Sprawdziliśmy już Google Glass, czyli inteligentne okulary Google

Zapowiedziane ponad rok temu Google Glass, czyli inteligentne okulary od potentata rynku internetowych wyszukiwarek, są jednym z najbardziej futurystycznych gadżetów jakie można zdobyć. Miałem wreszcie okazję przetestować je samodzielnie w warszawskiej siedzibie Google dziś rano. To naprawdę nietypowy i innowacyjny gadżet, którym producent udowodnił, że ma klarowną wizję rozwoju elektroniki użytkowej wybiegającą naprawdę daleko w przyszłość.

Przeznaczeniem Google Glass, w przeciwieństwie do klasycznych okularów, nie jest korekcja wad wzroku. Gadżet Google zamiast tego wyświetla w prawym górnym rogu pola widzenia użytkownika prostokątny i półprzezroczysty obraz. Pojawiają się tam informacje generowane przez wgrane do okularów aplikacje. Oprócz tego okulary posiadają też wbudowaną kamerę widzącą dokładnie to samo, co użytkownik. Jej obiektyw znajduje się w prawym rogu oprawki. Łączą się one z internetem poprzez połączenie Wi-Fi lub Bluetooth za pośrednictwem sparowanego z nimi smartfona, a obsługuje się je za pomocą płytki dotykowej i komend głosowych.

Google Glass Explorer Edition

Pierwsza wersja gadżetu i sam koncept Glass zostały zaprezentowane już na zeszłorocznej konferencji Google I/O. Od tego czasu firma z Mountain View nieustannie pracuje nad rozwojem tego nowoczesnego i innowacyjnego produktu. Sam miałem okazję pobawić się usprawnioną edycją tego urządzenia o nazwie Explorer Edition. Nie był to co prawda najnowszy model, ale kolejna generacja ma te same możliwości i wprowadza dodatkowo możliwość montowania szkieł korekcyjnych oraz ma wyjście słuchawkowe. Możliwość korzystania ze słuchawek jest dopełnieniem obecnego w testowanym przeze mnie modelu kostnego przewodnictwa dźwięku (które swoją drogą działa zaskakująco dobrze!)

Jak zaznaczał kilkukrotnie prowadzący dzisiejszą prezentację Piotr Zalewski z polskiego oddziału Google, nie jest to jeszcze finalny produkt, a urządzenie dla deweloperów i innych entuzjastów. Dzięki posiadaniu własnych Glassów mogą oni właśnie “odkrywać” nowe pomysły na zastosowanie ich w praktyce. Prawdą jest, że okulary na chwilę obecną nie posiadają jeszcze zbyt wielu możliwości, ale co chwilę pojawiają się tworzone przez pierwszych programistów, będących posiadaczami Google Glass, aplikacje. Programy nazywane są GlassWare i pozwalają zwiększyć użyteczność gadżetu. Zanim jednak zacznę wymieniać poszczególne funkcje okularów, pokrótce opiszę samą fizyczną i techniczną stronę tego urządzenia.

Pierwsze wrażenia

Testowany dziś przeze mnie egzemplarz Google Glass pod względem wykonania zrobił naprawdę świetne wrażenie. Użyte materiały i wykończenie stoją tutaj na naprawdę najwyższym poziomie i nie ma się wrażenia trzymania w ręku i na nosie zabawki, a naprawdę dopracowanego produktu. Okulary są też na tyle lekkie i wygodne, że nie powodują od razu po założeniu uczucia dyskomfortu, czego się przyznam szczerze, mocno obawiałem. Leżą na nosie wygodnie, a zachodząca za prawe ucho wydłużony zausznik z bateria nie uwiera, a brak symetrycznej budowy nie jest wcale odczuwalny.

Miło mi stwierdzić, że Glass wyglądają naprawdę solidnie, ale jeśli jednak wierzyć opiniom posiadaczy okularów ze Stanów Zjednoczonych, którzy testują je od dłuższego czasu, gadżet ma jeden słaby punkt. Jest nim łączenie oprawki ze znajdującą się za prawym uchem i wspomnianą wyżej baterią. Jednak aby potwierdzić albo obalić te teorie trzeba by pobawić się tym akcesorium nieco dłużej i aktywniej. Dość natomiast powiedzieć, że na żywo jest znacznie lepiej, niźli można odnieść wrażenie ze znalezionych w sieci recenzji. Google Glass z pewnością prezentują się też w rzeczywistości lepiej, niż na zdjęciach.

Oko terminatora

Można już kupić kilka par okularów z aparatem fotograficznym w oprawce od różnych firm i to nie jest główny punkt programu w przypadku Google Glass. Tym jest obraz wyświetlany przez gadżet, który pojawia się po aktywacji urządzenia w prawym górnym rogu pola widzenia użytkownika. Przypomina to bez dwóch zdań sceny z filmów science-fiction, w których bohaterowie posiadali komputerowo wspomagany wzrok. Na żywo robi to ogromne wrażenie, a opisy które można znaleźć w sieci nie są w stanie w pełni go oddać. Sam obraz nie jest wyświetlany na mikroskopijnym panelu LCD umieszczonym przed samym okiem, a na sprytnie skonstruowanym pryzmacie.

Dzięki bezbarwnej obudowie wyświetlane treści są półprzezroczyste. Nie są też rzutowane bezpośrednio na siatkówkę, a znajdują się zawsze w prawym górnym rogu, lekko powyżej linii widzenia. Podczas patrzenia przed siebie obraz jest ledwo widoczny, ale wystarczy drobny ruch gałki ocznej, aby zobaczyć wyraźne treści. Położenie można regulować góra-dół za pomocą wyginania nosków w oprawce oraz lewo-prawo za pomocą zawiasu na którym umieszczony jest pryzmat. Nie jest to trudne i czasochłonne, ale ustawienie gadżetu pod siebie jest konieczne, aby obraz był czytelny.

Czy to rozprasza?

Przed testami obawiałem się, że obraz będzie nadmiernie rozpraszał podczas patrzenia na ten “prawdziwy świat”, a gruba ramka po prawej stronie ograniczy pole widzenia. W obu przypadkach obawy były niesłuszne, bo w praktyce okulary - przynajmniej na pierwszy, nomen omen, rzut oka - wydają się bardzo mało inwazyjne. Za mało spędziłem jednak z nimi czasu aby ocenić, czy będzie to powodować w dłuższym okresie użytkowania bóle głowy lub inne dolegliwości.

Wiele osób boi się tego, że Google Glass może np. rozpraszać kierowców w trakcie jazdy samochody i przyznam się, że jest w tym nieco racji. Mam jednak wrażenie, że znacznie bezpieczniej jest dla kierowcy uruchomić nawigację GPS w takich okularach, niźli spoglądać co chwilę na umieszczony zupełnie z boku mały ekran klasycznej nawigacji lub smartfona z odpowiednią aplikacją. Ruch gałki ocznej w prawy górny róg nie wymaga w końcu poruszania głową, a wzrok wraca na drogę znacznie szybciej.

Wyposażenie gadżetu

Google Glass mają wbudowaną baterię oraz moduły łączności Bluetooth oraz Wi-Fi służące do połączenia ich ze smartfonem, lub w razie jego braku, klasycznym routerem. Co prawda posiadają one własny system operacyjny na bazie Androida, ale działają w dużej mierze w oparciu o przetwarzanie danych chmurze i połączenie z telefonem użytkownika. Chociaż okulary nie posiadają własnego energożernego modemu 3G/LTE i slotu na kartę SIM, to i tak z racji konstrukcji akumulator nie jest imponujących rozmiarów i czas pracy jak na razie nie zachwyca. Muszę jednak przyznać, że i tak byłem miło zaskoczony.

W praktyce okazało się, że nie w pełni naładowane Google Glass wytrzymały praktycznie dwugodzinną prezentację, gdy cały czas aktywnie testowane były ich wszystkie funkcje na zmianę przez kilka osób. Na co dzień użytkownik będzie wykorzystywał je tylko od czasu do czasu, a tryb stand-by pozwoli oszczędzić energię. Ale niestety, tak jak można sobie wyobrazić, że Glassy wytrzymają jeden dzień na jednym ładowaniu, to ciężko jednak ocenić, jaki wpływ będzie mieć stałe połączenie z Google Glass na akumulator w smartfonie. Dzisiejsze inteligentne komórki i bez dodatkowego obciążenia często po porannym odpięciu od kabla wołają o podłączenie do prądu wieczorem. Mam wrażenie, że właśnie kwestia zasilania będzie największą przeszkodą przed popularyzacją gadżetów tego typu.

Obsługa głosem i dotykiem

Pomijając jednak niedogodności związane z zapotrzebowaniem na energię, to Google Glass sprawdzają się znacznie lepiej, niźli można było się spodziewać. Funkcji nie ma zbyt wiele, ale te które już są dostępne, są przygotowane naprawdę solidnie. Okulary obsługuje się przy tym wbrew wszelkim pozorom bardzo intuicyjnie. Domyślnie znajdując się na nosie użytkownika nie wyświetlają one obrazu, ale starczy lekko puknąć palcem w obecny po prawej stronie oprawki panel dotykowy, aby je wybudzić.

Dopiero to uruchomi w prawym górnym rogu pola widzenia wyświetlający domyślnie czarne tło i ikonkę mikrofonu “ekran” i włączy możliwość wypowiedzenia kluczowej frazy “Okay, Glass”. Po jej wypowiedzeniu można zacząć wydawać urządzeniu polecenia dyktowane naturalnym językiem - analogicznie jak wygląda to w przypadku asystenta Google Now dla smartfonów z Androidem. Takich komend jest kilka i urządzenie podpowiada kilka z nich, takich jak “take picture”, “record video”, “send message to…” lub “get directions to…”. Niestety, obsługi języka polskiego Google nie ma nawet w planach, więc przyjdzie nam poczekać na nią pewnie jeszcze dobrych kilka lat.

Co więc potrafią Glassy?

Okularom można kazać szybko wyszukać coś w sieci (czy to lokalizację, zdjęcia sławnych osób, czy też informacje na dany temat), zlecić rozpoznanie aktualnie lecącego z głośników utwór (i później włączyć streaming rozpoznanego kawałka z usługi Google Music All Access), a także - co chyba najbardziej widowiskowe i wspomniane w poprzednim akapicie - wydać polecenie zrobienia zdjęcia i nakręcenia filmu (by na koniec podzielić się nim ze znajomymi w serwisie Google Plus). To zresztą nie wszystko, bo można nawet odtworzyć na tym małym “ekranie” film z YouTube’a!

Mi najbardziej do gustu przypadła możliwość wyznaczenia trasy i korzystanie z Glass jako nawigacji. Co prawda w przypadku aut jest to dyskusyjne, ale podczas podróży i biegu na lotnisku w obcym mieście taka pomoc może okazać się nieoceniona. Uważam wręcz, że brak konieczności odrywania wzroku w pełni od tego, co znajdują się przed nami, może być wręcz bezpieczniejsze, niż zerkanie co chwilę na Google Maps na telefonie. Jak na razie z obsługą głosową widzę jeden problem - okulary nie są przypisane do barwy głosu konkretnego użytkownika i mogą zareagować na polecenia osoby będącej w pobliżu. Na szczęście Glassy nie nasłuchują użytkownika cały czas, a jedynie po ręcznym uruchomieniu mikrofonu i wypowiedzeniu komendy “Okay, Glass”.

Nawigacja po menu

Okay Glass pozwala na wydawanie okularom komend zaraz po wybudzeniu, ale na tym nie kończą się ich możliwości. Są w końcu dostępne dedykowane aplikacje nazywane zbiorczo Glassware, które rozszerzają możliwości urządzenia. Przechodzenie między elementami interfejsu i wgranymi na Glass aplikacjami odbywa się za pomocą płytki dotykowej - gest z góry w dół zamyka ekran, puknięcie powoduje wykonanie proponowanej przez okulary akcji, a przesuwanie w lewo i prawo pozwala nawigować między aplikacjami, a w samym programie - między elementami w postaci kart. Wymaga to nieco wprawy, ale po kilkudziesięciu minutach jest bardzo intuicyjne.

Jak wspomniałem wcześniej, wybudzenie Glass odbywa się poprzez puknięcie w płytkę dotykową, ale okazuje się, że jest jeszcze jeden inny sposób. Można go na życzenie włączyć i wyłączyć w opcjach. Polega to na wykonaniu prostego gestu energicznego przechylenia głowy do tyłu i do przodu. Okazuje się, że jest to znacznie wygodniejsze niźli pukanie się palcem w skroń i działa naprawdę bezbłędnie, chociaż dla osoby obserwującej posiadacza Glass ten gest może wydawać się co najmniej zabawny.

Dostępność? Cóż, możemy zapomnieć

Niestety, jeśli pomysł inteligentnych okularów Glass Was zaciekawił i macie w planach zakup tego gadżetu, to mam dla Was złą wiadomość. Google planuje wprowadzenie ich do kanałów sprzedaży już w 2014 roku, ale wyłącznie na terenie Stanów Zjednoczonych. Europa będzie musiała na oficjalną sprzedaż poczekać najpewniej do roku 2015, jeśli nawet nie dłużej. Wszystko zależy od tego, jak szybko będą postępowały prace nad amerykańską wersją okularów oraz jakie problemy napotka producent przy lokalizacji ich dla innych regionów.

Oczywiście już teraz można zamówić, co prawda za kosmiczne pieniądze, takie okulary do Polski na amerykańskim eBayu, a Google nie wykazuje chęci blokowania wyeksportowanych poza granice USA Glassów. Niestety ich użyteczność w naszym kraju i na całym Starym Kontynencie będzie dużo mniejsza, niż w ich kraju pochodzenia. Związane jest to chociażby z mechanizmami rozpoznawania mowy, które obsługują wyłącznie język angielski, a do tego są wykalibrowane dla akcentu amerykańskiego. Problemem jest też dostępność, a raczej jej brak, powiązanych z Google Glass usług giganta.

Trzeba też pamiętać, że Google Glass mają jeszcze długą drogę do przebycia, aby stać się pełnoprawnym produktem. Dziś to bardziej pewna idea, wizja przyszłości. Pozwalają one na wgląd w to, co technologia może oferować użytkownikom w przeciągu najbliższych kilku, kilkunastu lat, a dziś nie oferują one jeszcze takiej “prawdziwej” rozszerzonej rzeczywistości. Niemniej jednak będę bacznie śledzić ich rozwój i z pewnością, jak tylko ceny spadną do akceptowalnego poziomu, zakupię dla siebie jedną parę.

Bez dwóch zdań Glass to świetna zabawka dla każdego entuzjasty nowych technologii i gadżetów i przykład tego, że Google to nadal innowacyjna i postępowa firma.

W artykule znalazły się zdjęcia telefonu Nexus, który pokazywał dokładnie to, co wyświetlane było na "ekranie" Google Glass. Można więc zobaczyć, jak prezentuje się interfejs okularów.


Zobacz również