TEST: Graficzne demony szybkości


Zalecenia a rzeczywistość

Powyższe krótkie specyfikacje to parametry kart wzorcowych, zalecane przez producentów układów. Na szczęście rynek i producenci kart wymuszają większe zróżnicowanie, dlatego pojawia się wiele autorskich konstrukcji poszczególnych firm. Dotychczas wszystkie cechowały się parametrami lepszymi od nominalnych. Podnoszona jest przede wszystkim częstotliwość pracy układu graficznego i pamięci oraz ilość pamięci instalowanej na karcie. Zmieniane są także układy chłodzenia kart. Niestety, zabiegi te często podnoszą cenę tak znacznie, że zakup niektórych modeli jest nieopłacalny.

Systemy chłodzenia

TEST: Graficzne demony szybkości

Pojedynczy GeForce GTX 470 to karta bardzo wydajna i z zapasem wystarczająca większości użytkowników.

Wydajne układy graficzne wymagają systemów chłodzenia odpowiednich do emisji ciepła. Początkowo wszystkie karty z opisywanych przez nas serii wyglądały podobnie. Układy chłodzenia zajmowały drugie gniazdo, co powoduje zablokowanie gniazda obok PCI Express x16, w którym umieszcza się kartę graficzną. Duże radiatory z plastikową osłoną odbierają ciepło z układów. Przepływ powietrza wymusza umieszczony z tyłu wentylator, a ogrzane powietrze wydmuchiwane jest przez dziurki obok gniazd wideo na śledziu karty.

Systemy wzorcowe działają skutecznie, ale nie zawsze wystarczają po podkręceniu, a poza tym przy maksymalnym obciążeniu stają się głośne. Z tego powodu wielu producentów zdecydowało się na ich wymianę, jeszcze na wzorcowym laminacie. Najczęściej spotyka się duże radiatory, wspomagane rurkami cieplnymi z umieszczonymi na nich wentylatorami o średnicy znacznie większej niż na kartach wzorcowych. Dzięki temu skuteczność układu wzrasta, a hałas jest wyraźnie mniejszy. Idąc dalej, w układach chłodzenia zastępuje się aluminium miedzią, jeśli nie na całości, to przynajmniej w części przylegającej do układów karty. Doskonały efekt przynosi także zastąpienie jednego wentylatora dwoma, a nawet trzema. Wszystko powinno mieć swoje granice - wyznaczona przez opisane wyżej rozwiązania metoda doprowadziła do powstania takich układów chłodzenia, jak na kartach Sapphire Radeon Toxic HD5970 4G i ASUS Ares, które zasługują na oddzielny opis (patrz ramka "Pojedynek gigantów").

Zasilanie

Karty graficzne nie należą do szczególnie energooszczędnych, choć nie zawsze jest źle. Wyróżniają się zwłaszcza modele z układami ATI. System z wydajnym Radeonem HD 5850 pobierał podczas intensywnej pracy 210 W, co jest rozsądną wielkością, natomiast Radeon HD 5830 ma większe wymagania, nie mówiąc już o Radeonie HD 5870. Jednakże w porównaniu do konkurentów NVIDII to prawdziwi asceci. Pracując intensywnie, zestawy z GeForce’em GTX 480 pobierały nawet 330 W, z GTX 470 około 300, a z GTX 465 do 260 W. Komputer z GeForce’em GTX 460 potrzebowało około 460 W. W spoczynku, podczas wyświetlania pulpitu Windows, pobór mocy spadał do około 75-80 W, choć w wypadku niektórych kart mógł wynosić ponad 100 W. Absolutnym rekordzistą jest Sapphire Toxic HD 5970 4GB, z którym zestaw pobierał do 509 W mocy.

W tej sytuacji zasilanie dostarczane przez gniazdo PCI Express x16 nie wystarcza. Na najsłabszych z opisywanych kart zainstalowane są dwa gniazda 6-pinowe. Zdarzają się także dwa gniazda 8-pinowe i 6-pinowe, dwa 8-pinowe, a na jednej z kart nawet dwa gniazda 8-pinowe i jedno 6-pinowe. Budowa systemu z taką kartą wymaga zasilacza o odpowiedniej mocy, minimum 400 W, ale w szczególnych przypadkach mogą być konieczne modele nawet 1000-watowe.

Komputer dla gracza

Najważniejszym elementem maszyny do gier jest karta graficzna, ale z odpowiednimi podzespołami komputera. O zasilaczu wspomnieliśmy w tekście - minimum 400 W, ale w szczególnych przypadkach nawet 1000 W. Warto sprawdzić zalecenia producenta karty. Procesor - w zasadzie każdy nowy model da sobie radę, ale nie zaszkodzi, jeśli postawisz na nieco większą wydajność. Wydawanie więcej niż 1000 zł będzie się jednak mijało z celem. Układy 4- i 6-rdzeniowe sprawdzą się w grach mogących je wykorzystać, ale przydadzą się na pewno na co dzień do innych zadań, z jakimi zmierzy się komputer.

Pamięć - zalecamy 4 GB RAM. Wykorzysta je tylko system 64-bitowy, ale obecnie nie warto kupować 32-bitowego.

Najważniejszym elementem będzie i tak płyta główna. Jeśli jesteś pewny, że zawsze wystarczy ci tylko jedna karta, to typ i model płyty nie ma znaczenia pod warunkiem, że znajdzie się na niej gniazdo PCI Express x16. Problem zacznie się, gdy zechcesz zastosować rozwiązania z dwoma kartami graficznymi.

Większość płyt głównych z chipsetem Intel P55 do platformy LGA1156 obsługuje zarówno karty graficzne w trybie ATI CrossFireX, jak i NVIDIA SLI. Jednakże umieszczenie prostego kontrolera PCI Express w samym procesorze sprawia, że będzie to nieco wolniejszy tryb CrossFireX x8 lub SLI x8. Od tej reguły są wyjątki - zdarzają się płyty z P55 i jednym gniazdem PCI Express x16, co uniemożliwi montaż dwóch kart. Część tańszych płyty nie obsługuje SLI, a tylko CrossForeX. Można także kupić płytę z P55 i dodatkowym układem udostępniającym więcej linii PCI Express (nForce200) i korzystać z kart pracujących na łączach o najwyższej przepustowości.

Płyty główne z chipsetem Intel X58 obsługują karty graficzne w trybach CrossFireX i SLI z pełną szybkością x16. Zdarzały się tańsze modele nieobsługujące SLI - przed zakupem sprawdź, czy nie trafiasz na taki egzemplarz, zwłaszcza że obecnie nie musi być tańszy od płyty o pełnych możliwościach.

Płyty z podstawką AM3 i AM2+ do procesorów AMD w większości obsługują karty graficzne w CrossFireX, ale nie SLI. Najdroższe modele z chipsetami AMD 890FX, 790FX i 790X pozwalają na korzystanie z trybu CrossFireX x16 w przypadku dwóch kart. Płyty z chipsetami FX mogą ponadto obsłużyć cztery karty w trybie CrossFireX x8. Chipsety AMD 890GX i 790GX obsłużą dwie karty graficzne w trybie CrossFireX x8.

Użytkownik platform AMD jest więc skazany na systemy graficzne co najmniej z dwoma kartami ATI, a w wypadku platform Intela często można także stosować rozwiązania co najmniej z dwiema kartami NVIDII.