Transport przyszłości - fantazja czy rzeczywistość?

Kolejny dzień, godzina 7:30, śpieszysz się do pracy na ważne spotkanie. Mimo że odległość to niecałe 8 km, wyjeżdżasz 40 minut wcześniej, a i tak utknąłeś w korku. Znów przez chwilę miałeś ochotę zostawić samochód z włączonym silnikiem, wysiąść i iść gdzieś, byle tylko nie czuć tej bezsilności. Czy jest sposób, aby to zmienić?


Kolejny dzień, godzina 7:30, śpieszysz się do pracy na ważne spotkanie. Mimo że odległość to niecałe 8 km, wyjeżdżasz 40 minut wcześniej, a i tak utknąłeś w korku. Znów przez chwilę miałeś ochotę zostawić samochód z włączonym silnikiem, wysiąść i iść gdzieś, byle tylko nie czuć tej bezsilności. Czy jest sposób, aby to zmienić?

Wizualizacja z Zakopanego, jednego z miast, które wyraziło chęć instalacji systemu. Wizualizacja: Miłosz Pindur, Michał Zawierucha (praca zespołowa), ASP Kraków, prowadzący: prof. Adam Gedliczka

Wizualizacja z Zakopanego, jednego z miast, które wyraziło chęć instalacji systemu. Wizualizacja: Miłosz Pindur, Michał Zawierucha (praca zespołowa), ASP Kraków, prowadzący: prof. Adam Gedliczka

Pomysłów jest dużo, ale który z nich jest do zrealizowania w rozsądnym czasie? Z pewnością wiele z koncepcji nie mogłoby być urzeczywistnionych bez wspomagania komputerowego. Zobaczmy, jak technologia może pomóc w projektowaniu systemu komunikacji.

Jednym z najnowszych i najbardziej oryginalnych pomysłów mających rozwiązać problem zakorkowanych ulic jest system MISTER polskiego wynalazcy, Olgierda Mikoszy. Podczas kilku spotkań dowiedzieliśmy się o zasadzie działania systemu. Rozmawialiśmy o zastosowaniu komputerów w projektowaniu oraz o problemach stojących przed zespołem, pracującym pod kierunkiem pomysłodawcy. Główną zaletą projektu jest prostota budowy, co pozwoli na wdrożenie pierwszej fazy systemu w rozsądnym czasie.

Powrót do przyszłości

Pierwsza stacja. Lotnisko. Wsiadamy do małego wagonika z włókna szklanego i pianki, którego niepozorny wygląd nie zdradza jego technicznego zawansowania. Miejsca wystarczy dla czterech do pięciu osób, w zależności od ich wagi i bagażu. Wagonik nie kołysze się, bo nie jest zawieszony na linie, a wszystkie ruchy niweluje system stabilizacji gondoli. Jest zaczepiony w mało widocznej szynie o ażurowej konstrukcji i wspartej na słupach trochę większych od latarni.

Chcemy dotrzeć do centrum - na pulpicie wybieramy adres docelowy. Można też wypowiedzieć go na głos. System rozpoznawania głosu (w kilku językach) przekaże go do systemu sterowania, a ten skieruje wagonik do właściwej stacji. "Wspaniałe udogodnienie dla inwalidów - myślimy. - Wysiądą na właściwym przystanku". Osoby starsze będą miały zawsze miejsce siedzące. Do naszego wagonika nikt nie biegnie, aby zdążyć na kurs, bo obok czekają inne.

System informatyczny dba o to, aby na każdym przystanku zawsze były oczekujące pojazdy, nawet w godzinach szczytu. Wagoników jest dużo w całej sieci. System dosyła z wyprzedzeniem gondole na przystanki, z których przewiduje się kursy. Te nadmiarowe są parkowane w rozrzuconych po mieście "garażach silosowych".

Gondole mogą być dopasowane pod względem kształtu i kolorystyki do miasta. Wizualizacja: Artur Kriaga, ASP Kraków, pod kier. prof. Marii Dziedzic i prof. Adama Gedliczki

Gondole mogą być dopasowane pod względem kształtu i kolorystyki do miasta. Wizualizacja: Artur Kriaga, ASP Kraków, pod kier. prof. Marii Dziedzic i prof. Adama Gedliczki

Siedzimy sami, ale nie płacimy dodatkowo za puste miejsca. Po chwili drzwi zamykają się bezgłośnie. Miękkie szarpnięcie i krajobraz miasta zaczyna się przesuwać za oknem. Bezszelestnie. Po kilkunastu sekundach pędzimy już nad ulicami z prędkością 50 km/h. Szybciej niż stojące w korku samochody, które z lotu ptaka wyglądają niegroźnie. Co 300-400 metrów mijamy przystanki bocznicowe, gdzie zatrzymują się lub skąd ruszają inne gondole. Niektóre stoją gotowe do drogi, czekając na pasażerów.

Oprócz przejazdów, którym system przydziela wagoniki, nie ma pustych przebiegów. My zatrzymamy się dopiero u celu. W końcu jedziemy powietrzną kolejką. Samoobsługową. W hotelu w centrum jesteśmy po dziesięciu minutach. Kurs był troszkę droższy niż autobus, lecz znacznie tańszy niż taksówka, a przecież jechaliśmy komfortowo i bezpiecznie. Nie stresowało nas prowadzenie samochodu, dojechaliśmy szybciej, w czasie podróży mogliśmy wykonać telefon lub przeczytać gazetę, a nawet obejrzeć wiadomości, bo każda gondola ma system audio-wideo. Wagonik jest pod stałym nadzorem kamer i czujników, które w wypadku aktów wandalizmu zwrócą uwagę osób w centrum obsługi. Skierują pojazd na przystanek policji.

Tak, to wizja przyszłości. Jednak wcale nie bardzo oddalona od rzeczywistości. Niewykluczone, że tak właśnie będą się przemieszczać kibice podczas Euro 2012 roku, jeżeli tylko kompetentne osoby podejmą stosowne decyzje. Kilka miast w Polsce wyraziło pisemnie zgodę na instalację systemu na ich terenie, a kolejne dołączą w najbliższym czasie. Możemy więc być świadkami rewolucji transportowej.

Olgierd Mikosza

Pomysłodawca opatentowanego systemu transportu MISTER, prezes Mister Corporation Sp. z o.o. Pracował na czterech kontynentach, świadcząc usługi jako specjalista IT dla takich firm, jak VISA, Lucent, ICL, Siemens. Zajmował się także wdrażaniem systemów zintegrowanych.

MISTER został wymyślony kilka lat temu, gdy Mikosza stał w wielogodzinnych korkach w Kalifornii. Zgłosił swój patent i chociaż okazało się, że taka koncepcja powstała już ponad 30 lat wcześniej, jego pomysł w kilku aspektach okazał się jednak bardzo nowatorski. Dotyczy to głównie systemu bezkontaktowej zwrotnicy statycznej, która pozwala na łatwe instalowanie dodatkowych rozjazdów i przystanków bez ingerencji w infrastrukturę szynową systemu. Jej działanie, jak i wiele innych spraw, zostało opisane w witrynie projektuhttp://www.mister.com, gdzie odsyłamy czytelników chcących pogłębić wiedzę.

Rzeczywistość

Inna forma, ta sama funkcja i to samo rozwiązanie techniczne. Wizualizacja: Michał Kracik, ASP Kraków, pod kier. prof. Marii Dziedzic i prof. Adama Gedliczki

Inna forma, ta sama funkcja i to samo rozwiązanie techniczne. Wizualizacja: Michał Kracik, ASP Kraków, pod kier. prof. Marii Dziedzic i prof. Adama Gedliczki

Ulice miast są coraz bardziej zakorkowane. Można zbudować pod nimi metro, ale to długi i kosztowny proces, ze względu na ogrom prac i konieczność wykonania specjalistycznych pomiarów. Samych ulic nie da się poszerzać w nieskończoność, więc co pozostaje? Przestrzeń nad nimi. Małe, lekkie gondole sunące po szynie zawieszonej kilka metrów nad ulicą. Wagoniki są lekkie, nie wymagają ciężkich szyn i słupów do ich podtrzymania. Każdy z nich zatrzymuje się tylko na bocznicach i tylko na żądanie użytkownika. Trasa główna pozostaje przelotowa. Ruch na niej trwa bez przerwy, ze stałą prędkością około 50 km/h. Po wejściu do wagonika na jednej z wielu bocznic i podaniu celu podróży, system sam ustala najlepszą trasę, włącza się do ruchu i zatrzymuje dopiero u celu. Pasażer wysiada, a wagonik czeka na kolejnego podróżnego. Taka podniebna autostrada z ruchem bezkolizyjnym i bez korków. Gondoli będzie jeździło tyle, ilu będzie klientów. Reszta będzie czekała na stacjach rozmieszczonych co 300-500 m i w garażach co 1-2 kilometry. W ciągu godziny MISTER może przemieścić do 16 tys. pasażerów na jednej trasie. Jest to całkiem dobry wynik, porównywalny do metra. W ostatecznej wersji byłaby to dość gęsta siatka tras wzdłuż głównych ulic miasta, dlatego ten środek transportu miałby znacznie większą przepustowość niż podziemny pociąg i dowiózłby podróżnego bliżej celu, szybciej i bardziej komfortowo, a także bezpieczniej.