Ubuntu 6.06 = dobry Linux!

Najnowszą wersję dystrybucji Ubuntu już dawno oznaczono numerem 6.06 - każdy zainteresowany mógł więc na pierwszy rzut oka zorientować się, iż jej oficjalna premiera nastąpi w czerwcu 2006 roku. Fascynaci pracowali jednak z systemem dużo wcześniej, nawet w okresie wczesnych wersji beta. Nic dziwnego, wersje 6.0x były dużym krokiem naprzód w porównaniu do 5.10: szersza obsługa sprzętu, nowsze pakiety, możliwość uruchomienia XGL-a przy odrobinie samozaparcia i dopieszczone środowisko GNOME. A to wszystko za darmo, z płytami przysyłanymi na życzenie. Czy można chcieć więcej?

Przygodę z Ubuntu 6.06 ropoczęliśmy od rozczarowania, które znacząco ostudziło nasz zapał: mimo braku błędów w pliku ISO i na CD, system zawieszał się za każdym razem tuż po uruchomieniu środowiska graficznego. Nawet w trybie najbardziej zachowawczym z możliwych ("safe mode") komputer zupełnie przestawał odpowiadać.

Nie jesteśmy do końca pewni, czy winą za to należy obarczyć dwurdzeniowy procesor, chipset NForce 4 (znany nie od dziś z problemów sprawianych systemom open source), czy może kartę graficzną z Radeonem na pokładzie. W każdym razie jest to pewien minus: na tym sprzęcie poprawnie instalował się nie tylko Windows XP i Vista, ale również Mandriva 2006.0, SuSE 10.1 (patrz artykuł "SuSE 10.1 - było na co czekać?"), a nawet wersje beta Ubuntu 6.06 (Flight5, 6, 7)!

Linux dla ludzi

Jedno z głównych haseł reklamowych Ubuntu brzmi "Linux for human beings". I trzeba przyznać, że jest w nim sporo racji: podczas testów najbardziej liczących się dystrybucji Linuksa na komputerach przenośnych (Fedora Core 5, Aurox 11.1, Mandriva 2006.0, Ubuntu 6.06 Flight7, SuSE 10.1 - patrz PC World 7/2006), Ubuntu nas wręcz zachwyciło w kwestii obsługi dodatkowych urządzeń i wbudowanych w notebook przycisków i portów.

Na pierwszym planie instalacja, a w tle przeglądamy strony WWW. Albo odwrotnie.

Na pierwszym planie instalacja, a w tle przeglądamy strony WWW. Albo odwrotnie.

W wyświetlanych na ekranie dodatkowych menu (głośność, przełączanie między ekranami itd.) twórcy systemu starali się jak najbardziej zbliżyć do tego, z czym użytkownicy mogli zapoznać się już w Windows. Dobre wrażenie zrobiła na nas również obsługa hibernacji i uśpienia, choć tu do ideału jest jeszcze daleko.

Niestety, dystrybucje wykorzystujące GNOME mają większe problemy z zarządzaniem energią niż Linuksy używające KDE. W testach Ubuntu i Fedora Core 5 zawsze wypadały gorzej niż Aurox, SuSE i Mandriva. Ostateczna wersja Ubuntu 6.06 niewiele tu zmienia - czas pracy na baterii w był najwyżej o minutę dłuższy niż w przypadku Flight7, ale i tak dużo krótszy w porównaniu do Mandrivy.

Od początku

Niezależnie od tego, czy mamy już na dysku Windows i chcemy obok niego postawić system spod znaku pingwina, czy może wolimy całą powierzchnię HDD przeznaczyć dla Linuksa, domyślny sposób instalacji będzie najlepszym wyborem. Wystarczy bowiem pobrać ISO, wystartować komputer z płyty i kliknąć ikonkę "Install" na pulpicie.

Podział dysku na partycje - poziom trudności podobny jak w Windows Viście czy w SuSE 10.1, a zdecydowanie niższy niż w Windows XP

Podział dysku na partycje - poziom trudności podobny jak w Windows Viście czy w SuSE 10.1, a zdecydowanie niższy niż w Windows XP