"Symulowany tryb trójwymiarowy"

Podczas tegorocznej edycji konferencji organizacji Society for Information Display, poświęconej najnowszym dokonaniom w dziedzinie technologii wizualizacji, zaprezentowano kilka produktów i rozwiązań umożliwiających wyświetlanie obrazu trójwymiarowego. Najwięksi producenci sprzętu, m.in. Philips, przymierzają się już do wprowadzenia do sprzedaży telewizorów i monitorów umożliwiających wyświetlanie obrazu 3D, do którego oglądania nie trzeba specjalnych, "trójwymiarowych" okularów.

"Symulowany tryb trójwymiarowy"
Technologia konstruowania "trójwymiarowych monitorów" wykorzystuje niedoskonałość ludzkiego wzroku. W standardowych monitorach pojedyncze piksele obrazu są zsynchronizowane tak, aby wyświetlać jeden obraz, natomiast w 3D LCD połowa pikseli emituje obraz podobny, ale nie identyczny z oryginałem. Patrzenie na matrycę takiego monitora ze zbyt małej lub zbyt dużej odległości sprawi, iż widoczny obraz będzie rozmyty. Można ten problem wyeliminować zakładając okulary 3D (obraz skierowany do prawego oka noszącego okulary nie trafia do jego lewego oka i odwrotnie - obrazy te są jednak łączone w odpowiednim ośrodku w mózgu i generowany jest obraz trójwymiarowy). Monitor może też bardzo szybko przełączać dwa obrazy (lewy i prawy) w tempie niedostrzegalnym dla ludzkiego oka - efekt będzie w tym przypadku podobny do opisanego wyżej.

Toshiba również nie próżnuje - na konferencji SID 2006 firma zaprezentowała prototyp monitora, którego użytkownik, aby obejrzeć film lub animację 3D, nie musi zakładać stosownych okularów. Sanyo natomiast pochwaliło się prototypem podobnego monitora, który dodatkowo może jednocześnie wyświetlać dwa obrazy (np. dwie różne transmisje tv) dla dwóch użytkowników, po lewej i prawej stronie urządzenia.

Oba prototypy wykorzystują złożone warstwy soczewek umieszczone naprzeciwko warstwy pikseli. To właśnie te soczewki kierują prawy i lewy obraz ku prawemu i lewemu oku użytkownika. Philips wprowadził działający na tej zasadzie 42-calowy telewizor w listopadzie 2005 r. (kosztuje on prawie 12 tys. dolarów). Najlepsze rezultaty przynosi oglądanie na nim filmów z odległości ok. 4 metrów. W trzecim kwartale tego roku koncern zamierza wprowadzić wersję 20-calową, bardziej zaawansowaną technologicznie (jak poinformowali przedstawiciele firmy, wyświetlacz ma generować nie jedną ale osiem par obrazów lewy-prawy, dzięki czemu efekt trójwymiarowości ma zostać zachowany dla różnych kątów patrzenia). To ostatnie jest wadą obecnych już na rynku monitorów - aby dostrzec obraz 3D, trzeba oglądać go znajdując się dokładnie na wprost matrycy monitora.

Włodarze Philipsa liczą na to, iż najpóźniej w ciągu 2 lat uda się rozpocząć masową produkcję telewizorów 3D, jednak w dużej mierze uzależnione to jest od tego, czy telewizyjni nadawcy i producenci zdecydują się na produkcję zoptymalizowanych pod kątem trójwymiarowości programów. Rozmowy prowadzone są również z innymi producentami telewizorów (ich efektem może być ewentualne udzielenie innym firmom licencji na technologie budowy wyświetlaczy).

Wydaje się jednak, że przyszłość należy do rozwiązań, w których korzystanie z okularów 3D nie będzie konieczne. Pozostaje tylko kwestia cen takich monitorów/telewizorów, a te - jak dowodzi przywołany przykład urządzenia Philipsa - nie będą należeć do najtańszych...