Transformacja narodowych championów

Wielkie firmy z państw Unii Europejskiej są w coraz mniejszym stopniu "narodowymi championami" w starym stylu, a coraz bardziej - firmami europejskimi i globalnymi, co podnosi pytanie o skuteczny model polityki wspierania biznesu przez państwo.

Badanie przeprowadzone przez brukselski think-tank Breugel na setce największych giełdowych spółek dowodzi, że ich domem jest w coraz większym stopniu Europa - jako całość - a nie konkretne państwo. Udział europejskiej sprzedaży tych firm wynosi w całkowitej kwocie ich przychodów około 65%, tyle samo ile w przypadku analogicznej setki firm amerykańskich. Znaczenie krajowej (albo regionalnej w przypadku firm z mniejszych państw) sprzedaży coraz bardziej spada: o ile w 1997 roku przynosiła ona 50,2% przychodów, to w 2005 roku już tylko 36,9%. Podobnie zaczyna kształtować się struktura zatrudnienia owych przedsiębiorstw. W awangardzie europeizacji i globalizacji znajdują się firmy niemieckie. Z kolei włoskie i hiszpańskie pozostają w znaczącym stopniu przywiązane do rodzimych rynków. Firmy francuskie bardziej skłonne są europeizować niż globalizować, a w przypadku firm brytyjskich oba trendy są równie silne.

Raport "Pożegnanie narodowych czempionów" przygotowany przez Breugel stwierdza, że europeizacja i globalizacja stawia pod znakiem zapytania skuteczność polityki wspierania wielkich narodowych firm na poziomie grupy, a nie konkretnych zakładów i fabryk. Obniża też opory przed przenoszeniem siedzib tych firm w przestrzeni europejskiej. Przyczynia się do dalszej konkurencji regulatorów i państw w zakresie opodatkowania czy ładu korporacyjnego. Badanie uwzględnia dwa wskaźniki internacjonalizacji firm: pod względem struktury klientów i pracy (nie uwzględniając trzeciego wskaźnika, kapitału). Porównano rozkład geograficzny źródeł przychodów i miejsca pracy pracowników wspomnianej setki firm i porównano z pierwszą setką giełdowych firm amerykańskich. Pierwsza setka firm europejskich (według kapitalizacji rynkowej) odpowiada za jedną trzecią PKB Europy, zatrudnia około 5% biznesowej siły roboczej, średnie przychody roczne to 39 mld euro (mediana to 29 mld euro). Firmy amerykańskie są mniejsze pod względem wielkości przychodów (32 mld euro rocznie, mediana 20 mld euro), ale są wyżej wyceniane przez rynek (średnia kapitalizacja to 60 mld euro przy 45 mld euro w próbie firm europejskich). Analizy przeprowadzano grupując firmy w sektory działalności jak też w obrębie regionów o porównywalnej wartości PKB.

Tam dom, gdzie zarobek

Najmniejszy udział przychodów z własnego kraju mają firmy ze Szwajcarii (poniżej 20%), niemieckie, z krajów Beneluksu, Wielkiej Brytanii i Irlandii, oraz francuskie (ok. 35%). Największy - firmy z Hiszpanii i Portugalii (55%) oraz z Włoch (65%). Tendencja do robienia interesów z "resztą świata" jest silniejsza w Wielkiej Brytanii i Irlandii, oraz w Hiszpanii i Portugalii, w pozostałych krajach i regionach tendencja do uzyskiwania przychodów z biznesu z resztą świata równoważy się z tendencją do pozyskiwania ich z terenu Europy, natomiast najbardziej europocentrycznie nastawione są w ramach operacji pozakrajowych wielkie firmy włoskie. Zauważalny jest brak korelacji pomiędzy wielkością i nasyceniem rynku rodzimego a nasileniem tendencji globalnych i europejskich w działalności.

W podziale sektorowym, najbardziej zglobalizowane i zeuropeizowane pod względem źródła uzyskiwania dochodów są w UE firmy farmaceutyczne (ok. 93% przychodów), produktów i usług konsumpcyjnych (ok. 90%), oraz technologiczne i dóbr przemysłowych (20%). Z kolei podlegające wielu regulacjom sektory bankowości i telekomunikacyjny skupiają się nadal na rynkach rodzimych (odpowiednio 55% i 65% przychodów). Porównywalne wyniki dała analiza firm amerykańskich, poza sektorem ubezpieczeń i usług komunalnych, które są zdecydowanie bardziej skoncentrowane na rynku amerykańskim.

Tam dom, gdzie pracownicy

Porównanie rozkładu źródeł przychodów i miejsca zatrudnienia pracowników firmy wykazuje ogólną zbieżność. Wyraźniejsze, choć nie zdecydowane odstępstwa od zgodności poziomów tych dwóch wskaźników zaobserwowano wśród firm niemieckich (proporcjonalnie wyraźnie większy do udziału sprzedaży "krajowej" udział liczby zatrudnionych w Niemczech), oraz firm z Półwyspu Iberyjskiego (udział sprzedaży na rynku rodzimym wyraźnie większy niż odsetek zatrudnionych na miejscu). Model podobny do niemieckiego występuje jeszcze w Skandynawii i Szwajcarii (tu wpływ ma już relatywnie niewielki obszar rynku rodzimego). W przypadku poszczególnych firm różnice te mogą być zdecydowanie bardziej jednak lepiej widoczne. Np. Nokia zatrudnia połowę pracowników w Skandynawii, ale sprzedaje tu tylko 5% produktów, Roche zatrudnia w Szwajcarii 12% pracowników ale sprzedaje w kraju tylko 1% produktów.

Europeizacja szybsza niż globalizacja

Ogółem, w ciągu ostatnich 8 lat udział przychodów z rodzimych rynków spadł w przypadku wielkich firm europejskich z 50,2% do 36,9%. Warto zauważyć, że tempo globalizacji nie jest szaleńcze, zarówno w Europie jak i w Stanach: udział przychodów z operacji z "resztą świata" wzrósł odpowiednio z 28,4% i 29,3% w roku 1997 do 35% i 34,8% w 2005.

Spadek udziału przychodów z rynków rodzimych był na przestrzeni ostatnich 8 lat najwyższy w Wielkiej Brytanii i Irlandii, we Włoszech, Niemczech i Francji - wynosił odpowiednio 25, 21, 16,5 i 11,5 punktu procentowego. W przypadku firm z Francji i Włoch odbyło się to głównie na rzecz europeizacji, podczas gdy w Niemczech oraz Wielkiej Brytanii i Irlandii. Breugel przewiduje, że przy zachowaniu obecnych tendencji, do 2009 roku połowa operacji największych europejskich firm będzie odbywała się poza krajem ojczystym korporacji. Coraz silniej wykształca się model identyfikacji europejskiego przedsiębiorstwa, analogiczny do przedsiębiorstwa amerykańskiego.

Wspieraj lokalnie, a nie globalnie

Europeizacja to wyzwanie nie tylko dla menedżerów ale i polityków. Głęboko zakorzenione jest poczucie zbieżności interesów narodowych i interesów "narodowych" firm. Tymczasem europeizacja i globalizacja "narodowych czempionów" utrudnia usprawiedliwienie dla takiej polityki. Każda forma wsparcia i ochrony poprawiająca sytuację konkurencyjną firmy jako całości (a nie konkretnego zakładu czy fabryki), przede wszystkim przynosi korzyść klientom firmy, którzy dostają produkt za mniejszą cenę, jej pracowników (wyższe płace), i/lub udziałowców (wyższe zyski). Rządy powinny zatem skoncentrować swoje wysiłki raczej na podnoszeniu konkurencyjności na lokalnym poziomie albo poziomie pracowników, bez sentymentów dla "korporacyjnej narodowości". Modele wsparcia na poziomie grupy albo wsparcia dla wydatków na badania i rozwój dokonywanych przez wielkie firmy tracą na znaczeniu w miarę jak firmy się umiędzynarodawiają - pieniądze podatników trafiają zatem do zagranicznych udziałowców.