SuSE 10.1 - było na co czekać?

Kiedy w czwartek, 11 maja, pod adresem www.OpenSUSE.org pojawiło się SuSE 10.1, zainteresowanie internautów nową wersją dystrybucji Linuksa było tak olbrzymie, że należąca do projektu infrastruktura ugięła się pod obciążeniem. Zupełnie przestało działać Wiki, główna strona otwierała się przez kilka minut, pobranie plików ISO graniczyło z cudem. Nawet skorzystanie z Torrenta niewiele dawało, choć użytkowników były tysiące. Korki udało się rozładować w dopiero w noc z piątku na sobotę. Czy warto było czekać te dwa miesiące od chwili, gdy system miał się pojawić? Czy wprowadzone udogodnienia są wystarczające, by zrezygnować z Windows XP na rzecz SuSE? Sprawdźmy.

SuSE 10.1 to jedna z dłużej instalujących się dystrybucji Linuksa. Nawet na wydajnym sprzęcie przyjdzie nam czekać... czekać... czekać... zanim wreszcie ujrzymy ekran startowy systemu. Pod tym względem o niebo lepiej wypada zarówno olbrzymi i zwykle dość ociężały Aurox, jak i Windows XP (nawet jeśli doliczyć instalację SP2). Na polu walki teoretycznie mogłaby zostać Vista, wystarczy jednak szybki test, by się przekonać, że nawet z nią SuSE 10.1 przegrywa. Notabene: twórcy dystrybucji twierdzą, że na 128 MB RAM-u i procesorze Duron 600 instalacja trwa ponad 3 godziny. Łatwo na tej podstawie wywnioskować, że z KDE nie powinniśmy schodzić poniżej procesora taktowanego zegarem o częstotliwości 1 GHz oraz 256 MB RAM-u.

Powiedzmy wprost, że jeśli do tego miejsca czuliśmy entuzjazm, godzina (w najlepszym razie!) oczekiwania raczej ostudzi nasz zapał. Podejdziemy jednak do sprawy racjonalnie uznając, iż system instaluje się tylko raz, więc gotowi jesteśmy się przemęczyć.

Jeżeli chodzi o sam instalator, dostrzeżemy w nim zarówno nowinki, jak i pewne standardowe błędy. Za nowinkę na pewno należy uznać możliwość łatwego wyboru GNOME zamiast KDE - szkoda tylko, że równie łatwo nie da się zaznaczyć opcji "Zainstaluj oba środowiska". Warto wspomnieć również o XEN-ie 3.0.2, do którego zainstalowania wystarczy postawienie "ptaszka" w jednym z kolejnych pól.

Typowe, bardzo charakterystyczne dla SuSE błędy wiążą się z wyborem właściwej rozdzielczości i częstotliwości odświeżania monitora. Instalator nijak nie może utrafić w parametry odpowiednie dla naszego sprzętu, sugerując zwykle, iż mamy urządzenie dużo gorsze niż w rzeczywistości.

Nasza maszyna testowa - taki oto spis pojawia się po kliknięciu w ikonkę Mój komputer

Nasza maszyna testowa - taki oto spis pojawia się po kliknięciu w ikonkę Mój komputer

Jeśli chodzi o rozpoznawanie pozostałego sprzętu i instalowanie sterowników, to na SuSE 10.1 trudno narzekać. Cały hardware, który można uznać za główny nurt (mainstream), powinien funkcjonować bez zgrzytów. Ale jak zwykle pojawią się problemy z (win)modemami w notebookach i wieloma kartami Wi-Fi. Jeśli w przypadku tych ostatnich korzystamy z modelu ze znanym, wspieranym od dawna chipsetem (Atheros, niektóre Atmele, wiele Prismów i Ralinków), instalacja przebiegnie bez zarzutu. Jeżeli natomiast używamy karty na Realteku czy Broadcomie, system, owszem, wykryje ją i umożliwi pobranie NdisWrappera, na tym jednak nasza zabawa może się zakończyć - wygląda na to, że nie wszystkie pakiety zostały zgrane z najnowszym kernelem 2.6.16.13.