Virtua Tennis 4 - tenis na (nie)najwyższym poziomie (recenzja)

Przy standardowym układzie kontrolera jesteśmy w Virtua Tennis 4 w stanie uderzać na cztery sposoby: top spin, back spin, volley oraz skracając dystans do siatki. Przez większość czasu sterowanie zachowuje się tak, jak można tego oczekiwać. I chociaż uderzenia volleyem przy siatce często są nierówne, to cały system sterowania w Virtua Tennis jest o poziom wyżej od tego, co ma do zaoferowania konkurencja.

Virtua Tennis 4

Virtua Tennis 4

Jednak Sega miała zamiar poruszyć wszystkich, jeśli udałoby się połączyć ten system z techniką sterowania ruchem. Zdecydowałem się na recenzowanie Virtua Tennis używając PlayStation Move zamiast Xbox Kinect, ponieważ chciałem czuć znajomy chwyt rakiety w dłoni. Jednocześnie wyobrażałem sobie, że Move będzie lepiej sprawdzać się w ocenianiu kąta niż pozbawiony namacalnego kontrolera Kinect.

Używając lizaka z Move będziemy mogli grać przeciwko ludzkiemu przeciwnikowi tylko, jeśli on również posiada zainstalowany Move. Dodatkowo potrzeba całego mnóstwa przestrzeni, a nasz skromny pokój do gier jest na tyle duży, że ledwo mogłem wykonać w nim zamach, nie mówiąc już o graniu w parze.

Na początek dobre nowiny: byłem w stanie uderzać zarówno forehandy, jak i cross-court dość regularnie. Backhand był odrobinę cięższy, ale jest to związane z moimi ruchami podczas uderzenia. Po zmianie przyzwyczajeń gra rozpoznawała ten typ uderzenia bez problemu.

Frustrujące było natomiast, że Move odzwierciedla te trudniejsze aspekty gry całkiem dobrze - ale całkowicie nieudanie przedstawia inne, często dużo prostsze.

Virtua Tennis 4

Virtua Tennis 4

Virtua Tennis 4

Plusy:

- Wspaniała grafika,

- imponująca ilość uderzeń,

- zabawna mechanika gry.

Minusy:

- Nierównie wykonane sterowanie ruchem,

- straszny tryb World Tour,

- punktowy tryb gry przy siatce.

NASZA OCENA: 7/10

Chociaż Virtua Tennis 4 sięga po raczej wymagające manewry, to ruch podczas serwowania nie ma żadnego wpływu na to, gdzie wyląduje piłka, ani też na siłę uderzenia - nawet tenis z konsoli Wii przybliżał w jakiś sposób te elementy. Nie można również przesunąć zawodnika za linię końcową, aby zaserwować, co ponownie eliminuje ważny element gry.

Także zdolność uderzenia z woleja jest mocno ograniczona. W przypadku normalnego kontrolera: były momenty, kiedy mogłem zaserwować lub uderzyć z woleja w punkt, w który chciałem. W niektórych sytuacjach piłka mijała mnie, bo byłem zbyt blisko kamery i mój ruch nie został zarejestrowany.

System kontroli w Virtua Tennis 4 za pomocą ruchu efektywnie neutralizuje różnice pomiędzy poszczególnymi zawodnikami w grze. Podczas używania Move tracisz możliwość stosowania silnych uderzeń, a dodatkowo wszystkie charakterystyczne style zostają usunięte z profilu zawodnika.

Venus Williams w Virtua Tennis 4 gra tak samo jak Andy Murray, który gra tak samo jak Rafael Nadal - wszystko dzięki Move. Jest również prawie niemożliwe, aby manipulować stopniem podkręcenia piłki. Jesteśmy ograniczeni jedynie do uderzenia z górną rotacją. Mimo dołożenia "ścięcia" za pomocą kontrolera, piłka nigdy nie nabrała rotacji wstecznej.

Taka już jest historia tej marki: chcąc zrobić krok naprzód, wyrzucane są niektóre z podstawowych elementów związanych z poprzednimi odsłonami. Jeśli tylko Sega darowałaby sobie opcję 3D, możliwość sterowania ruchem oraz modyfikacje trybu World Tour, to otrzymalibyśmy bardzo solidny symulator tenisa. Fani by go pokochali, ale... nikt nie chciałby go kupić.

Dlatego też elementy charakterystyczne współczesnych czasów (3D, sterowanie ruchem, spowolnienie czasu) ostatecznie określą czy to koniec serii czy też jej odrodzenie. Nie jest to gra idealna, ale Virtua Tennis 4 pokazuje, że symulatory tenisowe nadal żyją.

Autor: Chris Holt

Tłumaczenie: Tomasz Koralewski