"Tracking Protection jest jak Adblock Plus"

IDG: W jaki sposób wtyczka rozróżni, które próby śledzenia powinny być zatrzymane?

Hachamovitch: Wtyczka będzie opierać się na listach definiujących, które elementy stron powinny być zablokowane.

IDG: Więc jest to coś jak Adblock Plus?

Hachamovitch: Dokładnie. Prawdę mówiąc, rozmawialiśmy już z niektórymi dostawcami list dla Adblock Plus. Niektórzy przygotowują podobne listy dla Tracking Protection.

IDG: Ile technologicznej wiedzy potrzeba, by stworzyć taką listę? Czy każdy może stworzyć indeks elementów blokowanych i podzielić się nim z przyjaciółmi?

Hachamovitch: Oczywiście, wszystkich do tego zachęcamy. Tracking Protection zostało zaprojektowane jako otwarta platforma. Im więcej osób tworzy swoje listy, tym lepszą usługę otrzymują. Przebiega to w bardzo prosty sposób. Powiedzmy, że przeglądasz Sieć pewnego deszczowego popołudnia i chcesz sprawdzić, jaka zawartość strony internetowej właśnie się wczytuje. Internet Explorer 9 posiada funkcję, która pokazuje takie informacje. Jeśli zobaczysz coś, czego nie potrafisz wyjaśnić, możesz dodać taki element do swojej listy. Później, możesz podzielić się nią online, np. przesyłając plik z listą do swoich znajomych. Każdy z nich może teraz kliknąć link od Ciebie i dołączyć Twoją listę do swojego IE 9.

IDG: Czy to znaczy, że Tracking Protetion nie ogranicza się do śledzenia? Czy można na przykład zablokować w ten sposób reklamy?

Hachamovitch: Tracking Protection może blokować różne rzeczy. Wszystko zależy od tego, jaką listę utworzysz.

IDG: To zdaje się proste. Jak myślisz, w jaki sposób zareagują na to twórcy stron internetowych i firmy reklamowe?

Hachamovitch: Już wywołało to spore ożywienie. Ale powiem Wam coś. Jeśli lista blokuje określone rzeczy, które strona próbuje załadować i wiele osób instaluje taką listę, twórcy strony mogą zareagować następująco: "Wow, ludzie blokują te rzeczy, a my ich potrzebujemy. Hmm... Może jeśli spróbujemy wyjaśnić użytkownikom, jaki jest cel danej funkcji i dlaczego jej potzrzebujemy, to będziemy w stanie ich przekonać, a wtedy usuną stronę z listy blokującej". Tracking Protection naprawdę wyrównuje warunki gry między internautami i twórcami stron. Może to wywołać dialog, do którego w innym wypadku nigdy by nie doszło.

IDG: Czy macie zamiar uruchomić to rozwiązanie także w innych przeglądarkach, powiedzmy w Google Chrome lub Mozilla Firefox?

Hachamovitch: Chcielibyśmy, żeby ta funkcja stała się częścią innych przeglądarek, ponieważ byłoby to wspaniałe dla konsumentów, ale oczywiście nie możemy mówić za innych. Będziemy jednak udostępniać swoją usługę pod odpowiednią licencją.

IDG: Było kilka innych propozycji dotyczących prywatności w Sieci. Co o nich myślisz?

Hachamovitch: Masz na myśli takie, jak nagłówek "Do Not Track" (funkcja Nie śledź z przeglądarki Firefox - dop. ws)?

IDG: Tak, dokładnie.

Hachamovitch: To rozwiązanie jest w zasadzie wtyczką do przeglądarki, która daje użytkownikowi duży przycisk "Nie śledź" w górnej części programu. Jeśli użytkownik go kliknie, przeglądarka powie stronie internetowej: Hej, nie śledź mnie!, ale wyłącznie od strony zależy, czy będzie honorować taką prośbę.

Trwa również dyskusja nad tym, jak długo strona może przechowywać informacje o swoich użytkownikach. Nasze Tracking Protection jest bardzo eleganckim rozwiązaniem tego problemu. Jeśli istnieje lista powstrzymująca strony przed pobieraniem danych o użytkowniku, to mogą one przechowywać je dokładnie przez zero jednostek czasu. Nasza technologia może być używana przez wszystkich - zwykłego użytkownika, obrońcę prywatności, a nawet przez firmy i administrację państwową. Wystarczy stworzyć listę i udostępnić ją innym użytkownikom IE9.