Titan Quest - recenzja

Nauka bicia w weekend

Titan Quest - recenzja

Cow level w nowej oprawie

Oczywiście zabijanie setek kreatur nie byłoby możliwe bez, proporcjonalnych do kilogramów zatłuczonego mięsa, skomplikowanych umiejętności oraz wyszukanego ekwipunku.

Gracz nie wybiera tradycyjnej klasy swojej postaci. Określa za to dwa mistrzostwa, w których ta będzie ewoluować. Możliwości jest co nie miara - możecie kształcić się w ścieżce ducha, burzy, łotrostwa, łowów, wojny, natury, obrony i ziemi.

Każde połączenie oferuje zupełnie inne drogi rozwoju i umiejętności. Wszystko zostało bardzo przejrzyście przedstawione na drzewkach rozwoju postaci. Rozwiązanie pozwala spokojnie kombinować na co wydać zdobyte "z wysiłkiem" punkty.

Titan Quest - recenzja

Uwaga! Świeżo umyte! Śliskie stopnie!

Sprawa ekwipunku jest dość kontrowersyjna. Z jednej strony - autorzy umieścili w grze naprawdę imponującą kolekcję wszelkiego rodzaju broni, pancerzy i świecidełek, z drugiej - wszystkie wymienione gadżety są do siebie łudząco podobne. Niestety, grając w Titan Quest nie uświadczycie ani posiadających swoją własną historię przedmiotów vide NWN, ani nawet artefaktów, które znacznie odbiegają od siebie mocą.

Wystarczy, jeśli napiszę, że ponad połowę gry przeszedłem dzierżąc w dłoniach miecz znaleziony w pierwszym epizodzie, w dodatku korzystając z jednej tylko nie-pasywnej umiejętności! Trzeba również nadmienić, że reszta znalezionych przedmiotów była przeze mnie skrupulatnie kolekcjonowana i sprzedawana. Niejednokrotnie powielany jest przy tym schemat: zabij, zbierz, użyj portalu, sprzedaj, wróć... I tak w koło Macieju.

Światło w mroku czyli druga strona medalu

Jeżeli ustalimy, że wszystko w Titan Quest jest na swoim miejscu, że tytuł miał być prostą, opartą na porządnych wzorcach i pozbawioną głębszego sensu siekaniną - wówczas możemy spojrzeć na dzieło z innej strony.

Pierwszą sprawą jest oprawa wizualna produkcji. Przyznaję, stoi na bardzo wysokim poziomie. Klasyczny rzut "z lotu ptaka" został wzbogacony o możliwość przybliżania kamery (niestety, nie można nią obracać). Jeśli połączymy to z bajeczną grafiką otoczenia, z mnogością szczegółów i masą efektów specjalnych jakie zaoferowali autorzy, wyjdzie naprawdę wybuchowa mieszanka.

Titan Quest - recenzja

Mały bug... Jakich pełno...

Krajobraz Grecji, Egiptu, Persji i Chin został odtworzony w iście baśniowym (czy raczej mitycznym) stylu. Zboże faluje na wietrze i ugina się pod ciężarem ciała, pierwsze promienie wschodzącego słońca odbijają się delikatną łuną a mieszkańcy niezwykle swobodnie wykonują codzienne zajęcia.

Równie przyzwoicie wygląda wizualizacja walki. Strzały wbijają się w pień drzewa za którym stoi wróg, zabite potwory, wydawszy swe ostatnie tchnienie, spadają z przewieszonego nad rwącą rzeką mostu, a trafieni krytycznie przeciwnicy widowiskowo odlatują na kilkanaście metrów wzwyż czy w dal. Aż chce się jeszcze!

Efekty dźwiękowe prezentują się nieco gorzej. Owszem, słychać metaliczny dźwięk stali uderzającej o stal czy odgłosy przyrody, ale - bez rewelacji. Sprawę muzyki najlepiej byłoby pominąć - jest monotonna i powoduje, że użytkownik dość szybko włącza znany wszystkim program z ulubioną listą przebojów...

Diabeł tkwi we wszystkim

Cała rozgrywka w Titan Quest trochę zbyt przypomina Diablo. Zabawa polega na zabijaniu hord wrogów, zbieraniu ton różnokolorowego sprzętu (tym bardziej kolorowy im bardziej unikatowy jest dany przedmiot), wypijaniu hektolitrów miksturek regenerujących (nieraz sytuacja wymaga wypicia 10-20 pod rząd) i odhaczaniu kolejnych zadań.

Titan Quest - recenzja

Koledzy się opalają, przymusowo.

Ktoś mógłby powiedzieć, że na tym właśnie polega cały urok cRPG. Tak, możliwe, ale dlaczego po raz kolejny został on zawarty w "tylko" odgrzewanej formie? Czy jedyną innowacją na jaką stać producentów po tylu latach od premiery hitu Blizzarda jest odtworzenie go w nowej szacie graficznej i innych niż w pierwowzorze realiach?

Titan Quest swoim istnieniem odpowiada, że "tak". Mimo to, gra potrafi przykuć do monitora na wiele godzin. Kolejne zastępy stworów z piekła rodem zabija się tak "po prostu" - chociażby dla relaksu. Przy okazji można podziwiać wspaniałe widoki i kontemplować nad rzadko poruszanym w grach zagadnieniem czasów starożytnych...

Ocena: 5+

Tytuł gry: Titan Quest

Gatunek: cRPG/MMO

Wymagania: CPU 1.8 GHz, 512 MB RAM, karta graficzna 64 MB

Plusy:

+ świat Grecji

+ świetna grafika

+ porządna siekanina

Minusy:

- monotonia

- liczne niedociągnięcia

- przerost formy nad treścią

Producent: Iron Lore

Polski wydawca: CD Projekt

Cena: 99.99 zł

Wersja: PL

Strona www