Tłumacze i tłumoki


Doskonale zobrazuje to przygotowywanie tłumaczenia tekstu "Modlitwy Pańskiej" dla Eskimosów. Okazało się bowiem, że w ich języku zwrot "i chleba naszego powszedniego" brzmi tak samo egzotycznie jak dla nas "łososia naszego powszedniego". Papież Pius XII w specjalnej bulli zezwolił, by zwrot ten zastąpiono wyrażeniem "ryby naszej powszedniej".

Zawartość tekstu w tekście

Co na to aktorzy?

z Michaelem Douglasem rozmawia Patrycja Piećko ("Cinema" 11/98)

- Jaki jest Pana stosunek do dubbingu?

- Przyzwyczaiłem się do niego. Pamiętam związane z tym pewne zabawne wydarzenie. Pojechałem do Niemiec odebrać nagrodę za serial Ulice San Francisco. Dubbingował mnie mężczyzna o głębokim, niskim i bardzo podniecającym głosie, przy którym mój własny brzmiał jak pisk małego chłopca. Zawsze, kiedy tylko mogę, staram się spotkać z aktorami, którzy będą mnie dubbingować, zabrać ich na lunch, porozmawiać. Dubbing jest mi, szczerze mówiąc, obcy, ponieważ angielski jest językiem międzynarodowym. Nie chodzi o to, że Hollywood amerykanizuje resztę świata. Ludzie są po prostu przyzwyczajeni, że anglojęzyczne gwiazdy mówią po angielsku i podkładanie głosu w innym języku wygląda nienaturalnie.

(...) My, aktorzy, nie lubimy zanadto, kiedy się nas dubbinguje, ale jesteśmy na tyle chciwi, że godzimy się na to. No i dzięki temu nasze filmy mogą być oglądane na całym świecie.

Zazwyczaj dystrybutor zleca przygotowanie listy dialogowej firmie zewnętrznej. Wraz z filmem dostarcza czasem oryginalną listę dialogową z przypisami i uwagami, w których producenci zaznaczyli wszelkie ważniejsze kwestie i rzeczy trudniejsze do przetłumaczenia - kalambury, odniesienia do innych filmów czy dzieł literackich, aluzje związane z wydarzeniami historycznymi czy też znanymi tylko w określonym kręgu kulturowym.

Czasem tłumaczenie jest dwuetapowe - najpierw tłumaczy się dokładnie wszystkie kwestie wypowiadane przez bohaterów filmu, a potem następuje redakcja - bardziej literackie opracowanie tekstu. Wynika to z ograniczeń technicznych - tekst po prostu musi zmieścić się na ekranie kinowym lub telewizyjnym - nie można przekroczyć maksymalnej ilości liter w linijce (średnio od 32 do 34 w zależności od nośnika, rodzaju czcionki oraz metody wykonywania napisów). Polskie napisy muszą być z konieczności mocno okrojone w stosunku do kwestii w oryginale. Trzeba również pamiętać o zdolności percepcyjnej widza oraz o możliwościach lektora w przypadku filmów czytanych.

Przy filmach produkowanych przez Disneya czy DreamWorks przygotowuje się specjalne castingi, mające wyłonić najbardziej pasujący czy podobny do oryginalnego "głos" do dubbingu. Polską wersję językową przygotowują studia dźwiękowe pod okiem coucha, osoby oddelegowanej przez producenta filmu, by zadbała o poziom interpretacyjny i zgodność z wersją oryginalną.

Napisy, dubbing czy szeptanka?

Szwedzkie czy holenderskie telewizje wybierają napisy na ekranie. Niemcy i Włosi lubią dubbing, natomiast szeptanka, czyli filmy czytane przez lektora, to zjawisko obowiązujące w Europie Środkowowschodniej. W szeptance dominują mężczyźni - najważniejsze jest doświadczenie i głos, który skłonni są zaakceptować widzowie. Przy opracowywaniu tekstu do szeptanki nie tłumaczy się wszystkiego - jedynie to, co jest potrzebne do zrozumienia akcji.

W Polsce dubbing zarezerwowany jest dla filmów przeznaczonych dla dzieci. Canal+ przygotowuje też czasem dubbingowane wersje filmów czy seriali skierowanych do starszych widzów.

Czy to, że Polacy nie lubią dubbingu, związane jest jedynie z naszym przyzwyczajeniem? Niektórzy przyznają, że nie wyobrażają sobie np. Woody'ego Allena mówiącego po polsku.

Nie zawsze napisy z tłumaczeniami tak jakbyśmy chcieli, a na dodatek mogli je przeczytać...

Nie zawsze napisy z tłumaczeniami tak jakbyśmy chcieli, a na dodatek mogli je przeczytać...

Przygotowanie dubbingu jest także po prostu kosztowne i pracochłonne. To zdecydowanie wyższa szkoła jazdy - tekst musi być napisany "pod oczy, pod wargi i pod gest" - zazwyczaj rysunkowej postaci, tak aby polski aktor mógł podłożyć głos tak samo dobrze, a nawet lepiej niż w oryginalnej wersji. Poza tym długość zdania musi odpowiadać ruchom ust postaci. - Nie ma sensu walczyć o każdą "wargówkę" - mówi Bartek Wierzbięta - bo można wpaść w pułapkę synchronu. Ostateczna wersja tekstu powstaje podczas nagrania, bo wtedy widać, czy wszystko gra.