Uber Eats rezygnuje z opłat za dostawy dla niezależnych restauracji podczas pandemii koronawirusa

Uber, śladem wielu innych firm, postanowił walczyć z koronawirusem.

Pandemia koronawirusa nie słabnie, jednak w obliczu tej globalnej tragedii ujawniają się również najpiękniejsze cechy naszego gatunku, jak bezinteresowna pomoc, współczucie czy wyrozumiałość.

Firma Uber postanowiła wesprzeć lokalnych i niezależnych amerykańskich restauratorów. Jak poinformowali przedstawiciele firmy, wszelkie opłaty za dostawy jedzenia z wybranych punktów zostają zniesione na czas walki z wirusem COVID-19. Swoją decyzję, władze Uber Eats argumentują tym, że teraz, bardziej niż kiedykolwiek przedtem, lokalni przedsiębiorcy potrzebują pomocy. Wobec ograniczenia ruchu i licznych zakazów gromadzenia się, mniejsze restauracje mogą nie przetrwać kryzysu wywołanego pandemią.

Ponieważ coraz więcej osób zostaje w domu, lokalne restauracje bardziej niż kiedykolwiek was potrzebują. Dlatego też rezygnujemy z opłaty za dostawę za wszystkie zamówienia z każdej niezależnej restauracji w Uber Eats. - Uber

To jednak nie wszystko, włodarze Uber Eats zapowiedzieli, że wszyscy pracownicy firmy mogą liczyć na pomocą finansową w przypadku diagnozy lub narażenia na COVID-19, która uniemożliwia im pracę. Dodatkowo, firma zapewni ponad 300 000 bezpłatnych posiłków w Uber Eats dla pracowników służby zdrowia w USA i Kanadzie.

Co tu dużo pisać, postawa godna podziwu. Warto przy tym zaznaczyć, że to nie jedyna taka inicjatywa w związku z działaniem koronawirusa. Amerykańscy operatorzy telefonii komórkowej odroczyli płatności wielu swoim klientom, natomiast serwis Instagram wszedł w współpracę z WHO, w celu zapobiegania rozprzestrzenianiu się fałszywych informacji związanych z pandemią. Ciekawy ruch społeczny utworzył się również w Chinach, zainicjowany przez miłośnika zwierząt - "Lao Mao", który pomagał osobom podanym szpitalnej kwarantannie w opiece nad ich pupilami. Przy czym warto zaznaczyć, kontaktowały się one z nim najczęściej za pomocą sieci, a sprytny wolontariusz często (za zgodą właścicieli) musiał poniekąd włamać się do ich mieszkań, aby uratować pozostawione w nich zwierzęta.

Sami również możemy zadbać o naszych "mniejszych braci" zaoptrując się np. w smart dozowniki karmy i wody.

źródło: techcrunch.com