ShadowGun, recenzja. Nowa gra na urządzenia na platformie Tegra


Sterowanie i grafika

Postać którą kierujemy widzimy w perspektywie trzeciej osoby, inaczej niźli w przypadku innej strzelanki, N.O.V.A, której poświęciliśmy kilka godzin przy okazji recenzji smartfonu LG Swift 3D. Nie jest to złe rozwiązanie - gra wykorzystuje system osłon. Nasza postać może chować się i strzelać zza rogu lub korzystać z barykady. Używa ich automatycznie gdy się do niej zbliżymy. Sterowanie jest intuicyjne - jeden kciuk odpowiada za poruszanie, drugi za celowanie i strzał. Niestety, mimo kilku tricków, (jak kontroler odpowiedzialny za poruszanie się pojawiający się tam, gdzie dotkniemy ekran) sterowanie za pomocą panelu dotykowego nie ma szans konkurować pod względem wygody z myszką i klawiaturą, ani nawet zwykłym padem. Na dłuższą metę potrafi być po prostu uciążliwe, a sam Sony Tablet S trzyma się mało wygodnie.

Gra ma zapewnić nam “konsolową grafikę" na tabletach i smartfonach, korzysta w tym celu z silnika Unity 3D. Trzeba przyznać, że jej jakość jest naprawdę fenomenalna, i nie bez powodu jest określana mianem Gears of War urządzeń przenośnych. Czuć przestrzeń po której możemy się poruszać, zachowano dbałość o detale. Animacja postaci i efekty świetlne stoją na wysokim poziomie, i co bardzo istotne - gra działa bez żadnych przycięć i spowolnień, a nowe poziomy ładują się szybko.

Podsumowanie

ShadowGun to zdecydowanie pozycja warta uwagi. Nie jest jeszcze dostępna, ale developer MadFinger Games obiecuje że pojawi się w Tegra Zone przez końcem października. Polecamy śledzić ten tytuł, bo faktycznie wprowadza nową jakość jeśli chodzi o mobilną rozrywkę, a dumne zapowiedzi nie są w żaden sposób przesadzone. W przygotowaniu jest już wersja zoptymalizowana dla nowej generacji układu NVidii, czyli czterordzeniowego Kal-El.