Sony domaga się lepszej ochrony prawnej po ataku na PSN

W piśmie skierowanym do Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, Sony wyjaśnia swoje działania podczas niedawnego ataku na PlayStation Network. Jako okoliczności łagodzące dla swojej postawy, firma podaje, że atak był przejawem cyberprzestępczości i cyberterroryzmu. Sony chwali wprowadzanie praw chroniących przed takimi zagrożeniami i zachęca do ich egzekwowania.

Prezes Sony, Kazuo Hirai mówi, że bez stworzenia silnego prawa karnego oraz jego egzekwowania, nie będzie rzeczywistego bezpieczeństwa w Internecie. sugeruje, że atak na PSN był dziełem grupy Anonymous. Hakerzy ci wypowiedzieli Sony wojnę, gdy firma pozwała George'a Hotza za zhakowanie . Anonymous utrzymuje jednak, że grupa nie miała nic wspólnego z głośnym atakiem na PSN i wyciekiem danych.

Odkryliśmy, że intruzi umieścili na jednym z naszych serwerów Sony Online Entertainment plik o nazwie "Anonymous" z tekstem "jesteśmy legionem" - podało Sony na swoim blogu. Fraza ta jest powszechnie łączona ze znaną grupą hakerów.

Sony tłumaczy się pod presją

Sony przenosi ciężar winy hakerów oraz słabość prawa. Firma jest pod presją z uwagi na to, że ostrzegli użytkowników PSN dopiero tydzień po odkryciu wycieku. Hirai wyjaśnia, że jego firma dowiedziało się, o nieautoryzowanym przesyle danych z serwerów 20 kwietnia, ale nie byli w stanie określić jakiego typu treści on dotyczył. Dochodzenie trwało do 26 kwietnie i wtedy poinformowano klientów. FBI zostało powiadomione 22 kwietnia.

To opóźnienie rozzłości wielu użytkowników, jeśli faktycznie okaże się, że dane kart kredytowych zostały skradzione. Hirai podkreśla jednak, że Sony natychmiast zamknęło serwis PSN i uruchomi go dopiero, gdy wzmocnione zostanie jego bezpieczeństwo. Uczyniono to mimo znacznych kosztów, które w skutek takiego działania poniesie firma - dodaje jej prezes.

Co na to Anonymous?

Rzecznik grupy Anonymous, Barrett Brown twierdzi w wywiadzie dla SCMagazineUS.com, że nie była ona zaangażowana w ten atak, ani w inne związane z kradzieżą danych kart kredytowych. Odnaleziony plik wskazujący na grupę to według niego naturalne zachowanie dla złodzieja, który pozostawia fałszywe tropy.