Strata StudioPro wersja 2.5.3

Strata StudioPro wersja 2.5.3
Strata pracuje już od wersji drugiej w zintegrowanym środowisku graficznym. Dobrze to i wygodnie, pod warunkiem że kodowanie jest optymalnie efektywne. Może G4 będzie wydajniejszy, może karta GL - gdy spróbuję MacTell Vision3D Pro II - jedynej, o której wiem, że jest dostępna dla Maca - dam znać, czy warto. Tymczasem na pojedynczym 604e, 233 MHz jest średnio, a na G3 330 też jeszcze daleko do ideału. Nawigacja sprawia drobne problemy - po przesunięciu podglądu obraz wskakuje kilkadziesiąt pikseli za cel. A wracając do integracji - na czym ona polega? Ano, proszę pana, edycja obiektów dwu- i trójwymiarowych odbywa się w jednym oknie. I to tyle. Tylko i aż. W zależności od typu obiektu zmienia się paleta dostępnych narzędzi. Latające szuflady pozwalają nazywać, redefiniować i edytować właściwości aktywnego obiektu.

Przydałoby się dokowanie tych palet i szuflad, bo dopiero dwa monitory umożliwiają wygodną pracę. Przydałby się też ultranowoczesny i kosmicznie szybki serwer, mielący bieżące obliczenia - w obecnych warunkach sprzętowych Macintosh jest raczej daleko, a wieloprocesorowe, bardzo-bardzo szybkie systemy NT wydają się najodpowiedniejsze. Ciekawe, co na to SGI albo Sun... Niestety, doniesienia o kło-potach ze stabilnością SSP również pod NT nie należą do rzadkości na liście internetowej.

Strata StudioPro wersja 2.5.3
Zestaw narzędzi SSP nie jest szczególną niespodzianką. Naturalny rozwój kolejnych wersji dodawał coś do pierwotnego zbioru. W wersji 2.5.3 podstawowa skrzynka zawiera komplet wygodnych i stosunkowo prostych narzędzi, ustawionych w grupach: manipulacji oknem, transformacji obiektów, translacji 3D, prymitywów, budowy 2D, obiektów konstrukcyjnych - takich jak światła, kamery, podziałki, łańcuchy do grupowania oraz dumę Straty - narządko do renderingu.

W dodatkowej palecie rozszerzeń znajdziemy to, co mamy w rozszerzeniach. W zestawie standardowym mamy narzędzia do arytmetyki brył, wypchnięcia po ścieżce, zamiany na ścieżkę, skiny, szkielet do IK i lustro. Są też dostępne inne rozszerzenia, w tym również animacyjne. Booleany instalowane w zbiorze PowerModule 1 działają czysto aż miło, ale tylko raz - cięcie skomplikowanej siatki powstałej w pierwszej operacji nie przynosi już zadowalających rezultatów - powstają masy trudno usuwalnych śmieci. Dalej mamy szuflady pełne dóbr konfigurowalnych z poziomu Findera w teczce bibliotek SSP. Można zapisać własne obiekty, tekstury, efekty czy żele, można korzystać z bogatej biblioteki dostarczanej wraz z programem.

Podobnie jak w rasowych programach CAD, transformacje można oprócz ciągnięcia myszą definiować z klawiatury w palecie danych właściwości wybranego obiektu. Tam też mieści się teraz centrum manipulacji hierarchią modelu. Nazwy grup i obiektów są dostępne w nagłówku szufladki. Wewnętrzna terminologia modelu jest wyjątkowo przydatna podczas wszystkich etapów pracy. Oprócz zwykłych przedmiotów mamy w SSP jeszcze trzy kategorie obiektów: przedmioty niewidzialne, czyli takie, które są, ale się ani nie pokazują (bez potrzeby), ani nie ma ich na końcowym zdjęciu, przedmioty konstrukcyjne - czyli takie, które są i służą jako wzorce w modelowaniu, ale nie ma ich na zdjęciu i, wreszcie, przedmioty dyskretne czy nieśmiałe, których nie widać podczas pracy, ale które są na renderingu. Nazwy przydają się też podczas oświetlania sceny - nazwane obiekty istniejące na tym samym poziomie co lampy mogą być celami dla reflektorów, automatycznie kierując na siebie światło na przykład w kolejnych klatkach animacji. Podobnie jest z kamerami, choć przydałaby się większa dalekowzroczność kamer i reflektorów do celowania na obiekty z niższych poziomów (czyli takich, które jako całości są obecne wewnątrz większych grup widzianych z poziomu kamery). Nie wiem, czy wystarczająco jasno to wyłożyłem, jeśli nic nie rozumiecie - przeczytajcie to jeszcze raz, ale powoli.