Telewizor ma być bardziej "eko". Zakaz sprzedaży prądożernych HDTV

Kalifornijska Komisja ds. Energii zaostrzyła normy energetyczne, jakie muszą spełnić producenci telewizorów, aby ich produkty zostały dopuszczone do sprzedaży na terenie stanu. Do 2011 r. zużycie energii w odbiornikach o przekątnej do 58 cali ma zmniejszyć się o 33 % w porównaniu z obecną sytuacją, do 2013 - o połowę. Nie wszystkim się to podoba.

Przedstawiciele producentów elektroniki już skrytykowali decyzję komisji. Organizacja Consumer Electronics Association, zrzeszająca największych wytwórców odbiorników tv, w oficjalnym oświadczeniu uznała nowe przepisy za "bezprecedensowe i niepotrzebne".

CEA zwraca uwagę, że nowe prawo spowoduje wzrost kosztów produkcji, a więc i zakupu telewizorów oraz zahamuje postęp technologiczny i innowacje. Niestety organizacja nie tłumaczy, jakich innowacyjnych funkcji może zabraknąć w przyszłych telewizorach w konsekwencji wprowadzenia nowych przepisów, ani nie uzasadnia wzrostu cen nowych, bardziej energooszczędnych urządzeń.

Argumenty za wprowadzeniem zmian przedstawiła za to Komisja ds. energii. Są to m.in. oszczędności na kwotę 8,1 mld dolarów w ciągu 10 lat (tyle Kalifornijczycy zachowają w portfelu, zamiast wydawać na rachunki za prąd) oraz zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych o 3 mln ton rocznie.

Przepisy nie mają zastosowania wobec obecnie sprzedawanych odbiorników, bowiem zaczną obowiązywać dopiero 1 stycznia 2011 r. Oznacza to jednak, że producenci elektroniki muszą do tego czasu dostosować swoje produkty do nowych wymogów. Zresztą Komisja podkreśla, że wiele dostępnych dziś w sprzedaży odbiorników spełnia bardziej rygorystyczne wymogi energooszczędności. Ok. 3/4 modeli telewizorów oferowanych obecnie przez różnych producentów (ok. 1000 modeli) nie miałoby problemu z dopuszczeniem do obrotu w 2011 r. Z informacjami tymi zgadza się firma analityczna DisplaySearch. Wg tej spółki jedyne odbiorniki na chwilę obecną niezgodne z nowymi regulacjami to plazmy Full HD (a i tak nie wszystkie).

Nie dziwią więc protesty producentów telewizorów, zwłaszcza firmy Panasonic - jednego z czołowych dostawców plazm - która ostatnio mocno podkreśla energooszczędność swoich nowych modeli. Pojawiły się nawet zarzuty o faworyzowanie wybranych producentów, tych, którzy specjalizują się w produkcji LCD TV (technologia ciekłych kryształów ma pod względem zużycia energii znaczną przewagę nad plazmową).

Zalecenia Komisji są zbliżone do norm energetycznych Energy Star. Np. 32-calowy telewizor zgodny z normą ES 3.0 nie może zużywać więcej niż 120 watów. Po wejściu w życie wersji 4.0 standardu (maj 2010 r.) limit ten wyniesie 78 W, a norma Energy Star 5.0 (maj 2012 r.) obniży go do 55 W. W wypadku telewizora 50-calowego wartości te wynoszą odpowiednio 353, 153 i 108 W.

Tymczasem zgodnie z zaleceniem kalifornijskiej komisji od stycznia 2011 r. telewizor 32-calowy może pobierać nie więcej niż 116 W (od 2013 r. - najwyżej 75 W). Natomiast odbiornik 50-calowy - odpowiednio 245 i 153 W.

Podstawową różnicą pomiędzy standaryzacją Energy Star a regulacjami proponowanymi przez Komisję ds. energii jest obligatoryjność tej ostatniej. Zdaniem CEA poprawa energooszczędności urządzeń elektronicznych powinna być jednak wynikiem wewnętrznych planów producentów, a nie narzuconym odgórnie przepisem.

Kalifornia to pierwszy amerykański stan, w którym wprowadzono tego typu regulacje.