Trendy technologiczne 2019 - gry, gaming i elektroniczna rozrywka

Gry wideo istnieją niemal tak długo, jak komputery. Na podstawie tego, jak rozwijał się przemysł elektronicznej rozrywki przez ostatnie miesiące i lata, można przewidzieć, w jakim kierunku pójdzie w najbliższym czasie.


Sektor gier wideo od czasów świetności „Ponga”, czyli przez kilka ładnych dekad, rozrósł się do niebotycznych rozmiarów. Serwis Newzoo szacuje, że w 2019 r. jego wartość sięgnie 135 mld dolarów, a w 2021 r. – 174 mld. Rocznie pojawia się mnóstwo świeżych tytułów i nie ma szans ukończyć ich wszystkich – nawet jeśli chciałoby się ograniczyć się wyłącznie do tych najgłośniejszych, z kategorii AAA. Nowe gry pojawiają się niemal codziennie i to na wszystkie liczące się platformy: komputery osobiste oraz konsole Microsoft Xbox One, Sony Playstation 4 i Nintendo Switch, a także na przenośne sprzęty z Androidem i iOS-em. Światy pecetów, konsol i gier mobilnych coraz bardziej się zresztą przenikają. Producenci sprzętu i akcesoriów też nie zostają w tyle.

Trendy technologiczne 2019. Upodobania graczy

Nadchodzi era zabawy międzyplatformowej. Jedną z największych niespodzianek 2018 roku było umożliwienie wspólnej rozgrywki pomiędzy graczami korzystającymi z Playstation 4, a tymi wybierającymi konsole Xbox One i Nintendo Switch, komputery osobiste oraz smartfony lub tablety. Sony wzbraniało się przed tym rękami i nogami, ale pod naporem społeczności, w końcu się ugięło.

Pierwszym tytułem, który pozwolił na pełny cross-play, był „Fortnite”. Ta funkcja to jednak nadal rozwiązanie w wersji beta. Czekamy teraz na ruchy kolejnych firm, ale gracze mogą teraz mieć nadzieję, że kolejne odsłony takich serii jak „Call of Duty”, „Battlefield” czy „FIFA” od premiery będą wspierać możliwość wspólnej zabawy.

Niemniej dopiero w 2019 roku dowiemy się, czy twórcy gier będą tym w ogóle zainteresowani. Niewykluczone, że w przyszłości multiplatformowy cross-play będzie standardem. Jeśli tak, to kolejne pokolenie graczy dowie się o braku możliwości grania w gry ze znajomymi, posiadaczami sprzętu innej firmy, tylko z opowieści rodziców.

Realizm w grach nie jest i nie będzie kluczowy. Gry, zwłaszcza te sieciowe, często stawiają wydajność nad oprawą graficzną. Gracze godzą się też na pewną umowność mechaniki, jeśli tylko dzięki temu mogą się lepiej bawić.

Dzięki temu podejściu gry Nintendo są na topie, chociaż konsola Switch ma mniej mocy obliczeniowej od konkurencyjnych konsoli. Najważniejsza okazała się grywalność, czego dowodem są kolejne odsłony serii „Zelda”, „Pokemon” oraz… „Fortnite”.

Po latach dążenia przez studia wydające gry wideo do możliwie fotorealistycznej grafiki gracze udowodnili, że nie jest ona niezbędna, by się dobrze bawić. Dzięki temu wspomniany „Fortnite” mógł stać się najpopularniejszą grą 2018 roku, a „Overwatch” i „World of Warcraft” nadal przyciągają rzesze fanów. I pewnie zyskają wielu naśladowców. Realistyczne gry wideo nie znikną, ale kolorowa, niemal komiksowa oprawa, ma miliony entuzjastów.

Top10 najbardziej wyczekiwanych gier 2019 r.

„Anthem” (PC, Playstation 4, Xbox One, 22 lutego)

Nowa gra z gatunku action RPG od BioWare, z widokiem trzecioosobowym. Noszący specjalny pancerz gracz przemierza pełną niebezpieczeństw planetę. Misje będzie można wykonywać w zespołach liczących do czterech graczy.

„Days Gone” (Playstation 4, 22 lutego)

Gra na wyłączność na konsolę Sony, w której walczymy z zombie. To przygodowy survival horror opowiadający złożoną historię, w którym gracz będzie stawiał czoła hordom żywych trupów… oraz innym ocalałym.

„Metro Exodus” (PC, Playstation 4, Xbox One, 22 lutego)

Kontynuacja cyklu gier na podstawie prozy Dmitrija Głuchowskiego od 4A Games to survivalowy shooter. Po raz pierwszy w historii serii akcja rozgrywać się będzie głównie na powierzchni ziemi, a nie w tytułowym metrze.

„The Division 2” (PC, Playstation 4, Xbox One, 15 marca)

Miłośnicy rozgrywki online w marcu doczekają się kolejnej odsłony action RPG od Ubisoftu. Gra przenosi akcję z Nowego Jorku do Waszyngtonu, gdzie wybuchła wojna domowa. Członkowie tytułowej organizacji będą mogli wybierać się na rajdy w ośmioosobowych zespołach.

„Rage 2” (PC, PlayStation 4, Xbox One, początek 2019)

Nowa gra iD Software będzie pierwszoosobową strzelaniną, w której będziemy przemierzać świat przypominający dystopię z filmowego Mad Maksa. Akcja gry osadzona jest 30 lat po wydarzeniach z pierwszej części.

„Star Wars Jedi: Fallen Order” (PC, Playstation 4, Xbox One, 2019)

Electronic Arts po latach od przejęcia praw do marki „Gwiezdne wojny” wyda wreszcie grę single player z prawdziwego zdarzenia, osadzoną w tym uniwersum. Odpowiedzialne jest za nią studio Respawn Entertainment.

„Control” (PC, Playstation 4, Xbox One, 2019)

Remedy Games, czyli twórcy kultowego „Alana Wake’a” i „Quantum Break”, szykują nową opowieść. Znów gracz będzie łamał prawa fizyki – tym razem za pośrednictwem specjalnego pistoletu modyfikującego rzeczywistość.

„Dying Light 2” (PC, Playstation 4, Xbox One, 2019)

W przyszłym roku pojawi się druga część słynnej gry polskiego Techlandu. Postawi ona gracza w centrum ostatniego miasta na ziemi po apokalipsie zombie 15 lat po zakończeniu pierwszej części gry.

„Wolfenstein: Young Blood” (PC, Playstation 4, Xbox One, Switch; 2019)

Bethesda odkurzyła markę „Wolfenstein”, dzięki czemu pojawi się kolejna część tej serii. W najnowszej odsłonie o podtytule „Young Blood” protagonistą nie będzie jednak B.J. Blazkowicz. Gracze wcielą się w jego córki i będą mogli bawić się w trybie kooperacji.

„Pokémon” (Switch, koniec 2019)

Pod koniec roku fani kolorowych stworków będą mieli swoje święto. Po spin-offie „Pokemon Let’s GO” przyjdzie pora na pełnoprawną kontynuację tej serii gier jRPG. Jak na razie Nintendo i GameFreak nie podają jednak żadnych szczegółów.

Trendy technologiczne 2019. Zmierzch trybu dla jednego gracza?

Gry wideo, w których dziesiątki graczy ląduje na jednym serwerze, a zwycięzca potyczki może być tylko jeden – co przypomina w swoich założeniach serię książek i filmów „Igrzyska śmierci” – nie są świeżym pomysłem. Jednak dopiero w 2018 roku zdobyły tak szaloną popularność.

Chociaż pierwszym głośnym tytułem battle royale był „PlayerUnknown’s Battlegrounds”, to po nawiązaniu strategicznego partnerstwa z Microsoftem musiał ustąpić miejsca nowemu królowi: „Fortnite’owi”. Gra studia Epic zafascynowała graczy i celebrytów, stając się fenomenem na niespotykaną skalę. Odtąd tryb battle royale zaczął pojawiać się wszędzie. Trafił nawet do „Call of Duty: Black Ops IIII”, a przecież seria „Call of Duty” słynęła z krótkich filmowych kampanii dla jednego gracza. Jednak w 2018 r. została jej pozbawiona na rzecz trybu battle royale. Tryb zostanie dodany w ramach aktualizacji do „Battlefield V”. Własną wariację battle royale przygotował również polski Techland, tworząc sieciowe „Dying Light: Bad Blood”.

„Fallout 76” to również gra multiplayer – po raz pierwszy w historii cyklu zabrakło w tym postapokaliptycznym świecie postaci NPC.

W 2018 roku na ratunek graczom, złaknionym przygody przeżywanej samodzielnie, przyszedł „Spider-Man”, a niedawno zadebiutował „Red Dead Redemption 2”, ale to wyjątki. W najbliższych latach pojawi się co prawda „Cyberpunk 2077” od CD Projekt RED, czyli polskiego studia odpowiedzialnego za gry „Wiedźmin”, a do tego wiele innych firm pracuje nad grami dla jednego gracza. Nie da się jednak ukryć, że najbardziej dochodowe w branży są obecnie tytuły online z mikropłatnościami. Tyle dobrego, że sytuacja z nimi się normuje.

Trendy technologiczne 2019. Sprzęt do grania

To, że „Fortnite” świeci triumfy, nie zmienia faktu, że jest duża grupa osób, która ceni oprawę audiowizualną ponad wszystko. Właśnie z myślą o nich w drugiej połowie 2018 r. Nvidia wprowadziła technologię raytracingu razem z nową generacją kart graficznych GeForce z serii 20xx, które korzystają z architektury Turing.

Jak na razie z raytracingu mogą korzystać tylko nieliczni. Układy, które to rozwiązanie wspierają, są bardzo drogie, a do tego tylko niewielu producentów dodało obsługę tej technologii do swoich gier. Można jednak mieć przekonanie graniczące z pewnością, że wraz ze spadkiem cen kart graficznych, będzie przybywać gier, które z nowej funkcji będą w stanie skorzystać.

Ogromna moc obliczeniowa jest potrzebna nie tylko do generowania świetnej jakości oprawy graficznej w grach wyświetlanych na monitorach i telewizorach 4K. Nadal rozwijana jest wirtualna rzeczywistość, która pozwala przenieść się do wirtualnego świata po założeniu gogli. Przyszły rok może być dla firm, które postawiły na VR, przełomowy za sprawą nowego gracza na rynku. To prawda, że protoplasta tego segmentu w czasach współczesnych, czyli Oculus, nieco wytracił impet (co związane jest zapewne z przejęciem przez Facebooka), a na HTC Vive i PlayStation VR od dawna nie pojawiła się żadna gra, która zachwyciłaby świat. Niewykluczone jednak, że w przyszłym roku swoje gogle pokaże Steam. To może zmienić status quo.

Impuls gałęzi gaming, jaką są gry w rzeczywistości wirtualnej, może dać jeden z najsilniejszych graczy na rynku mobilnym, czyli Apple. Na razie firma promuje gry i aplikacje wykorzystujące tzw. rzeczywistość rozszerzoną, które pokazują cyfrowy obraz nałożony na świat jedynie na ekranach smartfonów i tabletów. Jeśli iOS trafiłby na gogle z ekranem o wysokiej rozdzielczości, mogłoby być to zachętą dla programistów.

Miłośnicy pecetów mogą się cieszyć z możliwości, jakie daje raytracing i z tego, co mogą przynieść nowe gogle VR, ale w świecie konsoli do gier w 2019 roku nie ma co się spodziewać rewolucji. Ta nadejdzie dopiero wraz z kolejną generacją konsoli dla graczy od Sony i Microsoftu. Playstation 4 i Xbox One pojawiły się pięć lat temu i już wtedy nie zachwycały zapasem mocy obliczeniowej. Co prawda, firmy Sony i Microsoft wydały ich mocniejsze wersje w postaci Playstation 4 Pro i Xbox One X, ale nadal rozgrywka 4K przy odpowiednim poziomie detali i płynności jest dla nich wyzwaniem.

Premiera nowych generacji konsoli to co najmniej 2020 rok. Otwartym pozostaje pytanie, czy będą to po prostu bezpośredni następcy PS4 Pro i Xbox One X, czy sprzęty zbudowane w oparciu o zupełnie inną filozofię. Możliwe, że tym razem Microsoftowi uda się wreszcie przeforsować swoją wizję gier wideo przypisanych na stałe do konta, bez opcji ich późniejszej odsprzedaży, a Sony na to przystanie.

Niestety, nie ma jak na razie nawet żadnych wiarygodnych doniesień na temat ich specyfikacji ani informacji o grach, które mogłyby wyjść wyłącznie na nie. Obie firmy dzielące pomiędzy siebie konsolowy tort, który podgryza nieśmiało Nintendo, zbroją się teraz w technologie i tytuły na wyłączność przed kolejnym starciem. Sony, które pod względem gier wydanych tylko na ich sprzęt zaliczyło bardzo udany rok, dawno nie zapowiedziało nowego potencjalnego hitu. Firma wycofała się na z góry upatrzone pozycje i nie pojawi się nawet w ogóle na targach E3 2019.

Jednocześnie konsole retro przeżywają renesans. Starsi gracze od zawsze wzdychają do minionych lat. Poczucie nostalgii motywuje z kolei do zakupów. Właśnie z tego wynika tak duża popularność gier z gatunku indie. Producenci konsoli postanowili nieco ugrać na tym sentymencie. Już teraz gracze mogą kupić odświeżone edycje NES Classic Mini, SNES Classic Mini, C64 Mini i PlayStation Classic. W planach jest też Atari VCS, które ma trafić do sprzedaży w 2019 roku. I nic dziwnego – na ten sprzęt jest spory popyt.

Trendy technologiczne 2019. Płatności

Chociaż firma Sony opuści E3 2019, to i tak już wygrała walkę o serca (i portfele) graczy w ramach obecnej generacji. Nie oznacza to jednak, że Microsoft złożył broń – firma z Redmond w obliczu wyników rywala i braku po prostu zmieniła strategię. Nie skupia się na tytułach na wyłączność, bo tutaj raz za razem obrywa od Sony.

Microsoft forsuje za to ideę abonamentów à la Netflix lub Spotify, które dają dostęp do wielu gier w ramach stałej opłaty miesięcznej (GamePass, EA Access). Niewykluczone, że w 2019 roku pojawi się w sprzedaży pierwsza konsola do gier z rodziny Xbox w ogóle bez napędu. Pozwoli grać tylko w cyfrowe kopie gier, ale będzie wyraźnie tańsza.

Twórcy gier próbują monetyzować swoje produkty na różne sposoby. W ostatnich latach niemal wszyscy więksi wydawcy zaczęli sprzedawać cyfrowe dodatki do swoich gier w postaci nowych broni, misji i skórek. Jest to dla nich stałe i przyjemne źródło dochodu, co pozwala na uaktualnianie gier po premierze i cieszy akcjonariuszy, ale twórcy bywają po prostu zbyt pazerni.

Pod koniec 2018 roku gracze powiedzieli wreszcie: dość. Kontrowersje związane z premierą „Star Wars Battlefront II„ sprawiły, że kolejna gra studia DICE, czyli „Battlefield V„, wprowadza mikropłatności wyłącznie za przedmioty kosmetyczne bez wpływu na mechanikę. Na tym zarabiają z powodzeniem zresztą bezpłatny „Fortnite„ oraz płatny „Overwatch”.

Okazało się bowiem, że jeśli tylko gra jest udana, społeczność graczy z chęcią twórców wspiera sama z siebie. Oczywiście nadal wielu twórców nakłania graczy do wydawania pieniędzy na wirtualne przedmioty – nawet w tytułach singleplayer z kategorii AAA – bo widzi w tym łatwy zarobek, ale wygląda na to, że powoli od tego będą odchodzić właśnie na rzecz płatnych skórek.

Trendy technologiczne 2019. Sposób dostarczania gier

Microsoft przywiązuje graczy do swojej platformy kolejnymi abonamentami. Sony z kolei rozwija cały czas usługę PlayStation Now, która na wybranych rynkach pozwala na strumieniowe przesyłanie obrazu z gier uruchomionych na serwerze prosto na konsolę. Ta technologia ciągle jest w powijakach, ale w przyszłości może zredefiniować całą branżę.

Po upowszechnieniu się sieci światłowodowych i technologii 5G może się okazać, że kupowanie hardware’u pozwalającego na uruchamianie gry lokalnie nie będzie miało już sensu. Streaming gier z chmury może być przyszłością całej branży. Pełnoprawną konsolą będzie mogło być wtedy w teorii każde urządzenie z dostępem do sieci.

Można też spodziewać się końca ery gier w odcinkach, czego przedsmak obserwowaliśmy w 2018 r. Przygodowe gry od Telltale były powiewem świeżości i przez wiele lat bawiły rzeszę graczy. Przypominały wciągające seriale telewizyjne – kolejne rozdziały danej historii publikowane były w odcinkach. Na przestrzeni lat formuła się jednak wyczerpała – studio wykupiło mnóstwo licencji i zaczęło robić kolejne gry taśmowo, co rzutowało na ich jakość, oceny i… sprzedaż.

W wyniku problemów finansowych deweloper pod koniec września 2018 r. ogłosił bankructwo, a pracownikom nie zapewniono nawet godziwej odprawy. Wszystkie projekty będące na różnych fazach rozwoju zostały anulowane. Nadal nie wiadomo też kiedy realizacji doczekają się dwa ostatnie epizody „The Walking Dead: The Final Season”. Zobowiązała się je przygotować firma Skybound.