Uzależnieni od Wiedźmina. Jaka przyszłość czeka CD Projekt RED?

Czy Wiedźmin – największy sukces CD Projekt RED, stał się jednocześnie największym przekleństwem studia?


Nie będę ukrywał, że uwielbiam twórczość CD Projekt RED. Pomimo wpadki z premierą Cyberpunk 2077 (choć wciąż uważam, że to bardzo dobra gra), polski deweloper wciąż należy do największych w branży i dzięki premierze kolejnego Wiedźmina (domniemany Wiedźmin 4), może zostać jeszcze większym graczem na rynku. Pytanie jakie mniej jednak nurtuje od dłuższego czasu, to – co potem? Wiedźmin 4 wydaje się być murowanym hitem, jednak wydawanie jednej gry co 5-7 lat to stanowczo za mało, jeśli myśli się o stałym i dynamicznym rozwoju.

Ulubieńcy graczy

CD Projekt RED w stosunkowo krótkim czasie przemienił się z małego, lokalnego producenta gier, w jednego z największych deweloperów na świecie. Nie da się ukryć, że stał za tym głównie sukces gier z serii Wiedźmin, a w szczególności „Dziki Gon”, czyli ostatnia, póki co, odsłona cyklu. „Redzi” jednak nie tylko bronili się wysoką jakością gier, ale raz po raz udowadniali, że „potrafią w PR”. Liczne aktualizacje, niezwykle długie wsparcie swoich gier, czytelna komunikacja czy wreszcie darmowe DLC rozdawana na prawo i lewo sprawiły, że polskie studio zyskało miano jednego z najbardziej lubianych w branży.

Zobacz również:

  • Wiedźmin 4 (Polaris) – data premiery, platformy, zapowiedź. Co wiemy i co chcielibyśmy zobaczyć w nowej grze CD Projekt RED
  • Wiedźmin walczy w Ukrainie. Sprawdź jak wygląda

Wiedźmina wszyscy znają i kochają

Czy jest ktoś, komu nie podoba się Wiedźmin 3: Dziki Gon?

Czy jest ktoś, komu nie podoba się Wiedźmin 3: Dziki Gon? (fot. CD Projekt RED)

Wiedźmin dla polskiego sympatyka fantasy jest niczym „Władca Pierścieni” dla Brytyjczyków. Przygody Geralta oraz Ciri stworzone przez Andrzeja Sapkowskiego wręcz prosiły się o przeniesienie na rynek gier. CD Projekt podjął się tego zadania i choć oczekiwania środowiska były ogromne, to deweloperom udało się sprostać wyzwaniu. Pierwszy Wiedźmin (z 2007 roku) to dla mnie wciąż jedna z najlepiej opowiedzianych historii w branży gier. Następnie (w 2011) otrzymaliśmy kontynuację w postaci „Zabójcy Królów” (najsłabsza część w mojej opinii) i wreszcie, w 2015 roku, Wiedźmin 3: Dziki Gon. Ostatnia, póki co, część serii wciąż pozostaje „Opus Magnum” CD Projekt RED, w zasadzie wszystko tam jest albo bardzo dobre, albo wybitne. Z pewnością miło deweloperom gry czyta się informacje, w których inni twórcy (jak choćby Ubisoft przy AC: Origins czy Hidetaka Miyazaki przy Elden Ring) nie ukrywają swoich inspiracji trzecim Wiedźminem. Sukces zarówno gry, jak i całej serii był niepodważalny. Jednak, możliwe, że sprawił on, iż „Redom” w przyszłości coraz trudniej będzie „wyrwać się” ze świata stworzonego przez Andrzeja Sapkowskiego.

Klęska Cyberpunk 2077

Cyberpunk 2077 miał być nowym, wielkim rozdziałem w historii polskiego studia. Przedłużająca się produkcja gry i jej fatalny stan na premierę pokazał jednak, że polskie studio nie czuje się najlepiej, gdy musi drastycznie zmieniać wytyczone przez siebie standardy. Czy jednak zupełnie nowe uniwersum, sposób rozgrywki i pierwszoosobowa kamera rzeczywiście przerosły twórców? Śmiem wątpić, szczególnie, że obecnie (po licznych poprawkach) Cyberpunk 2077 śmiało może uchodzić za jedną z najlepszych gier RPG ostatnich lat. Co się zatem stało? Pośpiech, goniące terminy, zniecierpliwieni inwestorzy - powodów mogło być wiele. Presja na całym CD Projekt musiała być ogromna i wyraźnie ktoś nie wytrzymał, pośpieszając się z premierą.

Cyberpunk 2077 może nigdy nie otrzymać kontynuacji

Cyberpunk 2077 może nigdy nie otrzymać kontynuacji (fot. CD Projekt RED)

Może to jednak mieć znacznie dalej idące konsekwencje niż nam się wydaje. Cyberpunk 2077 nie jest może marką „spaloną” (wszak grę kupiło już ponad 18 milionów graczy), jednak na kontynuację będzie czekało już znacznie mniej osób. Ewentualny sukces kolejnego Wiedźmina, może być nawet przysłowiowym „gwoździem do trumny” dla serii. Przed decydentami firmy będzie bowiem decyzja: bezpieczna inwestycja w kolejnego Wiedźmina czy znaczniej bardziej ryzykowna w Cyberpunk 2077 2? Odpowiedź na to pytanie nie powinna nikogo zaskoczyć.

Wiedźmin 4 i co dalej?

Kolejny Wiedźmin już oficjalnie nadchodzi

Kolejny Wiedźmin już oficjalnie nadchodzi (fot. CD Projekt RED)

Wiemy już, że powstaje kolejny Wiedźmin. Czwarta odsłona serii będzie miała przed sobą sporo wyzwań, ale już teraz śmiało mogę stwierdzić, że i tak będzie jej łatwiej niż Cyberpunk 2077. Nawet bez Geralta i Ciri nowy Wiedźmin powinien poradzić sobie znakomicie. Wystarczy, że CD Projekt wyciągnie wnioski z kiepskiej premiery swojego ostatniego tytułu. Wiedźmina 4 nie zobaczymy jeszcze bardzo długo. Śmiało możemy założyć, że po premierze gry otrzymamy kilka DLC i kilkanaście miesięcy wsparcia. Co jednak dalej, albo w tzw. „między czasie”? Warto bowiem pamiętać, że włodarze studia już wcześniej zapowiadali, że chcą pracować nad co najmniej dwoma dużymi projektami jednocześnie. Obecnie są to DLC do Cyberpunk 2077 i nowy Wiedźmin. Dodatek do cyberpunkowej przygody otrzymamy w pierwszej połowie przyszłego roku. Wówczas polskiemu deweloperowi zwolnią się zasoby i będzie mógł rozpocząć kolejny projekt. Niestety, bardziej prawdopodobne wydaje się, iż zespół odpowiedzialny za DLC do Cyberpunk 2077 wzmocni ekipę Wiedźmina.

Polski Rockstar Games?

CD Projekt RED może podążyć drogą wybitnego Rockstar Games i skupić się na jednej / dwóch markach. W przypadku „gwiazd rocka” są to obecnie GTA i Red Dead Redemption. W przypadku „Redów” Wiedźmin i… no właśnie, na horyzoncie nie widać godnego zastępcy. Wierzę, że kontynuacja Cyberpunk 2077 ma szansę zostać właśnie czymś na wzór RDR, ale, aby tak się stało CD Projekt RED musi udowodnić, że nie jest uzależnione od Wiedźmina.