Samsung ma problem, Galaxy S7 Edge wybuchł bez żadnego powodu

Koszmar związany z wybuchającymi bateriami, ciągnie się za Samsungiem już od kilku lat i pamiętnego Galaxy Note7. Tym razem chodzi jednak o inny model, a konkretnie Galaxy S7 Edge.

Przedstawiciele Samsunga mają ostatnio pełne ręce roboty, firma była aktywna podczas kończących się dzisiaj targów CES 2020 w Las Vegas, a już za chwilę kolejne wielkie imprezy. Najpierw - 11 lutego, odbędzie się Galaxy Unpacked, podczas którego zobaczymy zapewne smartfony Galaxy S20 oraz Galaxy Bloom. Następnie, pod koniec lutego, wystartują targi MWC 2020 w Barcelonie (24 - 27 luty). Koreański producent z całą pewnością chciałby w spokoju przygotować się do premiery swoich najważniejszych urządzeń, jednak chyba nie będzie mu to dane.

Przed Samsungiem kolejny PR-owy problem. Użytkowniczka smartfonu Galaxy S7 Edge - Seema Agarwal z Indii, poinformowała, że jej urządzenie samowolnie wybuchło, co mogło ją narazić na poważny uszczerbek na zdrowiu. Jak utrzymuje pani Agarwal, smartfon koreańskiego producenta został zakupiony w grudniu 2016 roku i nie był on nigdy naprawiany, ani modyfikowany. Ładowanie telefonu zawsze odbywało się za pośrednictwem oryginalnej ładowarki.

Po eksplozji urządzenia, która miała miejsce na tarasie w domu Seemy Agarwal, została wezwana policja. Następnie, skontaktowano się również z Samsungiem. Jednak południowokoreański gigant, w odpowiedzi na oficjalne pismo, zrzeka się z wszelkiej odpowiedzialności i twierdzi, że wewnętrzne dochodzenie firmy wykazało, iż ten konkretny model Galaxy S7 Edge musiał zapalić się z powodu zewnętrznego ognia lub źródła ciepła. Pani Agarwal jest rozczarowana taką odpowiedzią producenta i zapowiedziała, że planuje pozwać firmę.

Warto tu przypomnieć, że w 2016 roku zadebiutował również smartfon Galaxy Note7, który zasłynął właśnie z powodu notorycznie wybuchających baterii. Ostatecznie, Samsung był zmuszony wycofać z rynku wszystkie modele urządzenia.

Oddział PR-owy producenta zdecydowanie się w tym wypadku nie popisał. To oczywiste, że żaden producent nie jest w stanie uniknąć wadliwych egzemplarzy swoich urządzeń, jednak problem z wybuchającymi bateriami jest dla Samsunga wyjątkowo kłopotliwy. Priorytetem dla przedstawicieli firmy powinno być jak najszybsze załagodzenie sprawy, tak aby ta nie trafiła do mediów. Ostatecznie wydaje się, że koszt wymiany smartfonu byłby znacznie mniejszy, niż kolejny uszczerbek na wizerunku firmy.

źródło: wccftech.com/bangaloremirror.indiatimes.com