USA: "Nie jesteśmy przygotowani na cyberterroryzm"

"Stany Zjednoczone nie są gotowe na poważny atak terrorystyczny wykonany za pośrednictwem Internetu" - komunikat ten został ogłoszony przez przedstawicieli amerykańskich władz oraz firm związanych z branżą IT.

Podczas specjalnej dwudniowej imprezy, zorganizowanej przez firmę Booz Allen Hamilton, amerykańscy politycy oraz przedstawiciele niektórych firm z branży IT doszli do wniosku, że ich kraj jest bardzo poważnie zagrożony atakiem cyberterrorystów.

"Nie istnieje żaden konkretny plan, ani nawet sposób działania. Nie ma również jednego organu, który koordynowałby wszystkie prace mające na celu zwiększenie internetowego bezpieczeństwa obywateli, firm oraz państwa."

Zdaniem Dutcha Ruppersbergera, polityka z Maryland, na ochronę przed cyberterroryzmem musi zostać przeznaczonych przynajmniej kilka miliardów dolarów więcej. Na imprezie zorganizowanej przez Booz Allen Hamilton dokonano symulacji przykładowego ataku. Okazało się, że w przypadku poważnego konfliktu teoretycznie możliwe jest wykonanie zamachu na amerykańskie elektrownie czy banki.

Michael Chertoff z Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, jest zdania że tego typu zamachy w krótkim czasie staną się standardem w przypadku wybuchu prawdziwego konfliktu (podobna sytuacja miała miejsce w przypadku niedawnej wojny toczonej pomiędzy Gruzją a Rosją - pisaliśmy o tym w artykule pt."Gruzja zaatakowana przez Rosję - również w Internecie"). W czasach gdy ekonomia i stabilność wielu krajów opiera się na systemach informatycznych, atak na nie może okazać się kluczem do zwycięstwa. Prawo międzynarodowe oraz krajowe systemy zabezpieczeń muszą więc zostać szybko zmodyfikowane i ulepszone.

Nieoficjalnie wiadomo, że podobnego zdania jest prezydent-elekt, Barack Obama. W niedalekiej przyszłości można się więc spodziewać zwiększonych nakładów na ochronę amerykańskich systemów informatycznych.