Ubuntu zamiast Windows. Podsumowanie tygodnia z Linuksem

Zakończyliśmy redakcyjny tydzień z Ubuntu 11.04. Pora na wnioski.

Tydzień z Ubuntu: Dzień 6 - obsługa sprzętu w Linuksie

Przez ostatnie kilka dni próbowaliśmy dzień po dniu z punktu widzenia wieloletniego użytkownika Windows prześledzić proces poznawania systemu Ubuntu 11.04. W artykule inaugurującym cykl Ubuntu zamiast Windows postawiliśmy pytanie czy zmiana używanego przez całe lata systemu operacyjnego (Windows) na inny (Linux) może odbyć się bezproblemowo.

Znamy już odpowiedź. Zanim jednak do niej przejdziemy, chcemy podzielić się z wami kilkoma spostrzeżeniami.

Trudność obsługi to mit...

Ubuntu sprawia problemy? Nic podobnego. Użytkownik nie ma kłopotów z odnalezieniem się w nowym dla niego środowisku, nazwy poszczególnych komponentów i narzędzi są zrozumiałe i czytelne.

Przez te siedem dni zdarzyło mi się tylko raz otworzyć Terminal (wiersz poleceń) i to tylko po to, żeby zobaczyć, jak wygląda. Znajomość komend linuksowych może być umiejętnością przydatną, ale nie jest konieczną do efektywnej pracy z systemami GNU/Linux - przynajmniej jeśli chodzi o Ubuntu 11.04.

Prostota obsługi, przyjazność, funkcjonalność - a nawet pewne podobieństwa do Windows (w zakresie interfejsu użytkownika) - czynią z Ubuntu najlepszy wybór dla osoby planującej przetestowanie Linuksa. Podobnego zdania jest zresztą przeważająca część czytelników pcworld.pl, którzy wzięli udział w naszej internetowej ankiecie.

...ale mądrze wybierz sposób instalacji

Metod zainstalowania systemów GNU/Linux jest mnóstwo, niektóre z nich prostsze (instalator WUBI, instalacja z Live CD obok lub zamiast Windows), inne nieco bardziej skomplikowane (uruchomienie na maszynie wirtualnej).

Nie znaczy to jednak, że sposoby najprostsze są najskuteczniejsze i przynoszą najlepsze rezultaty. Zainstalowanie Ubuntu 11.04 za pośrednictwem aplikacji WUBI oznacza automatyczny spadek wydajności działania "pingwina" - Ubuntu umieszczane jest bowiem wewnątrz Windows, a nie jako osobna instancja systemu. Zresztą, w niektórych konfiguracjach ta metoda po prostu nie działa (w naszym przypadku nie udało się zapisać Ubuntu na notebooku z Windows 7).

Na potrzeby testu, sprawdzenia możliwości Ubuntu, można wykorzystać wersję systemu uruchamianą w trybie "live" - z płyty CD lub pendrive'a. Jeśli planujemy dłuższą przygodę z Linuksem, prędzej czy później będziemy potrzebowali pełnej instalacji systemu, np. na osobnej partycji dysku.

Rozwiązanie warte rozważenia zaproponował użytkownik PiŁa, który zasugerował przeprowadzanie wszystkich testów na osobnym dysku twardym, odizolowanym od podstawowego HDD z Windows. "Aby je [dyski - red.] odizolować od siebie wystarczy wypiąć z jednego kabel zasilania a podpiąć pod drugi. Oba są jednocześnie zamontowane w obudowie a kabel danych podłączony jest do obu na stałe. (...) Żeby nie męczyć się z kolejnymi instalacjami Windows należy zrobić jego obraz na podstawowym etapie i kolejnych z zainstalowanymi ważnymi programami - za pomocą Norton Ghost czy TrueImage. Jeśli coś nie wyjdzie, kopiuje się na partycję systemową tę wersję, która najbardziej w danym momencie odpowiada."

Brak czy bogactwo wyboru?

Obiegowa opinia o systemach GNU/Linux mówi, że może i nadają się one do pracy biurowej ale do niczego więcej. Pierwszej części tego twierdzenia nie trzeba wyjaśniać - pakiet biurowy LibreOffice, instalowany razem z Ubuntu, jest realną alternatywą dla MS Office; nie napotkaliśmy też żadnych problemów ze sprzętem i konfiguracją dodatkowych urządzeń peryferyjnych.

Z przydatnością Linuksa w zastosowaniach rozrywkowo-profesjonalnych nie jest tak źle. Po pierwsze, system oferuje mnóstwo atrakcyjnych narzędzi do obsługi materiałów multimedialnych (odtwarzacze audio-wideo, przeglądanie zdjęć, obróbka wideo, nagrywanie i autoring płyt). Po drugie - jeśli dana aplikacja komuś nie odpowiada, zamienników nie trzeba daleko szukać. Dostępne w Linuksie Centrum oprogramowania to podręczna wyszukiwarka aplikacji - nie trzeba nawet otwierać przeglądarki internetowej, by móc ściągnąć dodatkowy program. Wskazówki dotyczące przydatności poszczególnych aplikacji uzyskamy dzięki ocenom przyznawanym przez innych użytkowników oraz recenzjom oprogramowania.

Większa przeszkoda to niemożność korzystania z polskich serwisów internetowych VOD, które wymagają zwykle posiadania jednej z wersji Windows.

Użytkownik Van, który uważa się za linuksowego gracza, rozwiewa wątpliwości, jeśli chodzi o gry: "Mamy darmowe gry opensource i freeware - w każdej kategorii (czasami można znaleźć i perełki, mogące śmiało konkurować z komercyjną konkurencją); komercyjne gry linuksowe (głównie gry indie, choć nie wyłącznie, polecam rozejrzeć się w ofercie jedynego polskiego sprzedawcy takich gier, sklepu internetowego Wupra); emulowanie konsol do gier, najczęściej PSX, PSP, NDS, GBA, SNES, NES i gry uruchamiane w przeglądarce WWW dzięki wieloplatformowym technologiom takim jak Flash, czy Java."

Istnieje też możliwość uruchamiania gier dla Windows za pośrednictwem nakładki Wine, zapewniającej wymaganą warstwę zgodności obu architektur.

Dzięki wspomnianemu Wine można również uruchamiać aplikacje profesjonalne (z Adobe Photoshopem na czele) których brak w natywnej wersji linuksowej jest argumentem często przywoływanym przez przeciwników open source.

Windows i Linux w jednym stały domu

Nie będziemy nikogo namawiać do porzucenia Windows na rzecz Linuksa - jest to kwestia indywidualnych wyborów, podejmowanych w oparciu o różnorodne czynniki. Nieistotne, czy najważniejszym z tych czynników jest przyzwyczajenie, brak czasu, zwykła niechęć do zmian, zadowolenie z istniejącego status quo lub ograniczenia wynikające z miejsca i/lub charakteru wykonywanej pracy.

Możemy jedynie powiedzieć - oba OS-y mogą współistnieć obok siebie i być używane do różnych zadań (przykładowo: Windows do pracy z zaawansowanymi aplikacjami lub rozrywki; Linux - do komunikacji ze znajomymi i przeglądania Internetu).

Przesiadka na Ubuntu naprawdę nie boli.