Ubuntu 6.06 = dobry Linux!

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by w tle korzystać z Internetu, grać w karty (Freecell Solitaire) albo oglądać znajdujące się na płycie CD prezentacje. Polecamy szczególnie tę ostatnią opcję: choć dokumenty są po angielsku, już same obrazki powiedzą nam całkiem sporo o instalowanym OS-ie. Zniechęcamy natomiast do prób oglądania filmów czy słuchania muzyki - kopiowanie danych z CD obciąża komputer na tyle znacząco, że wszelkie złożone obliczeniowo zadania będą wykonywane skokowo.

Po zakończeniu wszystkich operacji system zada nam pytanie, czy chcemy zakończyć pracę i uruchomić Linuksa z dysku, czy może planujemy jeszcze się pobawić. Pamiętajmy tutaj o jednym: wszystkie zapisane na pulpicie pliki znajdują się wyłącznie w pamięci RAM i nie zostaną przekopiowane na pulpit Ubuntu!

Od tego momentu instalator będzie działał nie nękając nas dodatkowymi pytaniami

Od tego momentu instalator będzie działał nie nękając nas dodatkowymi pytaniami

Podsumowując: bardzo podoba nam się idea wykorzystania dystrybucji Live (czyli takiej, z której uruchamia się komputer) do zainstalowania systemu operacyjnego. Wreszcie użytkownik może robić coś konstruktywnego zamiast siedzieć i patrzeć na zmieniające się napisy wyrażające zachwyt nad kopiowanymi na dysk twardy pakietami. Posiadacze wolnych łączy (albo łączy z ograniczeniami) internetowych też odetchną z ulgą, całe Ubuntu mieści się na jednej płycie CD - koniec z pobieraniem DVD lub kilkunastu CD (Debian!), z których nigdy nie wiadomo, co jest potrzebne, a co tylko zajmuje miejsce na nośniku.

Po instalacji

Po instalacji, która na wszystkich komputerach przebiega zwykle podobnie, wpływamy, parafrazując poetę, na przestwór oceanu Linuksa (brązowy). Nie jesteśmy w stanie opisać wszystkiego, na co natkniecie się w Ubuntu 6.06, dlatego opowiemy Wam przede wszystkim o tym, co dla nas było ważne.