Steve Jobs żąda poszanowania prywatności

Prezes Apple przestał komentować doniesienia dotyczące swojego stanu zdrowia, w tym ostatnie - jakoby wymagał transplantacji wątroby z powodu nawrotu choroby nowotworowej. Jobs, który aby udać się na urlop zdrowotny zrezygnował z kierowania firmą (fani produktów Apple wciąż wierzą, że tymczasowo) domaga się od mediów uszanowania jego prywatności - dziennikarzowi koncernu medialnego Bloomberg miał odpowiedzieć: "Dlaczego nie zostawicie mnie w spokoju?"

Bloomberg spekuluje, że Steve Jobs może wymagać przeszczepu wątroby, powołując się na wypowiedzi osób "monitorujących" stan jego zdrowia, w tym Stevena Browera, profesora i szefa chirurgii w Mercer University School of Medicine w mieście Savannah. Wymieniony lekarz dokładnych informacji o kondycji Jobsa nie posiadał, opiera jednak swoje przypuszczenia na jego historii choroby. Prezes spółki z Cupertino wygrał walkę z rakiem w 2004 r. - chirurgicznie usunięto mu wyspiaka trzustki (tzw. guz neuroendokrynny). W wypadku tego typu nowotworu często występują przerzuty do wątroby.

Duże zainteresowanie i atencja, jakimi z powodu przypuszczalnego nawrotu choroby media darzą Jobsa, są dla niego najwyraźniej irytujące. Prezes odmawia komentarzy dotyczących swojego zdrowia i domaga się uszanowania swojej prywatności - dziennikarzowi Bloomberga, który zadzwonił do niego z zamiarem przeprowadzenia wywiadu, miał odpowiedzieć: "Dlaczego nie zostawicie mnie w spokoju?" Niechęć Jobsa akurat do reporterów Bloomberga wydaje się uzasadniona - to właśnie w jednym z newsletterów serwisu tej spółki z sierpnia 2008 r. przez pomyłkę znalazła się informacja o śmierci prezesa Apple.

Przypomnijmy, że prezes korporacji plany udania się na urlop zdrowotny ujawnił oficjalnie w połowie styczna br. Zwolnienie lekarskie jest konsekwencją pogarszającej się kondycji organizmu Jobsa - z powodu zaburzeń hormonalnych tydzień wcześniej zrezygnował on z wystąpienia na targach Macworld Conference & Expo.