Trendy technologiczne 2019 - smartfony i mobile

Nawet wśród nas nie brakuje sceptyków, którzy ostatnie trendy w segmencie urządzeń mobilnych postrzegają jako symptom błądzenia we mgle. I faktycznie, na zliczenie nietrafionych pomysłów producentów nie starczyłoby nam palców. Z morza pomysłów da się jednak wysupłać kilka ciekawych pomysłów, które w 2019 roku, a może i w najbliższych latach, wyznaczą kilka trwałych kierunków. Dokąd zatem zmierza mobilna technologia?

Wydawało się, że okrągły przycisk na tylnej ściance obudowy służący do szybkiego odblokowania smartfonu odciskiem palca zostanie z nami na dłużej. Koncepcje na jego zagospodarowanie bywały różne. Pojawiał się bowiem nie tylko na tylnej ściance smartfonu, skąd chyba najlepiej jest kojarzony. Niektórzy producenci umieszczali go na bocznej krawędzi albo z przodu, tuż pod ekranem.

Od pewnego czasu obserwujemy jednak nowy trend, w myśl którego skaner odcisków palców zniknie całkowicie z powierzchni urządzenia mobilnego. Za sprawą nowej technologii udało się bowiem umieścić stosowne komponenty tuż pod szklaną taflą wyświetlacza. Wystarczy przyłożyć palec w odpowiednim rejonie ekranu, a znajdujący się pod spodem optyczny czujnik wykona resztę.

Obecnie na rynku mamy już kilka urządzeń, które mogą się pochwalić takim rozwiązaniem. Pierwsze testy wskazują na to, że jest ona skuteczna i szybka w działaniu. Nadal czekamy jednak na największych graczy rynku smartfonów, czyli Samsunga oraz Huawei. Na 2019 rok przewidziano premiery topowych smartfonów obu producentów, które spowodują, że rozwiązanie osiągnie masę krytyczną.

Nie mniej niż 100 mln smartfonów z czytnikami linii papilarnych pod ekranem może trafić w ręce konsumentów w 2019 roku. Zaraz po opracowaniu czytników optycznych poprzeczkę podniosą skanery korzystające z ultradźwięków. Nad takim układem pracuje już między innymi Qualcomm. To oznacza, że gorące premiery zapowiedziane na przełom lutego i marca (przy okazji targów Mobile World Congress w Barcelonie) mogą je uwzględniać.

Trendy mobile 2019. Uszkodzony smartfon sam się naprawi?

Samonaprawianie się urządzeń mobilnych brzmi na razie jak wizja rodem z filmów „Terminator”. Tymczasem kolejne patenty producentów, o których się dowiadujemy, wskazują na to, że wizja ta zmierza do urzeczywistnienia. Oczywiście jedną z największych bolączek do rozwiązania są zarysowania oraz pęknięcia ekranów w smartfonach i to z tym problemem przyjdzie się zmierzyć naukowcom. Pierwsze efekty badań już są i nastrajają optymistycznie.

Zastosowanie samoistnie podgrzewanych polimerów w konstrukcji ekranu oraz obudowy sprawi, że świeże zarysowanie lub pękniecie już po chwili może zniknąć. Nowe rozwiązanie może na zawsze odmienić wizerunek mobilnych urządzeń, czyniąc je jednocześnie bardziej wytrzymałymi na trudy codziennego użytkowania.

Samoleczenie powierzchownych uszkodzeń to jedno, ale naukowcy prowadzą też zaawansowane prace nad materiałami stosowanymi w konstrukcji urządzeń, których struktura ma w przyszłości pozwolić na uporanie się ze zjawiskiem zmęczenia na skutek trwałej podatności na działanie sił zewnętrznych. Zmiany wpłyną zatem na trwałość całego urządzenia i jego odporność na szereg nietypowych zachowań użytkownika.

O ile samonaprawiające się urządzenia to na razie pieśń przyszłości, to już w 2019 roku możemy zobaczyć pierwszy zwiastun zarysowań znikających z obudowy lub ekranu. Spekuluje się, że takie rozwiązanie może pojawić się we flagowym smartfonie Galaxy S10, którego premiera odbędzie się na styczniowych targach CES w Las Vegas lub na przełomie lutego i marca w Barcelonie podczas targów MWC.

Trendy mobile 2019. Wracają składane telefony, ale nie takie jak myślisz

Wizja smartfonu, a w zasadzie tabletu ze składanym ekranem, który po złożeniu staje się smartfonem rozpaliła wyobraźnię użytkowników na całym świecie. Apetyt od czasu do czasu podsycają produkcje filmowe, w których bohater trzyma rozkładaną interaktywną tabliczkę. Przykład takiego urządzenia można było zobaczyć chociażby w serialu „Westworld” wyprodukowanym przez HBO.

Jak daleko jesteśmy od tego czym ekscytujemy się na ekranie telewizora? Okazuje się, że nie tak daleko. Wszystko za sprawą technologii elastycznych ekranów OLED, które wykazują się wysoką odpornością na zginanie i pozostawanie w tym zgięciu. Gwoli wyjaśnienia, nie chodzi nam o dwa osobne ekrany. Ten model przerabialiśmy już w przeszłości i nikogo specjalnie nie pociąga gruby zawias pośrodku większego ekranu.

Najbliższa przyszłość należy do składanych i przede wszystkim jednolitych elastycznych ekranów. Pierwsze mobilne urządzenie tego typu zaprezentowała już firma Royole. Model o nazwie FlexPai robi dokładnie to czego się po nim oczekuje. Złożony na pół ekran nadal pracuje, tworząc bardziej kompaktową formę przypominającą bliżej przerośnięty phablet. Zgadliście. Na obecnym etapie konstrukcja wydaje się jeszcze dość toporna.

Rok 2019 przyniesie jednak długo spodziewane premiery składanych smartfonów od Samsunga (prototyp pokazano już na konferencji dla deweloperów), a za nim podąży depcząca mu po piętach chińska konkurencja. Kto wie, być może nawet Huawei wyprzedzi w tym względzie koreańskiego giganta. Z pewnością Samsung prowadzi prym w kwestii dopracowania technologii elastycznych ekranów OLED.

Czy składane smartfony zostaną z nami na dłużej? Pomysł może się okazać prawdziwym wyzwalaczem nowego trendu w projektowaniu mobilnych urządzeń. Z drugiej strony trudno powiedzieć, jak takie rozwiązanie sprawdzi się w codziennym użytkowaniu, nie stając się wyłącznie przejściowym krzykiem mody. Jedno wydaje się pewne: smartfony ze składanymi ekranami nie będą tanie.

Trendy mobile 2019. Notch? Nie, dziękuję

Wcięcie w ekranie smartfona iPhone Xr

Wcięcie w ekranie smartfona iPhone Xr

Ostatnie 12 miesięcy w świecie technologii mobilnej przyniosło stosunkowo niewiele przełomów, które niosą ze sobą potencjał trwałego wpisania w annałach historii. Przykładem takiego tymczasowego rozwiązania w świecie smartfonów wydaje się zapoczątkowane przez Essential Phone, a następnie rozpropagowane machnięciem czarodziejskiej różdżki Apple, charakterystyczne wcięcie na górze ekranu (ang. notch).

Chyba mało która funkcja współczesnych smartfonów tak bardzo podzieliła użytkowników na skrajne grupy – zadeklarowanych miłośników i równie upartych przeciwników. Chińscy producenci, którzy zachłysnęli się notchem, podobnie jak każdą nową funkcją iPhone’a, po pewnym czasie wydają się powoli zmieniać swoje nastawienie względem tej funkcji. Wcięcie staje się coraz mniejsze, aż ostatecznie zniknie całkowicie z powierzchni.

Jak to możliwe? Przypuszczalnie wszystkie niezbędne elementy, które muszą znaleźć się na froncie smartfonu powędrują pod ekran, podobnie jak skaner linii papilarnych. Już teraz kilku producentów eksperymentuje z rozwiązaniem, które czasowo będzie dezaktywować wybrane piksele na ekranie, aby dać swobodnie pracować umieszczonym pod spodem obiektywom, czujnikom IR oraz innego typu sensorom.

Alternatywa to przedni aparat wraz z sensorami wysuwany z obudowy. Tutaj również możemy już zobaczyć pierwsze przykłady takiego rozwiązania, aczkolwiek dostrzegam w tym pewien problem natury technicznej - na to wszystko trzeba znaleźć miejsce w środku. A tego jak wiadomo będzie coraz bardziej brakować. W grę wchodzi również obudowa dwuczęściowa, która ujawni aparat i sensory po przesunięciu względem siebie obu modułów.

Trendy mobile 2019. Aparaty dostaną specjalizację

Ile aparatów uda się zmieścić w jednym smartfonie? Kolejne topowe modele nieustannie podnoszą poprzeczkę i jak na razie końca tego wyścigu nie widać. Oczywiście, koncepcji na zagospodarowanie takiego zestawu nie brakuje. Teleobiektyw, obiektyw makro, osobny czujnik do głębi ostrości – to tylko kilka z najczęściej spotykanych przykładów. Nie brakuje też bardziej szalonych pomysłów, czego dowodem jest ostatni patent LG.

Zakłada on wykorzystanie zestawu składającego się z aż 16 aparatów na tylnej ściance smartfonu. Pomysł z kosmosu? Niekoniecznie. Rozwiązanie jest już wykorzystywane w urządzeniu marki Light. Swoją drogą, za sprawą partnerstwa z HMD Global, lada moment poprzeczkę w liczbie aparatów na tylnej ściance może podnieść Nokia. Stworzona w ten sposób matryca będzie łączyć w całość informacje z różnych obiektywów dla uzyskania lepszej jakości zdjęć i materiałów wideo.

Light L16

Light L16

Przyszłość aparatów w smartfonach nie ogranicza się wyłącznie do zdjęć i wideo. Już teraz widać pierwsze eksperymenty z rozszerzoną rzeczywistością (AR) oraz mapowaniem 3D. Przypuszczamy, że między innymi w tę stronę pójdzie rozwój tego segmentu. Telefon stanie się nie tylko odtwarzaczem AR, ale także narzędziem do tworzenia tresci w tej technologii. Szczególne starania w tym zakresie czyni Apple. Pierwszych efektów spodziewamy się już w 2019 roku.

Po cichu liczymy na to, że najbliższe pięć lat przyniesie przełom nie tylko w jakości zdjęć, jakie można zrobić urządzeniem mobilnym. Optyka smartfonów powinna nabrać większego znaczenia przy bardziej praktycznych zastosowaniach, chociażby obsługi gestami czy wspomnianego skanowania otoczenia i przedmiotów. Wyzwań w tym segmencie nie brakuje – w końcu wszystko trzeba jakoś spakować do coraz cieńszej i kompaktowej obudowy.

Trendy mobile 2019. Zabezpieczenia behawioralne

A jeśli skanowanie twarzy i odcisków palców nie wystarczy? Przecież żadna z tych metod nie jest w stanie zagwarantować w 100 procentach bezpieczeństwa naszego urządzenia. Biorąc pod uwagę rosnący poziom zaawansowania cyberprzestępczości przyszłość niesie ze sobą nowe wyzwania, którym tradycyjne mechanizmy nie będą w stanie skutecznie sprostać. Z pomocą ma przyjść sztuczna inteligencja.

Nowym narzędziem w walce z oszustami może stać się biometria behawioralna. Skupia się ona na analizie zachowania użytkownika i na tej podstawie będzie w stanie zdecydować, czy faktycznie ma do czynienia z uprawnioną osobą. Przy takiej formie zabezpieczeń trzeba wziąć pod uwagę szereg czynników. Znaczenie ma chociażby prędkość wpisywania informacji, inny sposób trzymania telefonu, nietypowe godziny logowania do systemów.

Zabezpieczenia behawioralne będą musiały nauczyć się codziennych nawyków właścicieli urządzeń. Przez monitorowanie aktywności stworzą profil, którego imitowanie może okazać się dla potencjalnego złodzieja lub cyberprzestępcy niezwykle skomplikowane. Nie wystarczy wejść w posiadanie urządzenia, a nawet zmusić jego właściciela do jego odblokowania. System natychmiast wychwyci wszelkie anomalie w zachowaniu i uruchomi procedurę awaryjną.

Na razie brzmi to wszystko jak fantastyka naukowa, ale najbliższe lata mogą przynieść spory przełom w tej dziedzinie. Warto wziąć pod uwagę fakt, że spora część użytkowników smartfonów nie zabezpiecza w dostatecznym stopniu swoich urządzeń, a jednym z głównych czynników jest tu niestety ludzkie lenistwo oraz brak odpowiedniej wiedzy. Coraz częściej nowe technologie mają nas w czymś wyręczać i tu właśnie wykaże swój potencjał sztuczna inteligencja.

Trendy mobile 2019. Nowa era komunikacji

Stajemy na progu nowej ery w komunikacji mobilnej, a jednym z jej podstawowych składników ma być technologia 5G. Wszystko podyktowane jest lawinowym wzrostem ilości danych, jakie odbieramy i wysyłamy każdego dnia. Jednak prędkość to nie wszystko. Ograniczeniem 4G jest też stosunkowo duże opóźnienie sięgające zazwyczaj kilkudziesięciu milisekund.

Wdrożenie 5G wydaje się niezbędne w kontekście internetu rzeczy (IoT), czyli świata, w którym liczba urządzeń komunikujących się między sobą za pośrednictwem internetu przekracza najśmielsze oczekiwania. Praktycznie większość domowych urządzeń do tej pory pozostających poza zasięgiem sieci będzie w stanie dostarczać informacji o swoim statusie i da się zdalnie kontrolować. Sercem nowego systemu będą oczywiście smartfony ze wsparciem dla 5G.

Przejście na nową technologię wymaga również zmian w infrastrukturze. Przez to należy się spodziewać, że przesiadka na 5G może potrwać dobrych kilka lat. W tym czasie swój potencjał może pokazać nowy standard wi-fi (802.11ax zwany potocznie Wi-Fi 6). Niektórzy eksperci przewidują, że stanie się on technologią wiodącą przez najbliższe kilkadziesiąt miesięcy. Już teraz szereg dużych firm wyraziło zainteresowanie szybszym trzyzakresowym wi-fi.

Trendy mobile 2019. Miniaturyzacja

Na sam koniec wyliczanki zostawiamy sobie przejście na nowy proces technologiczny produkcji procesorów w smartfonach. Zarówno Apple, jak i Huawei pokazały już pierwsze układy stworzone w procesie 7 nm i zarazem pierwsze urządzenia korzystające z dobrodziejstwa tej przesiadki. Mimo zaledwie dwóch lat od kiedy branża produkuje układy 10 nm, zmiana na 7 nm wiąże się z redukcją zapotrzebowania na energię.

Czas pracy smartfona na baterii ma kolosalne znaczenie, stąd najwięksi gracze na rynku pokładają tak duże nadzieje w nowym procesie technologicznym. Przyszły rok przyniesie dużą liczbę smartfonów z 7 nm procesorami. AMD, Apple, HiSilicon, Samsung oraz Qualcomm – każda z tych firm mająca w swoim portfolio procesory mobilne poświęci najbliższe miesiące na stworzenie układów, które dadzą użytkownikom komfort pozostawienia ładowarki w domu.

Trendy mobile 2019. Bezprzewodowe ładowanie i ładowanie na odległość

O ile ładowanie indukcyjne nie jest absolutną nowością, którą można się dziś zachwycać, rozwiązanie nadal nie przebiło się do powszechnej świadomości użytkowników. Być może dlatego, że jednym z niezbędnych elementów całego systemu jest ładowarka i konieczność fizycznego kontaktu z urządzeniem. A gdyby tak smartfon można było ładować bezprzewodowo bez potrzeby trzymania go na stojaku lub przystawce?

Pierwsze próby takiej technologii są już testowane i co ciekawe, bazują na mechanizmie zbliżonym działaniem do tradycyjnego połączenia wi-fi. Przypominamy, że chodzi o przesyłanie energii elektrycznej na odległość nawet kilku metrów. Izraelska firma Wi Charge wykorzystuje do transmisji strumień podczerwieni, a urządzenie wysyłające sygnał wygląda jak typowy domowy router. Na obecnym etapie urządzenie musi się znajdować w zasięgu ‘pola widzenia’ emitera podczerwieni.

Pojedynczy punkt Wi Charge jest w stanie wysłać do 3 W energii do smartfonów, laptopów, a także do 1 W do urządzeń typu internetu rzeczy. Na początku wystarczy odpowiednia przejściówka, aby dowolny obecnie produkowany telefon naładować w nowy sposób. Docelowo (o ile rozwiązanie się sprawdzi) każdy nowy model dostanie wewnętrzny moduł kompatybilny z nową technologią. O ładowaniu będziemy mogli zapomnieć, bo będzie odbywać się w tle.

Trendy mobile 2019. Akumulator – pięta achillesowa elektroniki

Chyba wszyscy jesteśmy świadomi ograniczeń wynikających z konstrukcji baterii litowo-jonowych. Niezależnie od poziomu rozwoju innych komponentów i oprogramowania zmierzających do redukcji zapotrzebowania na energię, nadal niebezpiecznie jest wychodzić na cały dzień z domu bez ładowarki. Na szczęście i w tym segmencie co nieco się dzieje się – instytucje naukowe i firmy pracują nad nowym rodzajem ogniwa, które pozwoli na dłuższy czas pracy.

Sercem nowych rozwiązań jest często zastosowanie nowych materiałów. Często w tym kontekście pojawia się grafen. Ogniwa przyszłości muszą też sprostać rosnącym wymaganiom konstruktorów, a zatem dać się dowolnie kształtować. Jeden z pomysłów zakłada drukowanie baterii do postaci miedzianej gąbki. Pojemność to nie wszystko: liczy się również wytrzymałość i czas ponownego naładowania.

Wraz ze wzrostem znaczenia urządzeń internetu rzeczy konieczne będzie opracowanie systemu zasilania, który pozostanie niezauważalny dla przeciętnego użytkownika. Za kilka lat nikt nie będzie się zastanawiać w jaki sposób jego urządzenie uzupełnia energię i czy jest bezpieczne. Ogniwa przyszłości nie będą miały prawa zrobić krzywdy swojemu właścicielowi. Przy okazji będą wykorzystywać powszechnie dostępne w przyrodzie zasoby.

Jeden z projektów, prowadzony przez japońskich naukowców, zakłada wykorzystanie sodu w miejsce litu, co spowoduje nie tylko wzrost wydajności ogniwa. Wraz ze wzrostem produkcji samochodów elektrycznych zasoby litu zaczną się powoli wyczerpywać. O wiele bezpieczniej jest postawić na sól (i wchodzący w jej skład sód), której z pewnością na Ziemi nam nie zabraknie. Wpłynie to również pozytywnie na koszt produkcji baterii nowej generacji.

Trendy mobile 2019. Pora na eSIM

Jedną z większych ewolucji w świecie smartfonów może stać się wkrótce przesiadka na kartę eSIM. W zasadzie można mówić o bezpowrotnym usunięciu karty SIM z urządzenia. Nowy trend już teraz zapoczątkowało Apple. Skoro jeden z największych graczy na rynku zdecydował się na takie posunięcie, możemy być niemal pewni, że 2019 rok będzie czasem startu technologii u pozostałych producentów.

Karta eSIM, czyli niewielki elektroniczny układ, na który wgrywamy wszelkie niezbędne informacje i pakiety od operatora nie tylko podniesie poziom bezpieczeństwa (złodziej kartę SIM z telefonu może wyjąć w każdej chwili). Pozwoli też oszczędzić sporo miejsca w środku obudowy na inne komponenty. Korzyści odczują również podróżujący, którzy jeszcze przed wyjazdem będą mogli wgrać sobie zagraniczny abonament.

Najbliżej wdrożenia eSIM w Polsce jest obecnie Orange, ale intuicja każe nam przypuszczać, że w ciągu następnych 12 miesięcy usługa stanie się powszechnie dostępna. Za tym oczywiście pójdzie odpowiedź ze strony producentów smartfonów, którzy z chęcią przesiądą się na miniaturową elektronikę. Dużo łatwiej będzie stworzyć odporną na zginania i wodę obudowę urządzenia pozbawionego gniazda dla karty SIM.