Thomson: artefakty sposobem na piratów?

Koncern Thomson zaprezentował testową wersję nowego systemu, którego zadaniem ma być uniemożliwienie piratom rejestrowanie filmów w kinach za pomocą kamer - informuje serwis Technologyreview.com. Pomysł Thomsona polega na umieszczeniu w filmie dodatkowych, uszkodzonych klatek, widocznych dla kamery, lecz niezauważalnych dla ludzkiego oka.

Na owych dodatkowych klatkach mają być umieszczane najróżniejsze zniekształcenia: artefakty, plamy światła, czy rozmyte fragmenty obrazu. Będą one wprowadzane do filmu po zakończeniu postprodukcji, ale przed przekazaniem kopii do kin.

Po lewej stronie widzimy obraz widziany przez ludzkie oko. Po prawej - zarejestrowany przez kamerę (fot. Technologyreview.com).

Po lewej stronie widzimy obraz widziany przez ludzkie oko. Po prawej - zarejestrowany przez kamerę (fot. Technologyreview.com).

Opracowana przez Thomsona technologia bazuje na tym, że oko ludzkie i kamera rejestrują obraz na różne sposoby. Przedstawiciele firmy tłumaczą, że przy filmie odtwarzanym z prędkością powyżej 45 klatek na sekundę ludzkie oko widzi płynny obraz. Filmy w kinach zwykle odtwarzane są z prędkością 48 klatek na sekundę (projektor wyświetla w ciągu sekundy 24 klatki, z tym, że każda z nich jest zdublowana). To sprawia, że człowiek oglądający w kinie film z dodatkowymi, uszkodzonymi klatkami, po prostu ich nie zauważy. Z kamerą jest inaczej - urządzenie zarejestruje wszystkie wyświetlone klatki, w tym również te wadliwe. Później, podczas odtwarzania takiego nagrania, uszkodzenia będą widoczne na ekranie telewizora czy monitorze komputera, co - jak twierdzą przedstawiciele firmy - znacznie obniży atrakcyjność takiej nielegalnej kopii.

Thomson poinformował, że pracuje też nad innymi systemami, których zadaniem będzie utrudnienie życia filmowym piratom. Wśród nich znalazły się m.in. urządzenia emitujące podczas projekcji podczerwone lub ultrafioletowe światło, "oślepiające" kamery.

Więcej informacji: Technologyreview.com.