Test Drive Unlimited 2 - recenzja


Shut up and drive!

Test Drive Unlimited 2 - recenzja

Na Ibizie znajdziecie bardzo dużo krętych dróg, na których spokojnie mogłyby się odbywać odcinki specjalne rajdu

Wiadomo jednak, że dla gry samochodowej najważniejsze jest to, jak się jeździ. Wspominałem już o tym, że same wyścigi są mało emocjonujące. Sytuację ratuje całkiem przyjemny model jazdy. Nie jest on na pewno doskonały, a wiele osób nawet twierdzi, że gorszy niż ten w pierwszej części Test Drive Unlimited. Co do tego ostatniego nie jestem pewien - kwestia sporna. Tak czy inaczej jeździ się po prostu sympatycznie. Nie jestem nawet pewien czy większej frajdy niż wyścigi, nie sprawia mi po prostu bezcelowe kręcenie się po wyspach.

Na duży plus zasługują na pewno dodane w TDU 2 wyścigi terenowe. Do dyspozycji gracza oddane zostało trochę samochodów typu SUV - między innymi Hummer H3, Mercedes ML czy Audi Q7. Mając taki pojazd można się udać na bezdroża i poszaleć na luźnej nawierzchni. Tutaj przyznaję, że bawiłem się całkiem nieźle. Nie jest to może to samo co Dirt, ale zabawa wciąż jest fajna. Niestety w oficjalnych wyścigach można jeździć tylko SUV-ami, mimo iż w terenie bardzo fajnie sprawdza się również Lancia Delta Integrale czy Subaru Impreza.

Po asfalcie też jeździ się nieźle, natomiast przyczepiłbym się do pracy zawieszenia w samochodach. Momentami właściwie można odnieść wrażenie, że w ogóle go nie ma, a samochody jeżdżą na resorach. Łatwość z jaką koła tracą przyczepność z nawierzchnią podczas najmniejszych nierówności czy na szczytach wzniesień jest grubo przesadzona. Przyczepiłbym się również do prędkości zmiany biegów. O ile auta, które mają łopatki radzą sobie z tym nieźle, tak te wyposażone w normalny drążek zmieniają biegi wolniej niż automat w moim 25-letnim Camaro. Jest to jednak detal, na który można przymknąć oko.

Test Drive Unlimited 2 - recenzja

Esprit to jeden z najbardziej kultowych modeli firmy Lotus

Jednak co najważniejsze, każdy z samochodów prowadzi się zupełnie inaczej i czuć sporą różnicę pomiędzy napędem na tył, na przód i na cztery koła. Łatwo wyczuwalne są także niewielkie różnice mocy. W Test Drive Unlimited 2 znajdziecie warsztaty, w których można poprawić osiągi swojego samochodu. Po wyjechaniu z takiego miejsca, czuć, że auto zupełnie inaczej przyspiesza.

Z czepialstwa muszę jeszcze wspomnieć o policji, której roli w grze zupełnie nie rozumiem. O ile w pierwszej części Test Drive Unlimited zdarzało mi się z nimi ścigać, tak tutaj są zupełnie niewzruszeni. Nawet czołowa kolizja z nimi nie powoduje zaciekłego pościgu i bez problemu im uciekam. Natomiast takie akcje jak jazda 250 km/h pod prąd po mieście zupełnie ich nie wzrusza.

To co niewątpliwie cieszy to duży wybór samochodów - jest ich około setki. Zabrakło niestety motocykli, które lubiłem w pierwszym Test Drive Unlimited, a także Lamborghini. Doszły za to wspomniane SUV-y i cała masa supercarów. Mnie ucieszył fakt, że w grze znalazło się sporo modeli mojego ukochanego Ferrari. Od taniej ale fajnej Californii, po najdroższe modele typu 599 GTO czy Enzo.

Ocena: 6,5

Zalety:

+ duża ilość samochodów

+ dwie ogromne wyspy

+ wyścigi terenowe

Wady:

- nienajlepsza grafika

- nudny tryb kariery

- absurdalne operacje plastyczne

- słabi przeciwnicy

Ponadto znajdziecie całą gamę rozmaitych zabawek: od japońskich czteronapędowców typu Impreza WRX STI i Nissan GTR, przez potężne, niemieckie Audi R8 i Mercedesy (np. SLS AMG) po absolutne cudeńka jak Bugatti Veyron czy wspomniane wcześniej Ferrari Enzo.

Ostatecznie wychodzi jednak na to, że produkt, który otrzymaliśmy jest w najlepszym wypadku przeciętny. Głównym zarzutem jaki mam do Test Drive Unlimited 2 jest to, że gra po prostu niewiele się różni od swojej poprzedniczki i nie oferuje praktycznie niczego nowego (poza całkiem nową wyspą). TDU 2 mógłby być równie dobrze dodatkiem do pierwszej części. Jeśli chcecie porządnej wyścigówki to sięgnijcie jednak po ostatniego Need for Speed, a jeśli chcecie się luźno pokręcić po ładnej wyspie to wówczas zakup Test Drive Unlimited 2 ma sens.