W styczniu cyberprzestępcy zaatakowali Intela

Intel potwierdził, że w styczniu tego roku stał się celem ataku. Stało się to w czasie, gdy Google poinformowało o włamaniach do swojej usługi poczty elektronicznej - Gmail.

W raporcie złożonym w amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd Intel twierdzi, że regularnie dochodzi do prób nieautoryzowanego dostępu przez Internet do systemów informatycznych firmy.

"Jeden z ostatnich ataków, przeprowadzony za pomocą zaawansowanych technik, miał miejsce w styczniu 2010 r., mniej więcej w tym samym czasie co nagłośniony incydent bezpieczeństwa związany z Google" - napisano w raporcie.

Firma nie ujawniła jaki był efekt ataku. Nie wiadomo czy doszło do kradzieży danych, bowiem Chuck Mulloy, rzecznik prasowy Intela nie ujawnił tego zasłaniając się tajemnicą firmową.

Jego zdaniem ataki na Intela i Google zbiegły się jedynie w czasie i wykluczył, by istniały jakieś związki między nimi.

O atakach na Gmaila, Google poinformował na początku stycznia. Przestępcy posłużyli się dziurą w Internet Explorerze, natomiast kod, który posłużył do ataku został później upubliczniony w Internecie. Według Google'a atak dotyczył w sumie ponad 30 firm z różnych branż, jednak zdaniem innych badaczy liczba zaatakowanych przedsiębiorstw może być znacznie większa.

Po atakach Google rozważało nawet wycofanie się z chińskiego rynku. Zdecydowano się też na wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń Gmailu - ich elementem jest m.in. zmiana domyślnego protokołu na bardziej bezpieczny https.

Według doniesień dziennika New York Times, atak na Google przeprowadzono z dwóch chińskich uczelni. Te utrzymują, że nie mają z nimi nic wspólnego.