Strona na piątym programie


Z powrotem (czyli od użytkownika końcowego do jakiegoś miejsca w Internecie) dane płyną już wolniej, bo "tylko" z prędkością 10 Mb/s. Do tej transmisji używa się pozostałego pasma poniżej 100 MHz.

Sieć szkieletowa, łącząca centrum nadawcze sieci kablowej z osiedlami i blokami, jest zbudowana ze światłowodów. W pojedynczym bloku możliwe jest natomiast zastosowanie dwóch metod. Pierwsza z nich zakłada zwyczajne użycie kabla koncentrycznego. W domu możemy taki strumień danych odbierać dzięki specjalnym modemom kablowym. Oczywiście, ze zwykłymi programami odbieranymi w gniazdku poradzi sobie każdy telewizor, żeby jednak prawidłowo odczytać dane, potrzeba tzw. modemu kablowego. Od niego odchodzi kabelek zakończony zwykle wtyczką RJ-45, która jest kluczem do raju.

Druga opcja - w niektórych przypadkach w blokach kładzie się komputerową sieć lokalną LAN (Local Area Network). Jednak jest to pewne odejście od głównej koncepcji, by zintegrowany pakiet usług doprowadzać do konsumentów za pośrednictwem jednego kabla. Podłączając drugą już w domu końcówkę do karty sieciowej w naszym komputerze i odpowiednio go konfigurując, spełniamy marzenie milionów Polaków - nielimitowany dostęp do globalnej sieci za względnie niewielką opłatą. To rozwiązanie ma jeden duży plus - modemy kablowe nie są potrzebne u każdego odbiorcy, ale przydzielane po jednym na blok, co pociąga za sobą spore oszczędności. Z drugiej jednak strony jest konieczne położenie setek metrów nowych kabli.

Najbliższa przyszłość

Teraz podział rynku telewizji kablowych wygląda następująco: PTK ma 1 mln abonentów, Aster City - 250 tys., DAMI Radom - 130 tys., Vectra Elbląg - 103 tys. Reszta poniżej - 100 tys. i raczej nie będzie się liczyć. Część wchłoną potężniejsi, inni będą egzystować bez możliwości rozwoju w przyszłości.

Wydaje się, że to już ostatni etap walki o rynek. Mamy dwie wielkie korporacje, wsparte kapitałowo przez gigantów: jednym z udziałowców notowanego na amerykańskiej giełdzie NASDAQ UPC jest Microsoft, za Aster City zaś stoi potężny Elektrim, chyba już na stałe skupiający się na branży medialnej. Wśród akcjonariuszy ma takich gigantów jak Merrill Lynch, Schroeder Investment czy Vivendi. To z pewnością te dwa holdingi i ich spółki zależne będą w ciągu najbliższych kilku lat dyktować reguły gry na polskim rynku, nie tylko telewizji kablowej.

Tymczasem przeciętnego internautę nie obchodzą rozgrywki wielkich potentatów, liczy się tylko dostęp do Internetu o przyzwoitych (wyższych niż w TP) parametrach, za rozsądną cenę, bez ograniczeń czasowych i blokowania telefonu. Wszystko wskazuje na to, że spełnienie pragnień jest już blisko. Jak to jednak bywa z rozprzestrzenianiem się nowinek, na początku korzystać będą z Internetu w telewizji mieszkańcy największych miast, dopiero później sieć trafi do mniejszych. Natomiast "pod strzechy", w pełnym tego słowa znaczeniu, raczej nie dojdzie z banalnego powodu - na wsiach nie ma kablówek. W przyszłym roku zapewne znacznie zwiększy się odsetek Polaków korzystających z Internetu, duża ich część będzie surfować dzięki telewizji kablowej. Później natomiast nastąpi prawdziwa rewolucja: wszystkie usługi otrzymamy w jednym kablu.