Test Drive Unlimited 2 - recenzja


Słoneczna Korona

Test Drive Unlimited 2 - recenzja

Swąd palonej gumy aż bije z monitora

Aby urozmaicić rozgrywkę, twórcy postanowili uraczyć nas fabułą, czyli czymś, czego nie było w pierwszej części Test Drive Unlimited. Główną osią zabawy jest telewizyjny show "Słoneczna Korona", w ramach, którego kierowcy biorą udział w dziesiątkach wyścigów po całej wyspie. Brzmi to nawet nieźle, jednak w praktyce nie wnosi do gry absolutnie niczego, poza irytującymi pre-renderowanymi wstawkami, w których prezenterki ewidentnie wzorowane na Paris Hilton, doprowadzają graczy do szału.

Ich bronią jest żenujący dowcip, dialogi niedobre i to, że nie można ich przewinąć. Dodatkowo przed każdym wyścigiem mówią dwa zdania zapowiedzi, które nie denerwowałby tak bardzo, gdyby nie fakt, że po godzinie gry zaczynają się powtarzać. Ponadto dość abstrakcyjnie brzmi tekst w stylu "na starcie są wszyscy wasi ulubieni uczestnicy Słonecznej Korony", a ja właśnie biorę udział w samotnym wyścigu typu "time attack".

Zanim jednak przystąpicie do właściwych zawodów musicie zrobić licencję. Jest to kolejna rzecz, która skutecznie doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Większość wyzwań jest dość prosta (czytaj: niepotrzebna), ale jedna z prób została zaprojektowana specjalnie do podnoszenia ciśnienia co bardziej krewkim graczom.

Test Drive Unlimited 2 - recenzja

Nowy Aston Martin ma bardzo futurystyczne kształty

Zadaniem jest przejechanie określonego odcinka, wyprzedzenie kilku samochodów bez uderzania w nie - nawet najmniejsze dotknięcie zmusza do ponownego podejścia. Brzmi lekko i przyjemnie i na ogół takie jest. Jakież jednak było moje zdziwienie kiedy na dohamowaniu przed zakrętem wjechał we mnie komputerowy przeciwnik i... no właśnie, zgadnijcie co? Oczywiście musiałem powtarzać próbę. Drobnostka, ale gdy przydarzyła mi się trzeci raz z rzędu to miałem naprawdę nietęgą minę.

Kiedy wreszcie udało mi się przebrnąć przez wszystkie egzaminy i zabrałem się do prawdziwego ścigania, liczyłem, że "teraz to się dopiero zacznie". Niestety, jeśli ktoś liczy na emocje zbliżone do Need for Speed, ten będzie głęboko rozczarowany. Zdecydowana większość wyścigów jest beznadziejnie prosta, a AI nie jest w stanie nawiązać żadnej walki. Tutaj jedynym ratunkiem jest tryb wieloosobowy, który jest mocną stroną Test Drive Unlimited 2. Pojedynek z innym człowiekiem to właściwie jedyna możliwość aby poczuć emocje w TDU 2.

Test Drive Unlimited 2 - recenzja

Nie ma nic przyjemniejszego od przejażdżki kabrioletem w słoneczny letni dzień

Aby dodać trochę bajerów, twórcy zaserwowali nam elementy w stylu The Sims. Niestety nie jestem pewien czy sprawdzają się one w grze wyścigowej. W poprzedniej części jednym z aspektów zabawy było kupowanie kolejnych nieruchomości. To samo można zrobić również teraz. jest to akurat całkiem fajne i gdyby na tym poprzestano nie byłoby źle. Kupowanie nowych ubrań dla mojego awatara też mi nie przeszkadzało. Jednak uważam, że wizyty u fryzjera i chirurga plastycznego (sic!) to już gruba przesada.

Element ten niespecjalnie można pominąć, bowiem robiąc sobie operacje zbieramy punkty, które odblokowują nam różne bonusy i podnoszą reputację. Autorzy zadbali o realizm do tego stopnia, że po wizycie w klinice wychodzimy z bandażami na głowie. Super. Zawsze marzyłem o tym, żeby wyglądać jak Herr Flick w trakcie zmiany tożsamości.