektywów ze stabilizatorem optycznym. Nowe Alphy również zostały wyposażone w stabilizator, system został natomiast usprawniony i - zdaniem producenta - nowy Super SteadyShot pozwoli na wydłużenie czasu ekspozycji od 2,5 do 3,5 EV, ze zmniejszonym ryzykiem poruszenia zdjęcia (w pierwszym modelu A100 zakres ten wynosił od 2 do 3,5 EV). W testach, które wykonaliśmy, fotografując "z ręki" przy ogniskowej 70 mm, udało się osiągnąć sprawność stabilizatora na poziomie 3 i 1/3 EV (przy czasie 1/20 sekundy udawało się jeszcze robić nieporuszone zdjęcia bez stabilizacji, każde następne wykonywaliśmy już przy użycia stabilizatora).

Lustrzanka warta grzechu

Dane techniczne i wyniki testów

Dane techniczne i wyniki testów

Złośliwi twierdzą, że sprzęt do fotografowania - a w szczególności lustrzanka - może być dobry tylko wówczas, gdy stworzy go firma z fotograficznymi tradycjami. Jeszcze kilka lat temu była to teza dość bliska prawdy. Dziś, kiedy w fotografii coraz większą rolę odgrywają elektronika i oprogramowanie, podobne opinie możemy włożyć między bajki. Przypadek lustrzanek Sony jest szczególny - gigant świata elektroniki rozwija technologię przejętą od koncernu, który niedawno był jednym z głównych graczy na runku sprzętu foto. W naszej opinii model A350 jest udanym przykładem połączenia dwóch dużych potencjałów. Aparat - zarówno pod względem osiągów (jakość zdjęć), jak funkcjonalności jest bardzo dobry w swojej klasie. Trudno znaleźć produkt w tej cenie i o porównywalnych możliwościach (chodzi głównie o świetnie rozwiązane Live view z odchylanym ekranem i wbudowany stabilizator obrazu). Prawie jak - nomen omen - samiec alfa w stadzie lustrzanek średniej klasy. Naturalnym konkurentem wydaje się Canon EOS 450D, którego jeszcze nie testowaliśmy. Nie wiemy, jak wypadnie w sprawdzianach jakości obrazu, ale pod względem funkcjonalności na pewno przegra z A350.

W tak krótkim artykule trudno o szczegółowy opis lustrzanki. Więcej informacji na jej temat - między innymi opis naszych wrażeń z obsługi aparatu, oceny ergonomii - zamieszczamy w naszym serwisie online (http://aparaty.pcworld.pl ). Zdjęcia z testu jak zwykle znajdziesz na naszej płycie.