Strategie trwałego wzrostu


Problem polega na tym, że zarabianie pieniędzy stało się o wiele trudniejsze. Każdy, kogo mijam na korytarzach, oczekuje ode mnie odpowiedzi. Liczą na mnie i dobrze o tym wiem. Na spotkaniach z załogą jestem zdeterminowany i obiecuję, że podejmowane inicjatywy odwrócą niekorzystne trendy. Jednak jak mam tego dokonać? Mamy w firmie zespół planowania strategicznego, którego zadaniem jest przygotowywanie raportów rekomendujących nowe inicjatywy rozwojowe. Kłopot w tym, że ostatnie dziesięć propozycji wyglądało identycznie jak pomysły, które firma próbowała realizować już trzy i pięć lat temu. Wtedy to nie wypaliło, nie zadziała i teraz. Spotykam się z ludźmi z działu badań i rozwoju. Są równie sprytni i zaangażowani jak zawsze. Jednak nowe koncepty produktowe, nad którymi pracują, wyglądają jakoś mizernie, nieświeżo i nie pociągają. Jak mają one nam pomóc wkroczyć w nową erę wzrostu?

Moja praca zawsze była trudna, ale jednocześnie przynosiła satysfakcję. Wygląda na to, że dziś całe dnie spędzam na podejmowaniu starań, by realizować prognozy finansowe i móc tym samym odpierać ataki wilków z Wall Street. Tutaj obetniemy trochę kosztów, tam nieznacznie poprawimy przychody, to znowu wypchniemy gdzieś trochę więcej zapasów do detalu. Czuje się, jakbym bez końca wyciągał króliki z kapeluszy. Co gorsza, w głębi duszy zdaję sobie sprawę, że pewnego dnia sztuczki przestaną się udawać i nie będzie już królików do wyciągnięcia.

Kryzys prosperity dotyka także zawodowych inwestorów czy ludzi zarządzających kapitałem, którzy żyją dzięki wyborom odpowiednich spółek z grona tysięcy notowanych na rynku publicznym firm.

Jeszcze do niedawna łatwo było osiągać dwucyfrowe zwroty z inwestycji moich klientów. Wyzwanie nie polegało na tym, gdzie inwestować; sztuką było znalezienie środków, aby wykorzystać wszystkie pojawiające się możliwości.

Świat wydawał się pełen okazji do wykorzystania. Na całym świecie otwierały się nowe rynki. Nowe technologie rewolucjonizowały kolejne branże. Przez całe lata rynki zachowywały się tak, jakby stare zasady odnośnie do wskaźników P/E (ang. price/earnings ratio - cena rynkowa akcji/zysk netto na jedną akcję) i zysków z dywidend zostały anulowane. Wskaźniki P/E szalały, świeżo upieczeni absolwenci MIT (Massachusetts Institute of Technology) czy Uniwersytetu Stanford w Kalifornii stawali się milionerami, a mój portfel inwestycyjny rósł co kwartał w tempie 8%, 10% czy 12%. To były czasy…

Dziś znalezienie solidnych firm z rzetelnymi planami rozwojowymi graniczy nieomal z cudem. Większość z nich opiera swoje nadzieje na wyświechtanych, przestarzałych taktykach, w które nawet sami chyba nie wierzą. Po upadku firm internetowych, fiasku branży telekomunikacyjnej i skandalach księgowych czasami boję się spojrzeć na ekran Bloomberga. Wygląda na to, że codziennie jakaś firma, której ufałem i którą wspierałem poprzez angażowanie moich środków inwestycyjnych, publikuje kolejny plik złych wiadomości - obniżanie prognoz zysków, zwolnienia grupowe czy odwołanie prezesa.

Co do owych wymyślnych modeli tzw. nowej ekonomii, których nikt tak naprawdę nie potrafi jednym słowem opisać, to nie chcę nawet o nich słyszeć.

Ciągle zadaję sobie pytanie: Gdzie znaleźć firmy, w które warto by zainwestować i które miałyby realne perspektywy długoterminowego rozwoju?

Jeśli i Ty biłeś się z takimi myślami bądź rozmawiałeś z kimś w podobnym tonie, zapewne mogłeś dojść do przekonania, że są to symptomy osobistych stanów depresyjnych lub problemów dotykających Twoją firmę lub branżę. W rzeczywistości są to oznaki czegoś o wiele bardziej znaczącego. Przedsiębiorstwa, które poszukują dróg do osiągania znacznego i stabilnego wzrostu w przyszłości, będą zmuszone znaleźć nową platformę rozwoju. W innym przypadku, marnując swe talenty, będą zmierzać donikąd.

Czas wielkiego przełomu

Być może tego rodzaju uskarżanie się Ciebie nie dotyczy. Być może Ty i Twoja firma uniknęliście kryzysu tempa rozwoju. Jeśli tak, to gratuluję. Jesteście w elitarnej mniejszości.

W okresie ostatniej dekady większość firm doświadczyła wielkiego przełomu, przechodząc z przeszłości nacechowanej dynamicznym wzrostem w przyszłość o niskim bądź zerowym poziomie rozwoju. Wiele z nich dokonało tego przejścia, nie do końca zdając sobie sprawę z zaistniałych zmian. Momenty kulminacyjne zmian miały miejsce w różnych okresach, dla różnych firm.