Sukces pana Gąbki


Pięć zasad bezpieczeństwa użytkownika naszej-klasy

  1. Nie publikuj numeru telefonu ani numerów komunikatorów Gadu-Gadu czy Skype. Jeśli koniecznie chcesz to zrobić, udostępnij je wyłącznie znajomym. Najlepszych rozwiązaniem jest przekazywanie danych kontaktowych dopiero po wymianie wiadomości z nowo poznanym użytkownikiem.
  2. Nie akceptuj nowych znajomych bez weryfikacji ich tożsamości. Pod dawnych kolegów z klasy mogą podszywać się oszuści.
  3. Nadzoruj korzystanie z naszej-klasy przez dzieci.
  4. Zwracaj uwagę na publikowane zdjęcia. Ogranicz publikowanie zdjęć dzieci oraz fotografii zbiorowych.
  5. Jeśli podejrzewasz próbę oszustwa lub jesteś ofiarą niewłaściwego zachowania innych użytkowników (np. lżenie lub pogróżki), zgłoś problem ekipie naszej-klasy lub policji.

Wielka przeprowadzka

Nasz-pobór – czyli nasza-klasa dla żołnierzy.

Nasz-pobór – czyli nasza-klasa dla żołnierzy.

Koniec 2007 i początek 2008 roku były dla ekipy naszej-klasy trudne. Gwałtowny wzrost liczby użytkowników powodował coraz bardziej dokuczliwe okresy niedostępności serwisu. Słynny stał się obrazek pana Gąbki informującego, że serwery są przeciążone. Ósmego stycznia 2008 rozpoczęła się wielka przeprowadzka do nowej serwerowni. Sukces akcji nie był gwarantowany, bo nowy zestaw serwerów zakupiono z myślą o trzech, a nie sześciu milionach użytkowników. Cały serwis został tymczasowo wyłączony, a po przedłużającym się oczekiwaniu internauci dowiedzieli się, że migracja była nieudana i nasza-klasa działa na starych serwerach. Dopiero druga próba się powiodła, a największy polski serwis społecznościowy wystartował na nowym zestawie maszyn. Już niedługo planowane jest kolejne zwiększenie liczby serwerów.

Nasze-klony.pl

Monika Dreger - psycholog

Monika Dreger - psycholog

Rosnąca popularność naszej-klasy.pl zainspirowała wiele osób. W Sieci, jak grzyby po deszczu, pojawiają się najróżniejsze klony tego serwisu. Tych, którzy służyli w wojsku, powinna zainteresować strona Nasz-pobor.pl, dzięki której żołnierze mogą odświeżyć kontakty z kolegami z jednostki. Wystarczy się zarejestrować, wybrać formację, jednostkę oraz lata służby i już można wyszukiwać kolegów z armii. Cóż, jak mawiał klasyk (Jan Himilsbach we "Wniebowziętych"), "Wojsko wiąże ludzi na całe życie" - wróżymy więc Naszemu-poborowi świetlaną przyszłość...

Zdecydowanie mniej poważny charakter ma serwis Nasza-Cela.prv.pl, czyli swoista parodia naszej-klasy, przeznaczona dla ekswięźniów. Wedle deklaracji twórców, znaleźć tu można towarzyszy z celi, osadzonych we wszystkich więzieniach w Polsce, oraz imponującą bazę 2,6 mld przesłanych grypsów. Zamiast nauczycieli mamy wychowawców i klawiszy, zaś zamiast wyszukiwarki szkół i uczelni - system znajdowania "paki". Twórcy strony zaznaczają, że ma ona jedynie charakter żartu z najpopularniejszego obecnie serwisu społecznościowego.

Okiem specjalisty

O sukcesie serwisu nasza-klasa.pl oraz powodach, dla których zaglądamy do niego tak często, rozmawiamy z psychologiem Moniką Dreger.

Skąd tak ogromny sukces tego serwisu? Co sprawia, że ludzie chcą z niego korzystać?

Monika Dreger, psycholog: Trudno jest przez wiele lat zachować znajomości szkolne, nawet z bardzo bliskimi osobami. Więzy ulegają rozluźnieniu. Nie mamy czasu na ich utrzymywanie. A nasza-klasa.pl pozwala je odświeżyć i kontynuować. Poza tym, mamy możliwość zobaczyć, jak poukładały się losy osób, które kiedyś były częścią naszego życia.

Serwis budzi w nas pozytywne emocje, wracamy do wspomnień z dzieciństwa i młodości, do przyjaciół, do pierwszych miłości. To trochę tak, jak powrót do domu rodzinnego po latach.

"Ten portal jest dokładnym odzwierciedleniem kompleksów ludzi (...) Dziewczyny, które w szkole nie miały powodzenia, teraz prezentują swoje zdjęcia ze ślubu lub z narzeczonymi, ludzie z biednych rodzin obnoszą się samochodami, domami (...) itp." (źródło!!!) Taką opinię znaleźliśmy na jednym z for internetowych. Co Pani na to?

Powodów, dla których ludzie korzystają z portalu nasza-klasa, jest zapewne wiele. Jedni po prostu szukają dawnych znajomych, inni, być może, leczą kompleksy. Są i tacy, którzy jedynie obserwują, co dzieje się na portalu i nie rejestrują się, ponieważ obawiają się oceny innych. Po latach trochę utyli, ubyło im włosów itd. Sami tego nie akceptują, więc nie chcą, aby inni ich oceniali.

Prawdopodobnie w cytowanej wypowiedzi jest dużo prawdy - dawni znajomi byli świadkami trudnych sytuacji, być może sami je stwarzali, i właśnie im można teraz udowodnić, że w życiu się powiodło. W takim wypadku portal rzeczywiście pomaga leczyć kompleksy, ale myślę, że to jest zaleta, a nie wada. Pomaga podnosić samoocenę, nawet jeśli czasami, niektórzy, przesadnie się prezentują.

Najróżniejsze serwisy społecznościowe są w naszym kraju już od dawna (grono, profeo itp.) - dlaczego dopiero nasza-klasa zdobyła tak masową popularność?

Zarówno profeo, jak i grono (choć może w mniejszym stopniu) są portalami profilowanymi, a to znaczy, że nie dla wszystkich. Inaczej ma się sprawa z naszą-klasą. Ten portal jest dla wszystkich, nie trzeba mieć osiągnięć lub określonego wykształcenia, żeby się zarejestrować. Poza tym jest bardzo promowany w mediach, ciągle się o nim mówi, co także wpływa na jego popularność.

Zaglądając do naszej-klasy, możemy spotkać dawnych przyjaciół - ale także wrogów... Jakie są, według Pani, negatywne skutki korzystania z tego serwisu? Są w ogóle takie?

Myślę, że takich skutków raczej nie ma, chyba że u osób niezwykle wrażliwych pojawią się intensywne negatywne wspomnienia, a co za tym idzie - negatywne emocje. Jednak samo uczestnictwo w portalu nie zagraża niczemu Można się w nim udzielać lub nie, można się wylogować w każdej chwili. Poza tym, z biegiem czasu w pamięci uwypuklają się dobre, a nie złe wspomnienia. Myślę, że negatywne mogłyby być odczucia ludzi, którzy przeszli w szkole jakieś traumatyczne sytuacje Wydaje mi się jednak, że takie osoby raczej rezygnują z rejestracji, aby nie wracać do trudnych wspomnień.

Ostatnio wiele się mówi o tym, że nasza-klasa może stanowić zagrożenia dla prywatności wielu osób. Użytkownicy często nie mają świadomości, że udostępnione przez nich informacje (np. zdjęcia) są widoczne nie tylko dla ich znajomych, ale dla wszystkich internautów. Czy sądzi Pani, że wina leży tu po stronie serwisu czy raczej użytkowników?

Nie wiem, jak wygląda ten problem od strony prawnej. Serwis powinien wyraźnie informować o możliwych konsekwencjach zamieszczania szczegółowych danych lub zdjęć. Moim zdaniem wina leży jednak bardziej po stronie użytkowników. Może wynikać z niewiedzy lub beztroski, ale zdrowy rozsądek podpowiada, że bardziej szczegółowe informacje na temat na swój lub swojego majątku powinny być udostępniane w sposób kontrolowany. Skoro każdy uczestnik portalu może uzyskać te dane, nie powinno się ich tam zamieszczać. Nic przecież nie stoi na przeszkodzie, aby po pewnym czasie korespondować z poszczególnymi osobami za pośrednictwem prywatnych wiadomości e-mail.