Tropico 2: Pirate Cove


Niektóre budynki wznosisz specjalnie po to, aby dawać prezenty ulubionym piratom. Przyjemnie jest patrzeć, jak zasłużony drab otwiera ozdobne pudełko z nowym kapeluszem, papugą czy drewnianą nogą - nawet jeśli później nie używa podarunku. Poza tym jest wiele edyktów umożliwiających rozdawanie darów w bardziej konkretnej, czyli brzęczącej formie. A nawet w formie... płynnej, co szczególnie raduje piratów.

Prócz grasowania na morzach i po spelunkach, morscy rozbójnicy pełnią funkcje strażników. Każde miejsce pracy wymaga nadzoru. Bez niego robota idzie wolniej, a pracownicy zaczynają przemyśliwać o ucieczce.

Obie grupy ludności mają odmienne potrzeby i upodobania. By uczynić zadość gustom piratów, oprócz rozrywek, zapewniasz im dekoracje zwiększające bojowe morale. Korsarze czują się dobrze również w otoczeniu symboli anarchii. Nie należy ich tylko wznosić w osiedlach niewolników. Tam z kolei stawiasz pomniki ładu i grozy, zapewniając więźniom niezbędny - wysoki - poziom strachu. Dzięki temu unikasz buntów, bo niewolnicy w pokorze znoszą los.

Aby niewolni nie buntowali się, stawiasz kościół. Naturalnie najpierw musisz uprowadzić duszpasterza dla tych nieszczęsnych owieczek. Niestety, z czasem napływ siły roboczej staje się zbyt duży w stosunku do zapotrzebowania. Dlatego specjalny edykt pozwala uwolnić tych więźniów, którzy tylko niepotrzebnie zjadają kukurydzę na wyspie.

A najciekawszy jest fakt, że w twoim pirackim księstewku wszyscy, łącznie z obwiesiami spod ciemnej gwiazdy, są... wegetarianami!

...Oto idziemy my - piraci.

A jeśli kula nas rozdzieli

Spotkam cię znów na dnie topieli!

Makabryczne dekoracje sieją słuszną grozę wśród braci robotniczej.

Makabryczne dekoracje sieją słuszną grozę wśród braci robotniczej.

Po morzach i oceanach pływają trzy nacje: Hiszpanie, Anglicy i Francuzi. Czasem walczysz ze wszystkimi tymi nacjami, jak leci, czasem jesteś w stanie wojny z jedną, a traktat pokojowy podpisujesz z inną. Wówczas przydają się edykty zwalniające więźniów - na przykład Francuzów lub Hiszpanów. Każdy mieszkaniec twojej wyspy należy do określonego narodu i nosi odpowiednio brzmiące nazwisko.

Do planowania wypraw służy mapa strategiczna. Początkowo odkrywasz nowe tereny i nie wiesz, co możesz na nich zastać. Z reguły obszary sąsiadujące z wyspą są mało zasobne w łupy, ale i bezpieczniejsze. Przed wypuszczeniem się na znane wody sprawdzasz, jakie statki możesz na nich złupić. Bywa że twój okręt nie wytrzymuje starcia z lepiej uzbrojonym przeciwnikiem i tonie, a kapitan trafia do niewoli. Wprawdzie można mu potem wyruszyć z odsieczą, ale lepiej po prostu wczytać grę. Na takie machlojki pozwala losowy układ niebezpieczeństw obliczany za pomocą rachunku prawdopodobieństwa dla danego obszaru. Dlatego wczytanie i wysłanie statku na tę samą wyprawę z reguły kończy się sukcesem i pełną kabzą.

Do najdalszych rejsów nadają się tylko wielkie okręty. Mniejsze jednostki nie mogą zabrać niezbędnych do długiej podróży zapasów pożywienia. Z kolei ponowne wyekwipowanie dużej jednostki zajmuje znacznie więcej czasu. Jeżeli masz dużo kasy, korzystasz z usług specjalnego sklepu, który szybko ekwipuje okręt. Niestety, specjalistyczny sprzęt drogo kosztuje.

Hej, hej, zawiśniesz Johny

Dobrze ci bracie tak!

Do masztu zaczepiony

Ach, pięknie będzie, ach!

Tropico 2: Pirate Cove
Grafika w Tropico 2 wygląda ładnie. Jest tu więcej poziomów przybliżeń i oddaleń niż w innych strategiach tego typu. Kamerę ustawiasz w jednym z czterech głównych kierunków. Wyspy wyglądają ładnie, drzewa rosną i kołyszą się na wietrze, a zwierzęta biegają swobodnie. Najefektowniej wyglądają okręty. Zbliżenie majestatycznego galeonu w pełnym blasku słońca budzi zachwyt. Pięknie wyglądają cienie na żaglach. Gdy ustawisz najwyższe tempo gry, fantastycznie falują, tak jak przy prawdziwej morskiej bryzie. Niestety, postacie piratów i niewolników są niewielkie i nawet przy największym zbliżeniu nie możesz dostrzec ich twarzy. Za to w dymkach nad głowami pojawiają się zabawne symbole potrzeb i uczuć.

Zabawie towarzyszy wesoła muzyka, która sprawia, że czujesz się jak w tawernie lub na wakacjach na Karaibach. I wszystko w grze byłoby pięknie, gdyby nie edykty... No właśnie. Niewielką, ale jednak kłopotliwą wadą Tropico 2 są rozporządzenia. Aby uwolnić jeńca, musisz klikać trzy- lub czterokrotnie, uruchamiając kolejne polecenia. Za każdym razem operacja dotyczy tylko jednej osoby. Wyobraź sobie, co się dzieje, gdy wypuszczasz na wolność kilkunastu niewolników!

A kiedy się z tym uporasz, gra radośnie oznajmia, że uprowadzono na wyspę 10 jeńców... To samo jest z okupami za bogaczy i wręczaniem specjalnych darów. Gdybyż to uprościć! Niestety, edykty masowe są z kolei trochę zbyt masowe i działają na wszystkich poddanych. Jednak pomimo tych niedociągnięć, Tropico 2 to ciekawa gra, która w sam raz nadaje się na krótkie, wakacyjne wieczory i noce.

Świetne po trzech dniach!

Dobre opanowanie rozgrywki zajęło mi rekordowo długi okres. Dopiero w trzecim dniu zabawy zdobyłam obfite łupy. Wcześniej kilkakrotnie zrezygnowałam z gry sromotnie przywalana kolejną klęską bankructwa. A wszystko z winy głównej zalety, a zarazem wady gry: dużej liczby opcji. Na szczęście, kiedy już "naumiałam się" co i jak - zabawa zaczęła mnie wciągać. A co najciekawsze, odkrywałam coraz to nowe i nowe, niezbadane aspekty gry.

Trochę mnie tylko drażni fakt, że przy silnie rozbudowanej wyspie wczytywanie gry i obracanie mapy trwało długo, ale to może tylko ze względu na to, iż mam słaby komputer. A że nie kieruję bitwą? No cóż, jak widać, nie można mieć wszystkiego...

Malwina Kalinowska