Torvalds: GPL3 ciągle jest do bani

Linus Torvalds, twórca Linuksa, najwyraźniej nie dba o to, czy środowisko open source będzie go lubić. Jego zdaniem GPL3 jest dobra dla ekstremistów i deweloperów, którzy ze swej pracy czynią obiekt kultu, a spycha na bok najważniejszy aspekt idei otwartych źródeł - możliwość dzielenia się kodem.

Najpoważniejsze zmiany w obu draftach licencji dotyczą współpracy open source z DRM: w pierwszym szkicu GPL3 pojawił się zakaz mieszania obu tych technologii. W drugim stanowisko złagodzono. OSS (open source software) może zostać połączone z DRM, o ile deweloperzy będą mieli niezakłócony dostęp do źródeł aplikacji.

Tymczasem już w styczniu tego roku Torvalds postawił sprawę jasno - Linux (kernel) nie odejdzie od GPL2 (patrz artykuł: "Torvalds: Linux nie będzie na GPL3!"). Przy drugim drafcie zdania nie zmienił. Twierdzi, że obie edycje nie różnią się niczym szczególnym prócz stylistycznych poprawek.

To niezbyt dobra wiadomość dla Free Software Foundation, która za wszelką cenę chce przekonać świat do przejścia na dużo nowocześniejszą, lepiej przystosowaną do realiów XXI wieku trzecią wersję licencji (patrz artykuł: "GPL3 - jedna licencja dla wszystkich").