Virtua Tennis 4 - tenis na (nie)najwyższym poziomie (recenzja)

Ostatni tytuł z serii Virtua Tennis od Segi oferuje ten sam zabawny styl gry, który stał się znakiem rozpoznawczym serii. Słaby efekt kontroli ruchem oraz wybrakowany tryb World Tour poważnie wpłynęły jednak na żywotność tego tytułu.

jest ofiarą naszych czasów. Wprowadzony na rynek w epoce, kiedy gry przechodziły zmianę kontrolerów z przyciskowych na sterowanie ciałem, Virtua Tennis 4 udało się zadowolić obie grupy odbiorców. Popularność gier tenisowych w pakiecie Sports udowodniła, że sterowanie ruchem może być wyjątkowo dobre.

Nie oszukujmy się - oczekiwania dotyczące Virtua Tennis 4 były większe niż te względem Martiny Hingis na Wimbledonie. Niestety, coś co mogło okazać się wielkim krokiem naprzód dla marki, jest przeciętnym symulatorem sportowym, w którym próbowano zrobić coś nowego.

Główna mechanika rozgrywki w Virtua Tennis 4 powraca otoczona obsadą gwiazd tenisa, wśród których znajdziemy legendarnych graczy, przedstawicieli ATP oraz WTA. Ikony takie jak Federer, Nadal, Williams czy Sharapova użyczyły swojego wyglądu w grze. Podobnie jak legendarni gracze: Jim Courier oraz Boris Becker.

Oczywiście fani tenisa będą zastanawiać się, czemu gracze pokroju Stefana Edberga (tylko dla PS3) zostali ujęci w rozpisce, podczas gdy sławy jak Pete Sampras, Andre Agassi czy Steffi Graf zostały pominięte. Równie zagadkowa jest obecność wyłącznie jednej z sióstr Williams (Venus).

Virtua Tennis 4 najlepiej sprawdza się w trybie "arcade", a sama rozgrywka przypomina tytuły ze starych automatów, do których wrzucało się monety lub żetony. Toczy się ona w trybie "najlepszy z trzech", gdzie walczysz z przeciwnikami o bycie najlepszym na świecie. Istnieje możliwość wyświetlania obrazu 3D, który, chociaż zapewnia pewnego rodzaju głębię, wywołuje odczucie, że piłka nigdy nie leci w stronę zawodnika.

Tryb "World Tour", odziedziczony po poprzedniej odsłonie Virtua Tennis, jest obrzydliwą interpretacją gry planszowej. Będziemy grać w turniejach, a także zostaniemy zmuszeni do zakosztowania strasznych mini-gier. To ostatnie związane jest z rozwijaniem postaci oraz rzekomą chęcią przywiązania gracza do stworzonego bohatera.

Chociaż próba stworzenia opowieści z narracją jest w Virtua Tennis 4 godna podziwu, to system poruszania się jest przerażający. Aby się przemieszczać musisz wykupić specjalne żetony umożliwiające zmianę lokacji, a wejście na turnieje opłacane jest dodatkową walutą. Przyszło mi przegapić turniej, ponieważ posiadałem jedynie bilet umożliwiający "podwójny ruch", zamiast wymaganego "jednego ruchu".

Kiedy w Virtua Tennis 4 przegapisz jakieś wydarzenie, nie ma możliwości, aby do niego powrócić. Jest to iście szalony system, który zapewni graczowi pomijanie wielkich wydarzeń sportowych - będących tak naprawdę punktem kluczowym gry.

Virtua Tennis 4

Virtua Tennis 4

Kolejnym unikalnym elementem Virtua Tennis 4 jest "super strzał". W celu rozróżnienia poszczególnych gwiazd tenisa podjęto próbę związaną z licznikiem. Każdy z graczy posiada specjalny pasek, który wypełnia się w miarę stosowania odpowiedniego dla nich i szczególnego stylu gry (silne uderzenia piłki, serwowanie, itp.).

Kiedy już w Virtua Tennis 4 zainicjujemy "super strzał" kamery robią najazd na gracza, czas zwalnia, a zawodnik uderza znacznie silniej. Niestety, licznik zapełnia się zbyt rzadko w meczu, aby być czymś więcej niż tylko ciekawostką.

Jednak gry z serii Virtua Tennis upadają lub utrzymują się na rynku dzięki ich mechanice rozgrywki. Virtua Tennis 4 nie ma niestety idealnego systemu sterowania. Chociaż grafika przeszła solidną poprawę - zarówno gracze, jak i środowisko są teraz renderowane dość realistycznie - mechanika rozgrywki jest niczym niewygodny spacer po linie.