The Callisto Protocol? Ta gra to koszmar... niezwykle brutalny koszmar

Ukonczyłem The Callsito Protocol na konsoli Xbox Series X. Nadzieje miałem ogromne. Czy moje oczekiwania się spełniły?

The Callisto Protocol (fot. Damian Kubik/PCWorld.pl)

The Callisto Protocol to jedna z tych gier, na które czekałem z niemałymi oczekiwaniami. Te wszystkie materiały promocyjne, które pokazywały starcia z przeciwnikami, wygląd gry i jej klimat niesamowicie nakręcały mój hype i po prostu nie mogłem doczekać się momentu, kiedy usiądę do konsoli. Kiedy już to zrobiłem, za pierwszym posiedzeniem zrobiłem około połowy fabuły. Był to koszmar. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Fabuła to sinusoida

Pod względem fabularnym The Callisto Protocol jest nieco nierówny. Na około 70 % świetnej opowieści przypada niestety te 30 % historii, która nie do końca do mnie przemówiła. Szczególnie chodzi mi tu o samo zakończenie wątku fabularnego. Czułem się trochę tak, jak czytając stare horrory Grahama Mastertona, gdzie przez pierwsze 200 stron powoli poznajemy historię, a ostatnie 20 są tak bardzo przepełnione akcją i informacjami, że po skończeniu lektury przez chwilę niezbyt wiedziałem, co się dzieje. Mam wrażenie, że twórcy poszli nieco na skróty z wytłumaczeniem całego podłoża fabularnego. Na szczęście zdecydowana większość opowiedziana jest w niemal doskonały, może nawet trochę hollywoodzki sposób.

Zobacz również:

the_callisto_protocol

The Callisto Protocol (fot. Damian Kubik/PCWorld.pl)

Ogranie całej fabuły zajęło mi około 9 godzin. Fakt, nie zebrałem wszystkich znajdziek, co oznacza, że nie wszedłem w każdy możliwy do zwiedzenia kąt. Można by powiedzieć, że Callisto Protocol to krótka gra. Weźmy jednak pod uwagę, że opowiedziana historia jest spójna. Wspominałem wcześniej, że zakończenie nieco pędzi. Ja jednak nie rozwijałbym go na siłę, żeby dodać kolejne 3-4 godziny, tylko rozpoczął je po prostu nieco wcześniej.

Świat i eksploracja

W trakcie rozgrywki trafiamy na tytułowe Callisto, czyli martwy księżyc Jowisza, na którym zostało zbudowane więzienie Black Iron. Striking Distance Studio stworzyło mroczny, klaustrofobiczny świat, w którym autentycznie możemy bać się tego, co czeka na nas w kolejnym ciemnym korytarzu. Wiele razy zdarzało się, że nagle zza rogu lub z szybu wentylacyjnego byłem atakowany przez zmutowane monstrum. Bardzo spodobały mi się także ataki potworów, które chowały się w skrzynkach lub szafkach, które możemy przeszukiwać. Dzięki temu cały czas mamy w głowie świadomość, że znajdujemy się w bardzo niebezpiecznym miejscu, w którym dosłownie każdy krok może skończyć się dla naszego bohatera tragicznie.

the_callisto_protocol

The Callisto Protocol (fot. Damian Kubik/PCWorld.pl)

W trakcie całej gry zwiedzimy kilka różnych lokacji. Większość czasu spędzimy oczywiście w samym więzieniu, ale trafimy także na tereny zewnętrzne oraz zbadamy laboratorium. Świat został stworzony z dbałością o najmniejsze szczegóły. Porozrzucane ciała (czasami też tylko ich fragmenty), rozmazana krew, migające światła, dziwaczne zapiski na ścianach to obrazy, które będziemy oglądać praktycznie cały czas. Co więcej, twórcom idealnie udało się stworzyć miejsca, w których czujemy się niepewnie. Mało miejsca, ciasne przejścia i przeszkody, które mogą stać się naszą oazą spokoju lub pierwszym krokiem do śmierci, jeśli tam utkniemy. Ja ze swoją lekką klaustrofobią czułem się bardzo niepewnie. Nie chcę myśleć, co poczują osoby, dla których to duży problem. Black Iron Prison i jego okolice to miejsce niebezpieczne, gdzie musimy uważnie stawiać każdy krok. To zdecydowanie jeden z najmocniejszych elementów gry.

The Callisto Protocol - galeria zdjęć

Walka

Twórcy mieli bardzo ciekawy pomysł na walkę. Do dyspozycji dostajemy broń białą oraz palną, która jest raczej (przynajmniej w moim przypadku) jedynie wspomagaczem. Większość starć toczyłem przy użyciu pałki, dobijając przeciwników pistoletem lub karabinem. Początkowo wydawało mi się, że walka będzie bardzo schematyczna. Jednak im dalej w las, dostrzegłem to, że w zależności od rodzaju przeciwnika muszę korzystać z różnych rozwiązań taktycznych, aby ujść z życiem. Odpowiednia kombinacja uników, uderzeń i strzałów jest kluczem do sukcesu. The Callisto Protocol to nie jest wycieczka po parku. Starcia są wymagające i nie wystarczy nam uderzanie na ślepo, aby pokonać wrogów. Do dyspozycji dostajemy także rękawicę, dzięki której możemy przyciągać do siebie wrogów, ale także ciskać nimi w elementy otoczenia, takie jak wystające kolce czy uruchomione wiatraki, aby dokonać szybkiego zabójstwa.

the_callisto_protocol

The Callisto Protocol (fot. Damian Kubik/PCWorld.pl)

Swoją broń możemy rozwijać w specjalnych stacjach, które rozmieszczone są w poszczególnych miejscach na mapie. Wykorzystujemy tutaj kredyty Callisto, które zbieramy nie tylko podczas eksploracji, ale także wypadają z pokonanych przeciwników. W trakcie gry znajdujemy także przedmioty, które możemy sprzedawać. Do dyspozycji mamy kilka drzewek, jednak podczas rozgrywki musimy się skupić na tym, aby w pełni rozwinąć konkretną broń lub po części ulepszać wszystkie elementy. Tutaj decyzja należy tylko od nas. W trakcie typowej gry nie zdobędziemy na tyle dużo kredytów, aby maksymalnie ulepszyć każdy rodzaj uzbrojenia. Wszystko zależy od naszego stylu gry.

Czy The Callisto Protocol straszy?

the_callisto_protocol

The Callisto Protocol (fot. Damian Kubik/PCWorld.pl)

Jeśli weźmiemy pod uwagę podstawową definicję strachu to raczej nie. Przynajmniej w moim przypadku. Ja czułem raczej przejmującą niepewność oraz stałe zagrożenie. Twórcy zaimplementowali do gry kilka jump scare'ów, jednak ja byłem na tyle skupiony i świadomy tego, że zza każdego rogu może coś wyskoczyć, że na mnie one nie działały. Taki już urok horrorów w klimacie sci-fi, gdzie nie mamy duchów, nawiedzeń i opętań, tylko zmutowane stworzenia, które czyhają na nasze życie. The Callisto Protocol straszy, ale w charakterystyczny dla siebie sposób. Lepszymi słowami od strachu w odniesieniu do tej gry to niepewność i ciągłe poczucie niebezpieczeństwa.

Czy warto zagrać?

the_callisto_protocol

The Callisto Protocol (fot. Damian Kubik/PCWorld.pl)

Moim zdaniem zdecydowanie tak. Nie skłamię, jeśli powiem, że The Callisto Protocol znalazło się w moim TOP 5 2022 roku. Bardzo ciekawa, mimo, że nierówna fabuła, doskonale skonstruowany świat, walka, która daje sporo satysfakcji oraz ogólny klimat to elementy, dla których warto sięgnąć po ten tytuł. Ja z pewnością za jakiś czas wrócę do tej gry, aby zmierzyć się z Black Iron Prison na najwyższym poziomie trudności, aby ponownie poczuć tę ekscytację.

The Callisto Protocol? Ta gra to koszmar... niezwykle brutalny koszmar