To już chyba przesądzone: podatek od piractwa obejmie smartfony i tablety

Opłata reprograficzna obejmie kolejne urządzenia, takie jak smartfony i tablety. Każdy z nas kupując takie urządzenie będzie się musiał liczyć z przekazaniem pewnej kwoty dla organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

Tzw. opłata reprograficzna regulowana jest przez art. 20 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Najprościej ją opisując, ma ona zrekompensować artystom to, że możemy legalnie kopiować ich dzieła na własny użytek osobisty. We wspomnianym dokumencie czytamy:

"Producenci i importerzy:

1) magnetofonów, magnetowidów i innych podobnych urządzeń

2) kserokopiarek, skanerów i innych podobnych urządzeń reprograficznych umożliwiających pozyskiwanie kopii całości lub części egzemplarza opublikowanego utworu

3) czystych nośników służących do utrwalania, w zakresie własnego użytku osobistego, utworów lub przedmiotów praw pokrewnych, przy użyciu urządzeń wymienionych w pkt 1 i 2

– są obowiązani do uiszczania, określonym zgodnie z ust. 5, organizacjom zbiorowego zarządzania, działającym na rzecz twórców, artystów wykonawców, producentów fonogramów i wideogramów oraz wydawców, opłat w wysokości nieprzekraczającej 3% kwoty należnej z tytułu sprzedaży tych urządzeń i nośników."

Organizacje walczą o kasę

Jak widzicie, ustawa jest stara i nie obejmuje przenośnego sprzętu jakim się obecnie każdy z nas posługuje. Organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, m.in. ZAiKS, domagają się, aby wprowadzono stosowne zapisy, które pozwoliłyby pobierać wspomnianą opłatę również w przypadku smartfonów i tabletów.

Czy im się uda?

Dzisiaj ten temat był przedmiotem rozmów dwóch komisji sejmowych: Komisji Kultury i Środków Przekazu (KSP) oraz Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii (INT). Ze słów wiceministra kultury, Andrzeja Wyrobiec wynika, że mamy już uzgodnienia, które obejmują opłatą reprograficzną smartfony i tablety. Wydaje się więc, że sprawa jest już przesądzona.

Spotkanie komisji możecie obejrzeć tutaj.

To chyba gruba przesada...

O ile można zrozumieć, czym kierowano się typując w 1994 roku wspomniane w ustawie urządzenia (faktycznie były i są one wykorzystywane do kopiowania), o tyle w przypadku smartfonów i tabletów tak nie jest. Założenie bowiem, że sprzęt ten służy do kopiowania danych podobnie jak nagrywarki, czy skanery jest mocnym nadużyciem. Wykorzystywany one jest bowiem przede wszystkim do innych celów.