Szkoła bez barier


Konieczne nowe przepisy

Wiele bolączek dałoby się bardzo szybko naprawić, gdyby szkoły miały możliwość zarabiania pieniędzy. Mogłyby na przykład pobierać opłaty za wynajem sal, organizowanie konferencji, szkolenia itd. Niestety, obecnie obowiązujące przepisy nie pozwalają na to.

Innym przejawem lekceważenia przez władze problemów edukacji jest do dziś niezmieniony przepis, zgodnie z którym szkoły mogą kupować tylko komputery stacjonarne. Nie dość, że taki zapis w ustawie jest wyjątkowo nieżyciowy, to jeszcze stoi w sprzeczności z obecnymi trendami w nauczaniu. W wielu krajach Europy odchodzi się bowiem od tradycyjnego modelu nauki przywiązanej do konkretnego miejsca z wykorzystaniem komputerów typu desktop. Zamiast tego preferowane są rozwiązania mobilne, które dają nauczycielom i uczniom pełną swobodę co do sposobu prowadzenia lekcji.

Taniej na wolnym rynku

Gdy już uda się zdobyć pieniądze, powstaje pytanie, gdzie kupować sprzęt? Odpowiedź brzmi: na wolnym rynku. Wypada dużo taniej. Towary dostarczane przez różnych producentów na podstawie oficjalnych umów z MEN są droższe, nie wspominając o tym, że czas realizacji wynosi nierzadko ponad rok. Przykładowe liczby mówią same za siebie. W jednej ze szkół udało się kupić monitory tańsze o ok. 100 zł (za sztukę), a komputery - o prawie 200 zł (też za sztukę, razem z systemem operacyjnym) niż ich odpowiedniki z oferty MEN.

Od pomysłu do projektu

Uczniowie widzą na swoich ekranach to samo, co jest wyświetlane na tablicy za pomocą projektora, lub interaktywnie uczestniczą w lekcji, rozwiązując zadania, które przypominają bardziej gry niż typowe materiały edukacyjne.

Uczniowie widzą na swoich ekranach to samo, co jest wyświetlane na tablicy za pomocą projektora, lub interaktywnie uczestniczą w lekcji, rozwiązując zadania, które przypominają bardziej gry niż typowe materiały edukacyjne.

Generalnie sprzęt w szkołach już jest. Dlatego w celu pozyskania funduszy należy się raczej skupić na tym, jak go wykorzystać. Najpierw trzeba mieć dobry pomysł i ludzi, którzy będą w stanie go zrealizować (za darmo). - Powiedzmy, że wpadłem na pomysł prowadzenia lekcji online, np. przy użyciu jakiegoś oprogramowania multimedialnego lub za pośrednictwem portalu Nauczyciel.pl - wyjaśnia dyr. Stachecki. - Do tego potrzebny jest konkretny sprzęt: np. tablica interaktywna, komputer do jej obsługi, komputery dla uczniów, sieć Wi-Fi. Dobrze przygotowany projekt powinien jednak, oprócz dokładnej listy pomocy dydaktycznych, zawierać przede wszystkim solidne uzasadnienie planowanych wydatków, czyli odpowiadać na zasadnicze pytanie: czy rzeczywiście będzie się korzystać z zakupionego sprzętu i w jaki dokładnie sposób?

Mając gotowy projekt, można przystąpić do szukania środków na realizację - w samorządach terytorialnych, firmach współpracujących i u sponsorów. Dobrze jest, jeśli nie występujemy do organu prowadzącego samodzielnie, lecz np. razem z kilkoma innymi dyrektorami. Wspólna, szersza inicjatywa ma zawsze większe szanse powodzenia.

W jedności siła

Szansą na przełamanie barier - zarówno jeśli chodzi o metody nauczania, jak i pozyskiwanie funduszy - mogą być odważne projekty, takie jak e-Szkoła Wielkopolska. Ogólnopolska Fundacja Edukacji Komputerowej już od trzech lat rozwija ten projekt, którego celem nadrzędnym jest modernizacja systemu oświaty.

- Rząd wyjątkowo pokrętnie pochował pieniądze unijne w różnych dziwnych miejscach. Dyr. Stachecki i Ryszard Stefanowski, wiceprezes OFEK, dokonali "cyrkowej sztuki" - mówi Andrzej Szymczak. - Połączyli możliwości formalne szkół, biznesowe Fundacji i dogadali się jeszcze z kimś w Norwegii. Udało się im wykorzystać pieniądze pochodzące z różnych projektów unijnych. Była to jednak robota dla wyjątkowo sprawnych zawodowców z ogromną fantazją i determinacją.

Niestety, pomysły na miarę e-Szkoły nie powstają codziennie. Są możliwe do zrealizowania tylko w dużych zespołach. Taki zespół jest w Wielkopolsce i jak na razie tylko tam.

Projekt OFEK-u dotyczy 75 szkół w Wielkopolsce. Bierze w nim udział blisko tysiąc nauczycieli oraz cztery i pół tysiąca uczniów z wielkopolskich gimnazjów i liceów. Główne hasło: "twórczy uczeń - twórczy nauczyciel - pomoc techniczna" doskonale oddaje istotę projektu, który ma być swoistym tyglem nowych pomysłów. Uczniowie aktywnie uczestniczą w wyborze metod nauczania, opracowują samodzielne projekty, zaś nauczyciele podnoszą swoje kwalifikacje, przygotowując się do budowy lekcji multimedialnych z zastosowaniem portalu Nauczyciel.pl. W efekcie ma nastąpić trwała zmiana polegająca na włączeniu wirtualnej szkoły do procesu dydaktycznego - dotychczasowe metody kształcenia zostaną uzupełnione elementami e-learningu.

Gridy edukacyjne

e-Szkoła Wielkopolska może stanowić zaczątek budowy tzw. gridów edukacyjnych - czegoś na kształt samodzielnych struktur zarządzających istniejącym kapitałem ludzkim i zasobami dydaktycznymi. Takie gridy obejmowałyby swoim działaniem teren np. całego województwa i wszystkie znajdujące się tam szkoły. Zbierano by w nich m.in. informacje o tym, jakie w danej chwili istnieje zapotrzebowanie na sprzęt czy oprogramowanie. Przykładowo, w żadnej szkole nie ma sensu kupowanie stu AutoCAD-ów, a wiadomo przecież, że przy takich ilościach można wytargować najniższą cenę. Niech więc grid edukacyjny zakupi taki pakiet i później przekazuje pojedyncze kopie do wybranych szkół, które tego akurat potrzebują.